Godzina 7:00. Zwlekam się z łóżka. Za dwie godziny czekają mnie ostatnie testy z angielskiego. Chyba jedyna część, której się nie boje. Uwielbiam ten przedmiot. Tak, uwielbiam bo zaczęłam się go uczyć odkąd poznałam chłopaków. Nie mam zamiaru cały czas chodzić w słuchawkach i ciągle poprawiać żeby nie wypadały, żaden komfort. Codziennie poświęcałam przynajmniej 2 godziny na naukę i całe szczęście w tym że szybko wszystko wchodzi mi do głowy. Cztery razy w tygodniu miałam i mam zamiar jeszcze do wakacji mieć korepetycje. Strasznie mi pomogły. Mniejsza o to. A więc zabrałam ubrania i poszłam do łazienki. Szybki prysznic, podstawowe czynności i gotowa do szkoły. Jeszcze tylko zabrać kanapki i mogę iść. Weszłam do kuchni i zobaczyłam karteczkę na stole, była od mamy : '' pojechaliśmy z tatą do lekarza. O nic się nie martw, wszystko jest w porządku. Kanapki masz w lodówce. Całuję mama ''. Tak wszystko w porządku, na pewno. To ciekawe po co wczoraj zrobiła taką awanturę. Wyciągnęłam dwie bułki z lodówki, zapakowałam do torby zabrałam klucze od domu i miałam już zamykać, kiedy ktoś złapał mnie w tali. Wystraszyłam się i klucze z wielkim hukiem spadły na przypalone garnki, które były wystawiona dla złomiarzy.
- Czego się boisz maleńka ? - powiedział do mnie bandyta, którym jak się okazało był Filip.
- Kurde, co ty tu robisz ? Nie mogłeś normalnie podejść ? - powiedziałam i obróciłam się zła w jego stroną, ale jak tylko zobaczyłam jego pokorną minę od razu zaczęłam się śmiać.
- Przyszedłem po ciebie - uśmiechną się i podniósł mi klucze.
- Dzięki, ale przecież nigdy nie przychodziłeś ? Co cię tak nagle odmieniło i zachciało ci się minąć szkołę i iść jeszcze 20 minut po mnie ? - zamknęłam dom i ruszyliśmy w stronę szkoły. Ma strasznie podstępną minę. O co mu chodzi ?
- Nie co tylko kto. Ty. Chciałem spędzić z tobą trochę więcej czasu. Nie mamy go zbyt dużo odkąd przyjechałaś. - nagle spoważniał. Chyba czas na poważną rozmowę.
- Filip, bo wiesz.. trochę się pozmieniało u mnie i ... - nie dokończyłam. Ze złością wtrącił się :
- Bo co ?! Bo jakiś picuś walnął cię drzwiami i sypną ci w oczy swoją pięknością ?? Zapisał cię na listę lasek do wyruchania ? Nie poznaję cię. Przypomnieć ci jak goniłaś za mną. Jak zarzekałaś się że ci na mnie zależy ! Drzwi nie tylko rozwaliły ci czoło ale chyba też coś przewróciły w głowie. Nawet nie zauważyłaś że Jagode sprzedali. Idź jedź do tego gwiazdora co nawet nie wie ile ma kasy na koncie, haa żeby tylko jednym ! Piepsz się Kornelia. - machnął ręką i pobiegł przed siebie. Stanęłam jak kołek, nie wiedziałam co mam robić. Czułam jak pęka mi serce. Łzy napłynęły do oczu. Zapomniałam o kiedyś najważniejszym dla mