piątek, 7 czerwca 2013

Rozdział 20 cz2

Godzina 7:00. Zwlekam się z łóżka. Za dwie godziny czekają mnie ostatnie testy z angielskiego. Chyba jedyna część, której się nie boje. Uwielbiam ten przedmiot. Tak, uwielbiam bo zaczęłam się go uczyć odkąd poznałam chłopaków. Nie mam zamiaru cały czas chodzić w słuchawkach i ciągle poprawiać żeby nie wypadały, żaden komfort. Codziennie poświęcałam przynajmniej 2 godziny na naukę i całe szczęście w tym że szybko wszystko wchodzi mi do głowy. Cztery razy w tygodniu miałam i mam zamiar jeszcze do wakacji mieć korepetycje. Strasznie mi pomogły. Mniejsza o to. A więc zabrałam ubrania i poszłam do łazienki. Szybki prysznic, podstawowe czynności i gotowa do szkoły. Jeszcze tylko zabrać kanapki i mogę iść. Weszłam do kuchni i zobaczyłam karteczkę na stole, była od mamy : '' pojechaliśmy z tatą do lekarza. O nic się nie martw, wszystko jest w porządku. Kanapki masz w lodówce. Całuję mama ''. Tak wszystko w porządku, na pewno. To ciekawe po co wczoraj zrobiła taką awanturę. Wyciągnęłam dwie bułki z lodówki, zapakowałam do torby zabrałam klucze od domu i miałam już zamykać, kiedy ktoś złapał mnie w tali. Wystraszyłam się i klucze z wielkim hukiem spadły na przypalone garnki, które były wystawiona dla złomiarzy.
- Czego się boisz maleńka ? - powiedział do mnie bandyta, którym jak się okazało był Filip.
- Kurde, co ty tu robisz ? Nie mogłeś normalnie podejść ? - powiedziałam i obróciłam się zła w jego stroną, ale jak tylko zobaczyłam jego pokorną minę od razu zaczęłam się śmiać.
- Przyszedłem po ciebie - uśmiechną się i podniósł mi klucze.
- Dzięki, ale przecież nigdy nie przychodziłeś ? Co cię tak nagle odmieniło i zachciało ci się minąć szkołę i iść jeszcze 20 minut po mnie ? - zamknęłam dom i ruszyliśmy w stronę szkoły. Ma strasznie podstępną minę. O co mu chodzi ?
- Nie co tylko kto. Ty. Chciałem spędzić z tobą trochę więcej czasu. Nie mamy go zbyt dużo odkąd przyjechałaś. - nagle spoważniał. Chyba czas na poważną rozmowę.
- Filip, bo wiesz.. trochę się pozmieniało u mnie i ... - nie dokończyłam. Ze złością wtrącił się :
- Bo co ?! Bo jakiś picuś walnął cię drzwiami i sypną ci w oczy swoją pięknością ?? Zapisał cię na listę lasek do wyruchania ? Nie poznaję cię. Przypomnieć ci jak goniłaś za mną. Jak zarzekałaś się że ci na mnie zależy ! Drzwi nie tylko rozwaliły ci czoło ale chyba też coś przewróciły w głowie. Nawet nie zauważyłaś że Jagode sprzedali. Idź jedź do tego gwiazdora co nawet nie wie ile ma kasy na koncie, haa żeby tylko jednym ! Piepsz się Kornelia. - machnął ręką i pobiegł przed siebie. Stanęłam jak kołek, nie wiedziałam co mam robić. Czułam jak pęka mi serce. Łzy napłynęły do oczu. Zapomniałam o kiedyś najważniejszym dla mnie stworzeniu i nawet się z nią nie pożegnałam. Nie chciałam żeby się to tak skończyło. Zraniłam też Filipa i mi z tym źle, ale przecież to nie tylko moja wina. Nie byliśmy parą i go nie zostawiłam dla innego. Harry po prostu pierwszy przyznał się do uczucia którym mnie darzy. Otrząsnęłam się, otarłam oczy i ruszyłam do szkoły, nie chcę się spóźnić w ostatni dzień testów. '' laskę do wyruchania '' te słowa przewijały mi się przez głowę. Harry wcale taki nie jest. Pewnie nawet nie wie który to jest z tej piątki, a tak podle ocenia. Co prawda ja też nie znam go idealnie, prawie w ogóle, ale intuicja podpowiada mi że to co mówił w WB było czystą prawdą, że w tedy był sobą. Filip ? Trudno za późno mnie zauważył.
- Hej Kornelia ! Co się stało Filipowi ? Jakiś wkurzony jest. Nic się nie odezwał do nas. Po prostu poszedł od razu na salę. - z przemyśleń wyrwała mnie Justyna, Majka i Maciek.
- Nie wiem... Znaczy wiem. Pokłóciłam się z nim. Przyszedł po mnie i prosto w twarz powiedział mi co myśli na temat zajścia w Niemczech - powiedziałam obojętnie i przyśpieszyłam kroku. Chwilę przystanęli, rzucili sobie pytające spojrzenia i ruszyli za mną. Do sali weszliśmy w milczeniu. Zajęliśmy odpowiednie miejsca i dyrektor rozdał nam karty z pytaniami. Nie mogłam w ogóle się skupić. Co jakiś czas zerkałam na siedzącego zaraz obok mnie blondyna (Filipa). Robił wrażenie jakby zaraz miał eksplodować. Trzepnęłam się lekko w twarz. Dość tego, trzeba się skupić i napisać jak najlepiej. Każde pytanie czytałam po kilka razy i dokładnie analizowałam wszystkie możliwe odpowiedźzi
- 10 minut do końca. Kto skończył może oddać prace i wyjść. - poinformował dyrektor.
- Kornelia, psyt, jak ci poszło ? Styles dał ci wykład ? - zaczepiła mnie wścibsko siedząca za mną Kaja. Nie zwróciłam na to uwagi zbyt bardzo. Zaznaczałam ostatnią odpowiedź i trzask. Filip nie wytrzymał. Zerwał się z miejsca i z szybkością rakiety wypadł z sali. Straciłam przyjaciela, z resztą tak zawsze kończy się przyjaźń damsko-męska. Odstawiłam na bok testy wsadzone już do teczki i wyszłam jako druga (po Filipie). Miałam nadzieję, że zastanę go w szatni, bo zawsze czekał na Maćka, ale tym razem go nie było. Zabrałam sweterek i poszłam do domu. Nie miałam ochoty z nikim gadać. Włożyłam słuchawki do uszów, wsłuchałam się w słowa piosenek i szłam w stronę domu. Starałam się nie myśleć o niczym. W rekordowym tempie doszłam do domu, gdzie czekała na mnie mama z obiadem.
- Cześć i jak tam poszły testy ? Choć jeść. - zagadała obojętnie i siadłyśmy do stołu.
- Dobrze, strasznie łatwe były, a gdzie tata ? Nie je ? - zdziwiłam się bo zawsze był pierwszy do jedzenia.
- Pojechał na magazyny - odpowiedziała strasznie przybita. Coś jest nie tak.
- Dobrze wiem, że nie może teraz jeździć, widzę że coś nie gra ! Mamo nie mam już pięciu lat, nie musisz przede mną nic ukrywać - naciskałam. Za wszelką cenę chce się dowiedzieć prawdy.
- No dobrze, prędzej czy później i tak byś się dowiedziała. Tata ma prawdopodobnie nowotwora mózgu. Ale spokojnie to tylko takie gdybanie. Jest teraz w szpitalu, przechodzi masę badań. - wytłumaczyła mi spokojnie. Schowała twarz w rękach i głęboko oddychała. Sparaliżowało mnie ? Co jeszcze mnie spotka ?! Ale jeżeli nic jeszcze nie jest pewne to nie ma co panikować. Przytuliłam się do mamy, ona odwdzięczyła się mocnym uściskiem. Dumałyśmy tak z dobre 2 godziny.
- Choć mamo. Położysz się. Wszystko będzie dobrze. Lekarze się pewnie pomylili, a jak nie to na pewno go wyleczą. - sama chciałabym w to wierzyć, ale jakoś kiepsko szło. Miałam ochotę zamknąć się w swoim pokoju, walnąć się na łóżko i rozpłakać. Wylać wszystkie żale do poduszki. Zaprowadziłam mamę do sypialni. Położyła się i przykryłam ją kołdrą. Jest godzina 15:30. Nie mam co ze sobą zrobić. Plątam się jak widmo po kuchni. Tu myje garnki, tu je wycieram, bijąc się z myślami, a co będzie jeśli... Nie, nie dopuszczałam tej myśli do siebie. Godzina 16:00, dzwoni telefon.
- Halo, kto mówi ? - zapytałam.
- Majka, czemu nie czekałaś na nas ? - zapytała lekko podirytowana.
- Przepraszam, śpieszyłam się do domu. Sprawy rodzinne, wiesz... - wytłumaczyłam się szybko.
- Eh, zakochańcu. A tak w ogóle to ja dzwonie w innej sprawie. Dyrektor mówił dziś zaraz jak wyszliście, że mamy już wakacje i mamy nie przychodzić od jutra do szkoły. Dopiero za tydzień w środę o 9:00 tylko na rozdanie dyplomów mamy przyjść. - powiadomiła mnie już normalnym tonem.
- Oo ale fajnie ! W sumie to należy nam się. Tyle testów. A tak w ogóle to może byśmy zrobili jakieś ognisko przez ten wolny czas przed wakacjami ? Bo potem wyjeżdżam na miesiąc i dopiero w sierpniu się zobaczymy - chwilę nie odpowiadała. Jakoś wydawało mi się że jest zaskoczona tym co powiedziałam.
- Coooo ? Nie będzie cię połowę wakacji ? Gdzie wyjeżdżasz ? Chyba nie do Londynu ? - tak, miałam racje była zdziwiona.
- Nie, nie do Londynu, do Niemiec - zaśmiałam się.
- Przecież już byłaś ! Dobra nieważne, muszę kończyć Maciek przyszedł, spiszemy się na to ognisko. Pa - rzuciła na szybkiego a ja zdążyłam tylko wydukać :
- Pozdrów go, pa - rozłączyła się. Odłożyłam telefon i stwierdziłam, że oglądnę coś w tv. Skakałam kanał po kanale, aż natrafiłam na wywiad z 1D. Nie włączyłam już nawet tłumaczenia. Wszystko rozumiałam. Blondynka pytała chłopaków głównie o trasy, utwory a potem zaczęła wypytywać bardziej o życie prywatne :
- Harry czy to prawda, że łączy cię coś z tą dziewczyną ze zdjęcia ? - i na ekranie pojawiło się to samo zdjęcie co wczoraj na Twitterze. Serce zabiło mi mocniej. Rany w sercu gwałtownie zaczęły się goić. Z niecierpliwością czekałam na odpowiedź Hazzy, która szybko nastąpiła :
- Czy mnie coś z nią łączy ? Poza blizną na jej czole ? Myślę, że... - chwila zamyślenia - tak. A co tak naprawdę jest między nami dowiem się niebawem. - powiedział i pokazał rząd białych zębów Zapomniałam o wszystkim co się dziś wydarzyło. Czułam się taka szczęśliwa. Do czasu kiedy na ekranie nie pojawiło się kolejne zdjęcie i nie zabrzmiało kolejne pytanie...




______________________________________________________________________________
i jest druga część. jeszcze jedna i waakaacjee ! :d troche dramatu nie zaszkodzi.
komentujcie,oceniajcie,polecajcie innym i w ogóle ;)  eh ciężko tu o opinie, ale mam nadzieję, że się podoba. miłego czytania życzę, pozdrawiam i zapraszam też na https://www.facebook.com/KorneliaOlson

środa, 5 czerwca 2013

Rozdział 20 cz1

...stres. Odetchnęłyśmy z mamą. Dobrze, że to nic poważniejszego. Mama jeszcze raz dokładnie przejrzała list, a ja poszłam do taty, który prawdopodobnie spał w sypialni.
- Hej, wyniki przyszły - podeszłam i usiadłam na fotelu obok łóżka. Rozciągną się i usiadł.
- Tak ? To muszę iść zobaczyć - wstał i wyszedł, a ja za nim.
- Tatoo, to przez stres. Mówiłam, że ta praca nie jest odpowiednia dla ciebie, zawsze miałeś słabe serce - powiedziałam zanim doszliśmy do kuchni. Przystaną i odwrócił się w moją stronę mówiąc :
- Musimy z czegoś żyć córciu - sztuczny uśmiech i z powrotem ruszyliśmy do kuchni. Mama siedziała przy stole z tymi wynikami i miała dziwną, przerażoną minę. Tata usiadł obok niej i zaczął czytać, a ona prawie płacząc powiedziała :
- Mówiłam, żebyś uważał - patrzyła pusto w okno. Musiałam chyba coś przeoczyć jak czytałam, tu o coś poważnego chodziło niż tylko o stres. Wyszłam z pomieszczenia i poszłam do swojego pokoju, bo nie chciałam słuchać ich kłótni na którą się zanosiło. Zamknęłam za sobą drzwi i usłyszałam tylko krzyk taty. Nawet nie zrozumiałam co powiedział, a raczej wykrzyczał. Założyłam słuchawki. The wanted, Grubson i... One Direction ! Boshe ja dalej myślałam, że to wszystko to był sen, ale gdy usłyszałam ich głosy oprzytomniałam i skapnęłam się, że to było na prawdę. Włączyłam laptopa. Weszłam na Twittera, facebooka i aska. Twitter - 1 000 nowych follow, łał zdziwiłam się, na facebooku w sumie nic się nie zmieniło i na asku 106 pytań. Jak to wszystko zobaczyłam to buzia mi się szeroko otworzyła i nie chciała zamknąć, a oczy o mało mi nie wypadły. Przeczytałam kilka pytań i miałam dość, brzmiały mniej więcej tak : ,, jak to jest być z gwiazdą ? , spałaś już z Hazzusiem ? -,- , dziewczyno ale masz szczęście. Powodzenia życzę ! ;) , odpier*ol się od niego, nie masz nawet najmniejszej szansy być z nim !! , pozdrowisz ich ode mnie ? , przedstawisz mnie kiedyś im ? szczęścia :* ''. Dość, bo popadnę w depresje. Dobra może nie aż w depresje ale serce boli jak czyta się niektóre chamskie komentarze. Kolejny przykład ludzkiej zazdrości. Bez długiego namysłu usunęłam konto. Twitter. Follow back od Louisa, Liama, Zayna, Nialla i Harrego chyba najbardziej mnie ucieszyły. Wchodzę na tablice i posypały się nowe twitty oczywiście chłopaków, bo praktycznie nikogo innego nie miałam w obserwowanych. Pisali coś o trasie koncertowej. Harry napisał też, że nie może doczekać się już wakacji. Uśmiech od razu pokazał się na mojej twarzy. Jadę w dół i nagle pewno zdjęcia wbiło mnie w fotel jak młotek gwoździa do deski. Było to zdjęcie dodane przez pewną fankę z Niemiec i podane dalej przez Harrego, a na nim ja w objęciach loczka idziemy do WB. Bardzo dobrze było widać moją twarz i każdy kto znał mnie osobiście na pewno wiedział już, że to na 100 % ja jestem tą poszkodowaną dziewczyną. Na początku były same miłe komentarze, ale potem zaczęły sypać się coraz gorsze. Wyłączyłam, nie czytałam. Odetchnęłam głęboko i postanowiłam odczytać prywatne wiadomości bo też ich nie było mało. Głównie były to prośby o follow back. Zaczęły mnie już boleć oczy. Wyłączyłam laptopa i poszłam na dół coś zjeść. Rodziców już tam nie było. Pewnie poszli spać. Postanowiłam skorzystać z okazji i dowiedzieć co tak na prawdę jest tacie, ale nigdzie nie mogłam znaleźć listu. Trudno zapytam się mamy jutro. Musi mi powiedzieć. Wyciągnęłam serek z lodówki, zjadłam i poszłam się umyć. Stanęłam przed lustrem i wyobraziłam sobie Harrego, stoi obok i mnie obejmuje. Przeleciał mnie przyjemny dreszcz. Otrząsnęłam się i poszłam położyć się w końcu. Chwile poleżałam i stwierdziłam, że nie jest jeszcze późno i nie chce mi się spać. Sięgnęłam po lapopa i włączyłam Twittera. 10 nowych wiadomości. Loui, Zayn i Harry. Loui : '' kiedy się zobaczymy ? Harry już wytrzymać nie może ! x'', '' co tam u Ciebie w ogóle ? '', Zayn : '' przyjeżdżaj szybko do tych Niemiec ! '', '' Harry nas tu zanudzi na śmierć ! '' i 6 od samego loczka : '' hej maleńka, jeszcze tylko 2 tygodnie xxx '' , '' już nie mogę się doczekać '' , '' przyjedziesz prawda ? '' , '' masz pozdrowienia od wszystkich, nawet od naszego menadżera '' , '' tęsknie xxxxxxx '' , '' odpisz jak tylko przeczytasz, chyba że już masz mnie dość :( ''. Śmiałam się do siebie. Nie możliwe ! A jednak. Odpisałam płacząc ze szczęścia : '' dokładnie za 17 dni się zobaczymy. Nie dużo, szybko zleci. Jak mogłabym mieć Cię dość ?! żartujesz chyba .x Miłej zabawy bo znając was właśnie wybieracie się na jakąś imprezę. Ja idę spać. Dobranoc xo ''. Żeby to napisać nie potrzebowałam słownika. Nauka angielskiego idzie mi coraz lepiej. Jestem z siebie dumna. Haha. Dobra wyłączam komputer i idę spać, bo jutro prawdopodobnie czeka mnie ciężki dzień, rozmowa z mamą i ostatnie testy.



__________________________________________________________________________
Jest pierwsza część 20 rozdziału, prawdopodobnie będą 3 części ale nie wiem jeszcze, może wyrobię się w 2 :p hehe, komentujcie,oceniajcie,polecajcie innym i w ogóle ;) + dziękuję za dotychczasowe komentarze i za wejścia oczywiście też dziękuję :D pozdrawiam i mam nadzieję, że się podoba ;) + https://www.facebook.com/KorneliaOlson <--- zapraszam czytelników do lajkowania ;)

niedziela, 2 czerwca 2013

UWAGA !

postanowiłam, że spróbuję 'wypromować' tego Bloga tworząc mu fun page ;) czytelników zapraszam do lajkowania https://www.facebook.com/KorneliaOlson 

czwartek, 30 maja 2013

Rozdział 19

Pobudka 6:00.
- Kornelia wstawaj ! Dość tego dobrego. Zbieraj się to cię podwiozę do tej szkoły. - wpada tata to pokoju i zdziera ze mnie kołudrę.
- Zaaraaz, a muszę w ogóle iść ? Piątek jest, ostatni dzień, normalnie jakbyśmy wrócili to nie byłoby mnie też dziś. - przykrywam się z powrotem, tym razem po same oczy.
- Wstawaj, nawet byś nie miała z kim zostać w domu, bo my z mamą jedziemy na ten pogrzeb, jest jednak dziś, a potem jedziemy z towarem. A właśnie. Nie będzie nas do niedzieli. Koło 14 przyjedzie tu do ciebie ciotka Anka i będzie z tobą do naszego przyjazdu. - oznajmił siedzący na kraju łóżka tata. Nie powiem zdziwiona byłam. Jak zwykle dowiaduję się w ostatniej chwili. Ale co na to poradzę ? Nic, no właśnie.
- Przecież nie mam pięciu lat żebym nie mogła sama w domu zostać kilka godzin. Umiem już o siebie zadbać tato. W szkole i tak teraz pewnie nic nie robią. Oceny już dawno wystawione. - przewróciłam się na plecy i usiłowałam udobruchać siedzącego obok czterdziestolatka.
- Dobrze nie chodź już do tej szkoły dziś. Ale masz siedzieć w domu i nikogo nie spraszać. My za godzinę wychodzimy. To śpij jeszcze. - poczochrał mnie i wyszedł. Uff, udało się. Zawinęłam się w kłębek i usnęłam.
- Kornelia, Kornelia, wstawaj, obiad. - otworzyłam oczy i zobaczyłam stojącą nade mną ciocię.
- Oo, cześć ciociu. Obiad ? Która jest godzina ? - popatrzyłam się na zegarek. Była już 15 ! Ale sobie pospałam. Ale co tam dość się jeszcze wczas nawstaje. Ciocia wyszła z pokoju. Przeciągnęłam się kilka razy i hop. Wstałam na równe nogi. Wyciągnęłam z szafki dresy, jakąś koszulke, bieliznę i poszłam do łazienki. Zimna woda dobrze działa na rozespany organizm. Włosy w kok i gotowe. Zeszłam na dół i od razu skierowałam się do kuchni. Obiad był już na stole, ziemniaczki, jakaś surówka i kotleciki z kurczaka. Lubię dania cioci, są smakiem zbliżone do tych z restauracji, a są dużo zdrowsze. Zjadłyśmy, porozmawiałyśmy. Oczywiście i do niej już dotarło co przydarzyło mi się w Niemczech. Kazała opowiadać ze szczegółami. Mam do niej duże zaufanie i w ogóle traktuję ją jak najlepszą przyjaciółkę. Dogadujemy się wręcz idealnie. Ona zwierza się mi, a ja jej. Nie szczędziłam niczego. Tym razem opowiadałam kropka w kropkę o tym co tam się działo, a ona słuchała, czasami o coś zapytała. Uśmiech nie schodził nam z twarzy. Tak minęło nam popołudnie. Wieczór przed telewizorem. Dobre komedie, horrory, popcorn, cola i chipsy. Spać poszłyśmy o północy. Praktycznie tak zleciał weekend. Rodzice wrócili bardzo późno nawet nie wiem dokładnie o której. Przed 23 ich jeszcze nie było.

- Wstawaj ! teraz już nie ma żartów. Idziesz do szkoły ! - jak zwykle tata urządził mi pobudkę. Dosłownie na śpiącku popatrzyłam na zegarek. 6:30, o rany już późno. Zerwałam się na równe nogi. Chociaż w sumie, nie było to dosłowne zerwanie się tylko coś w podobnie do ruchów leniwca wdrapującego się na drzewo. Podstawowe czynności w łazience. Schodzę na dół. Mama oczywiście od razu zapakowała mi cztery kanapki do torby, choć zawsze prosiłam o dwie. Jedną wręczyła mi do rąk, żebym, mogła zjeść w samochodzie, ponieważ po drodze do pracy tata podrzuci mnie pod szkołę. Łyk herbaty i jedziemy. Zasypiałam w aucie. Nie mogłam wygrać z zamykającymi się powiekami.
- Jesteśmy - potrząsnął mną tata. Przetarłam oczy, podziękowałam i wyszłam z pojazdu. Odzwyczaiłam się już od tego budynku. Pewnym krokiem idę przed siebie, błądząc wzrokiem po reszcie młodzieży. Mam dziwne wrażenie, że wszyscy się na mnie patrzą. Okej, nie ważne. Idę dalej. Co jakiś czas słyszę skierowane w moją stronę ''cześć, hej, siema''. Dziwne bo nigdy nie zwracało na mnie uwagi tyle ludzi. Zamyśliłam się i już nie zwracając uwagi na innych kierowałam się do klasy w której miała odbyć się matematyka. Już miałam otwierać do niej drzwi gdy ktoś złapał mnie za rękę. Była to Kaja, która najwyraźniej znalazła sobie już nową paczkę.
- Przespałaś się już z gwiazdeczką ? - zapytała wścibsko, a jej nowe psiapsióły tylko chichotały pod nosem.
- Yyy słucham ?! - zapytałam zdziwiona i nie od razu załapałam o co chodzi.
- To co słyszałaś - prychnęła i poszły. Dla tego tak dziwnie się zachowała w Niemczech. Przeraża mnie to jak bardzo zazdrości może zniszczyć człowieka. Kiwnęłam tylko bezwładnie ramionami i weszłam do klasy. Siedziała tam już Majka z Maćkiem. Jak zwykle spisywali zadania. Przywitałam się z nimi, usiadłam na swoim miejscu i rozpakowałam książki, niby już sie mieliśmy nie uczyć ale pani jak to pani jeszcze znalazła jakieś nie do końca przerobione tematy. Minęło pięć minut i zaczęli się schodzić wszyscy do klasy. Kolejne pięć i wszyscy już po dzwonku czekaliśmy na panią. Lekcje szybko zleciały. Jak zawsze po szkole poszliśmy na lody i wzajemnie się odprowadzaliśmy. W domu przywitała mnie ciocia. Byłam zdziwiona bo nie było moich rodziców, a mówili że będą na mnie czekać i pojedziemy do galerii.
- Cześć ciociu - przywitałam się z nią. Nie odpowiedziała. Miała minę jakby zobaczyła ducha.
- Co się stało ? - zaczęłam wypytywać, bo chciałam się jak najszybciej dowiedzieć o co chodzi.
- Bo.. bo... twój tata miał wypadek. Prawdopodobnie z jakiegoś powodu stracił przytomność gdy wracał z magazynów i zderzył się z innym samochodem. Jest w szpitalu. Nie mam pojęcia w jakim jest stanie. Mama jest tam przy nim. - powiedziała i czekała na moją reakcję. Że co proszę ? Nie, nie mogę w to uwierzyć. Mój tata ? Wypadek ? Zakuło mnie coś w sercu. Oczy zaszły mi łzami. Wszystko wirowała w okół mnie. Oparłam się o ścianę i modliłam żeby to był sen. Ale nie, to się działo na prawdę. Ciocia przytuliła mnie i prowadziła na sofę. Zaczęłam płakać. Nie wiem czy miałam powód czy to tylko jakieś niegroźne uszkodzenia ciała. Siedziałyśmy w objęciach, dość długi czas. Z transu wyrwał nas telefon. Ciocia poszła odebrać. Nie słyszę nic. Siedzę i patrzę się pusto przed siebie. Minęło kilka sekund. Podchodzi ciocia :
- Nic się poważnego nie stało. Twój tata za niedługo powinien być w domu. - oznajmiła. Aż mi ulżyło. Padłam na poduszki wypuszczając z siebie powietrze. Całe szczęście. Ogarnęłam się i pomogłam cioci robić obiad. Po czterech godzinach wrócili rodzice. Tata miał tylko kilka plastrów. Uściskałam go i zaprosiłam do stołu. Tata miał zakaz jeżdżenia samochodem do czasu kiedy lekarze dowiedzą się co było przyczyną utraty przytomności, czyli jakieś dwa tygodnie.

Szybko zleciał ten czas. Poza niecierpliwym czekaniem na wyniki, chodzeniem do szkoły i pisaniem co dziennie jakichś testów, które potem miały pomóc nam wybrać odpowiednią szkołę, nic się nie działo. Poniedziałek dwa tygodnie później. Godzina 15:00 przyszły wyniki. Mama bała się je otworzyć więc poprosiła o to mnie. Otworzyłam kopertę i zaczęłam czytać. Okazało się że tata stracił przytomność przez...



_______________________________________________________
nom i jest dość długi 19 ;) wtrąciłam nowy wątek o tacie. mam nadzieję że się spodoba. + to nie koniec omdleń, tyle wam powiem. hehe.. komentujcie,oceniajcie,polecajcie innym i w ogóle ! jest to bardzo dla mnie ważne ! dziękuję za dotychczasowe opinie i wejśćia :* życzę miłego czytaniaa :d

piątek, 24 maja 2013

Rozdział 18

...Patrycji ? Co ona tu robi ? A gdzie się podziała Ula ? Może nie dała radę przyjść. Zdarza się przecież. Podeszłam do nich. Na szyję rzuciła mi się Justyna i Majka, reszta pomachała tylko ręką z uśmiechem.
Co tu robi Patrycja ? - wyszeptałam zdziwiona do Majki podczas uścisku.
- Aaaa bo jak ciebie nie było, to ona się chyba pokłóciła z Kają i jakoś zaczęła z nami siedzieć na przerwach, gadać i w ogóle. Kaja też na ciebie podobno ostro najeżdżała i o to głównie chyba poszło. - tłumaczy mi przyjaciółka. Okej, ale dziwnie. Przecież zawsze były takimi wielkimi przyjaciółkami. No cóż, różnie to bywa. Mam nadzieję, że nie będzie z tego jakichś problemów.
- Hej, co ty tak wcześniej jesteś ? - zagadała Patrycja gdy tylko weszłyśmy do altanki.
- Na pogrzeb pana Marka przyjechaliśmy - wytłumaczyłam i usiadłam na ławce obok Filipa i Majki. Siedziało nas tam siedmiu. Ja, Justyna, Majka, Patrycja, Filip, Jeremiasz i Maciek.
- No to opowiadaj jak tam było ? - przybliżył się do mnie blondyn (Filip) i objął mnie ramieniem. Poczułam się niezręcznie. Wydawało mi się jak bym zdradzała kogoś. Ale kogo ? Harrego ? Przecież nawet nie byliśmy razem. Jednak to poczucie było silniejsze, wysunęłam się z jego objęć i przesiadłam się na drugą ławeczkę, ku Majce i Maćku. Zrobił dziwną minę, bo przecież jeszcze dwa tygodnie temu wtuliłabym się w niego zadowolona.Justyna też była zaskoczona, jako jedyna wiedziała, że podoba, a raczej podobał mi się Filip, a ja jemu. Cóż, pozmieniało się dużo. Wracając do tematu. Uśmiechnęłam się jak gdyby nigdy nic i zaczęłam opowiadać wszystko, no prawie wszystko. Niektóre szczegóły pomijałam, np to że Harry u mnie spał. Nie warto wzbudzać zazdrości, bo wiem, że niektórym nie było by miło. I tu mam na myśli blondyna, który i tak już za pewne wiedział co się święci. Słuchali z wielkimi uśmiechami od czasu do czasu dopowiadając '' ale fajnie, ale czad'' i różne inny tego typu słówka. Minęło tak około 2 godzin. Pierwsza poszła nasza zakochana para, Majka i Maciek, potem Jeremiasz z Filipem, który wydawał się być zły. Zostałyśmy we trzy. Dziewczyny jeszcze poopowiadały mi jak tam w szkole, a mnie aż przetrzepało jak pomyślałam o tym że jutro sama się dowiem. Wybiła już 20:00. Poszłyśmy z Just odprowadzić Patrycję. Przedtem nie mogłam się przyzwyczaić do towarzystwa Stylesa, a teraz dziwnie się bez niego czułam. Miałam wrażenie, że to właśnie tu, w Warszawie spędzam wakacje i że za kilka dni z powrotem wrócę do tej piątki oszołomów. Bo w sumie wrócę ale nie za kilka tylko kilkanaście dni, półtora miesiąca, dwa miesiące ? Zobaczymy. Nie znam ich długo ale już zdążyłam pokochać, a jednego z nich szczególnie. Wróćmy do teraźniejszości, chociaż to jest teraźniejszość, ale nie o to chodzi. Więc już jestem sama, kilka minut i będę w domu. Nie lubię chodzić sama bo ciemnych ulicach. Nigdy nie wiadomo co wyskoczy zza rogu. Takie są już zalety miasta. Nigdy nie chciałam w nim mieszkać ale niestety najbliższa rodzina tutaj jest i nie ma opcji o wyprowadzce. Tyle dobrze że mamy jeszcze swój własny dom, a nie mieszkanko w bloku. Weszłam już do naszego ogródka i nagle przypomniałam sobie o Ulce. Ciekawe dla czego jej nie było ? Szkoda, ale jutro się na pewno w szkole zobaczymy.
- Gdzie ty byłaś ? - woła mama z kuchni nie odrywając się od ucierania masy do ciasta.
- Przywitać się ze znajomymi. Mówiłam, że wychodzę. - tak po prostu odpowiedziałam i poszłam do swojego pokoju. Jestem wykończona. Nie wiem czym, przecież nic takiego wyczerpującego nie robiłam. Przygotowałam szybko zeszyty na jutro do szkoły, wzięłam szybki prysznic i położyłam się spać, jednak sen nie przyszedł mi tak szybko jak myślałam. Wzięłam telefon do rąk i weszłam na Twittera. W oczy od razu rzucił mi się twitt Harrego '' I miss her .xx '' . Czyżby to o mnie chodziło ? Uśmiechnęłam się i stwierdziłam że odpowiem. Po chwili namysły napisałam '' she too x ''. Nie czekałam na odpowiedź z jego strony. Wyszłam z aplikacji, nastawiłam budzić na 6:00, odłożyłam telefon na stolik, wtuliłam się w poduszkę i usnęłam.




_____________________________________________________________________________
jest 18 ! :) krótki, wiem, postanowiłam, że inaczej niż planowałam podzielę akcję.
19, 20 i już w 21 będą WAKACJE ! :D
komentujcie, oceniajcie, polecajcie innym !! :D z góry dziękuję :*

sobota, 11 maja 2013

Rozdział 17

Tata budzi mnie o 8:00 rano i mówi, że wracamy do domu. Nie ucieszyłam się tak bardzo z tego powodu, ale może szybciej minie mi czas do wakacji. Wstałam, ogarnęłam się i zaczęłam się pakować. Godzina i jestem gotowa. Zeszłam z walizkami na dół. Wszyscy jak zwykle siedzieli przy stole. Dosiadłam się bo jakoś nikt nie krzepił się do innej czynności niż gadanie. Słuch mi się wyłączył. Sparłam się na rękach, wpatrzyłam w kwiatki na stole i myślałam o wakacjach. Gdy Harry mówił, że nie może się doczekać ja udawałam, że jest mi to obojętne i zupełnie mi się do tego nie śpieszy, ale było na odwrót. Pragnęłam tego najbardziej na świecie.
- Kornelia, haloo ! Kwiatki cię zachipnotyzowały czy jak ? - macha mi ręką przed oczami kuzyn.
- Co, co ? Jak ? Gdzie ? Niee ! Tak tylko zamyśliłam się - udawałam, że nic się nie stało. Posiedzieliśmy tak jeszcze z godzinę. Pogadaliśmy o wszystkim i o niczym.
- Nom to zbierajmy się, bo nigdy nie wyjedziemy - tata zarządził i wstaje od stołu.
- A tak właściwie to czemu wracamy dziś ? - opamiętałam się że przecież mieliśmy wyjeżdżać za 2 dzni dopiero.
- Znajomy miał wypadek, niestety nie wyszedł z niego żywy i trzeba iść na pogrzeb - odpowiedziała mama. Zdziwiłam się. Zrobiło mi się smutno jak zobaczyłam minę taty. Domyślam się, że był to bardzo bliski znajomy. Śmierć. To co wzmacnia każdego człowieka. Wzmacnia raniąc. Trudno żyjemy by potem umrzeć. Taki los człowieka. Ale nie teraz o tym. Wakacje ! Wakacje mi siedzą w głowie. Ja chce już wakacje ! Chce do Harrego ! Wytrzymam. Nie ma, że nie. Im dłużej będę czekać tym bardziej potem będę się cieszyć. Tak, nie myślmy na razie o tym. Pomyślmy o hm... o szkole. Wrócę, pewnie wszyscy będą już wiedzieć o tym, że osobiście poznałam One Direction i w ogóle. Znając życie albo będę miała milion fałszywych przyjaciółek koło siebie albo będą mi tak zazdrościć że aż nienawidzić. Ciekawe, ale już niebawem się dowiem.
- No to mam nadzieję, że przyjedziecie do nas w wakacje. Weźcie się zbierzcie to u nas teraz coś pozwiedzamy - zagadywał tata. Wujek zapewnił, że przyjadą. Oke, wyściskaliśmy się. Śmialiśmy się z byle czego. Przekżykiwanie na pożegnanie. Nie lubie pożegnań.
- To pisz jak tam z tym lokatym - ostatni raz uściskałam się z Sebkiem.
- No przecież, jak bym mogła ci nic nie mówić ?! - śmiech, walizki do rąk i idziemy do samochodu. Wsiadamy, odpalamy i oczywiście przy odjeździe tatuś musiał pokazać jaki ma donośny klakson. Machali nam my im. Dobra, już straciliśmy ich z oczów. Włożyłam słuchawki i rozłożyłam się na tylnym siedzeniu. Lubie tak jechać, a przed nami długa droga. Róźne klimaty w głośniczkach. Avici, JLS, The Black Eyed Peace, hous, electro, pop, rap, wszystkiego po trochu. Nie zabrakło One Direction. To przy ich piosenkach robi mi się ciepło na sercu i szeroki uśmiech pojawia się na twarzy. Co jakiś czas robiliśmy przystanki na stacjach. Jechaliśmy, jechaliśmy i jechaliśmy.
- Tatoo, daleko jeszcze ? - zapytałam znudzona już tą jazdą.
- Jeszcze z 3 godziny - odpowiedział po chwili namysłu. Ległam z powrotem. No to już nie tak dużo. Tego wyjazdu nie zapomne chyba do końca życia. Warto było pomylić drzwi. Warto było mieć rozwalone czoło. Ale się cieszę. Jestem już świadoma tego wszystkiego, ale dalej nie mogę się do tego przyzwyczaić. Dla czego akurat ja ? Ani ładna nie jestem, ani nic. Dobra coś musi być, że zwrócił na mnie szczególną uwagę. To teraz pozostaje się douczyć angielskiego, bo ciągłe chodzenie w tych słuchawkach nie jest przyjemne.
- Kornelia, obudź się jesteśmy - potrząsa mną mama.
- Co już ? Tak szybko ? - zdziwiłam się. Musiałam twardo usnąć. Wyszłam z samochodu, chwyciłam za telefon i wykręciłam numer do Justyny.
- Halo, Justyna ? - odezwałam się gdy usłyszałam dziwny głos.
- Nie ale już daję - to chyba jej brat.
- Halo ? Korek ! Hej, jak tam ? - ucieszyła się dość wyraźnie.
- Spotkamy się za godzine ? Wróciłam wcześniej - równie ucieszona zapytałam.
- Ale fajnie, na reszcie się zobaczymy ! To za godzinę w altance. Zadzwonie po resztę - potwierdziła i się rozłączyłyśmy. Chwyciłam za walizki i pobiegłam do domu rozpakować się i przygotować na spotkanie. Godzina minęła szybko. Wbiegłam jeszcze na górę żeby powiedzieć rodzicom, że wychodzę. Porwałam jeszcze szybko wielką paczkę żelek i wybiegłam z domu. W 10 minut dotarłam na miejsce, gdzie zdziwił mnie widok...



_____________________________________________________________________________
no dodałam he. Chyba jest ok, ale nie wiem, wy oceńcie. No to zaczyna się rozkręcać ^^ dziękuję za wejścia, komentarze (nie wiele bo nie wiele ale zawsze coś) to życzę miłego czytania dalszych rozdziałówi w ogóle myśle że się podobają. Komentujcie,oceniajcie,polecajcie innym :*

środa, 8 maja 2013

Rozdział 16

O 7:00 obudził mnie budzik. Tak strasznie nie chciało mi się wstawać. W domu było zbyt cicho na to żeby ktokolwiek wstał, czyli że wszyscy jeszcze śpią. Przestawiłam budzik na 8:30, ale pewnie i tak zaraz mnie ktoś obudzi. No i nie pomyliłam się. 8:00 do pokoju weszła mama i kazała mi się zbierać bo śniadanie i jedziemy do HP. Zgramoliłam się jakoś z łóżka. Wyciągnęłam z szafy moje ulubione rurki, zieloną koszulke, bielizne i poszłam do łazienki się przygotować. Zimna woda dobrze robi rano. Pobudza wszystkie komórki do pracy i aż chce się żyć. Włosy spięłam w nieogarniętego koka, umyłam zęby, popatrzyłam się ostatni raz do lustra, szeroki uśmiech do najszczęśliwszej dziewczyny (mnie w lustrze) i na dół na śniadanie.
- Dzień doobry - zadowolona weszłam do salonu gdzie wszyscy już siedzieli przy stole i zajadali się jejecznicą. Nikt nie odpowiedział. Pokiwali tylko głowami nie odrywając się od jedzenia. Usiadłam między tatą a Sebastianem, wzięłam talerz i nałożyłam sobie jajecznicy. Ciągle kogoś mi brakowało koło siebie. Zastanawiał się tylko kogo, ale nie mogłam skojarzyć, aż wreszcie zawibrował mi telefon w kieszeni. Dostałam sms-a od Harrego ! Tak ! To własnie jego mi brakuje. Znamy się już kilka dni i dużo ze sobą przebywaliśmy, a ja wciąż zapominam że go aż tak blisko znam. Trzeba sobie mózg naoliwić bo szwankuje. No cóż. Wracając do sms-a, otworzyłam go, włączyłam na tłumaczenie i automatycznie przestałam jeść. ''Hej :* mam nadzieję że Cię nie obudziłem. Masz pozdrowienia od chłopaków. Zaraz mamy wywiad, potem zdjęcia i koncert, więc pewnie nie będę się odzywać aż do wieczora ;(( Chciałbym się z tobą jeszcze spotkać przed wyjazdem do Włoch ale to niestety nie możliwe. Che już wakacje. Tęsknie xxxxx'', tak brzmiała wiadomość. Uśmiechnęłam się do telefonu i chwile patrząc w ekranik zdecydowałam się w końcu odpisać : ''hej, nie obudziłeś mnie. hehe dziękuję :* nic nie szkodzi, nie przejmuj się tak mną, przeżyje bez kilku smsów od Ciebie. Wystarczy mi świadomość, że myślisz o mnie :p Nie jest źle, nie przesadzaj. Zobaczymy się JUŻ przez wakacje. A teraz skupiaj się tam nad One Direction. Powodzenia i udanego dnia, z resztą u was każdy dzień jest udany. xo''. Tłumacz i wyślij. Uśmiech nie schodził mi z twarzy. Wsunęłam telefon z powrotem do kieszeni i zaczęłam jeść resztki śniadania.
- Co ? Kochaś napisał ? - zapytał wyśmiewczo Sebek.
- Tak ! I co zazdrościsz, że do ciebie nikt nie pisze ? - pokazałam mu język, zaśmiałam się i wstałam odnieść talerze. Była moja kolej więc musiałam je jeszcze pozmywć. Szybko w sumie poszło. Poszłam na górę, ledwo włączyłam laptopa kiedy :
- Kornelia zbieraj się jedziemy ! - woła mama z przedpokoju. Eh, wstałam, ubrałam trampki i zeszłam na dół. Wszyscy byli gotowi prócz Kamila i Michała, którzy nie jadą. Zapakowaliśmy się do auta i pojechaliśmy. Długo się jechało. Tata siedział z wujkiem z przodu, mama z ciocią w środku, a my z Sebkiem w samym tyle. Dyskutowaliśmy na rozmaite tematy, śmialiśmy się ze wszystkiego praktycznie. Strasznie lubie się z nim wygłupiać. No, na reszcie dojechaliśmy. Los chciał, że kolejka po bilety była krótka. Genialnie tam jest ! Kolejki, karuzele i różne inne. Byliśmy z kuzynem prawie na wszystkich. Niesamowita zabawa. Na pewno tam jeszcze kiedyś pojadę. Do domu wróciliśmy koło 10:15. Byłam tak zmęczona że ledwie wzięłam szybki prysznic, wskoczyłam w piżamę i w okamgnieniu usnęłam.



_______________________________________________________________________
krótki bo krótki. nie będe się teraz rozpisywać bo za bardzo nie mam o czym, dopiero jak Kornelia pojedzie na wakacje zaczną się długie rozdziały :) a to już niebawem :p pozdrawiam, komentujcie, oceniajcie, polecajcie innym ! bardzo ważna jest dla mnie wasza opinia :) i dziękuję za te kilka komentrzy :*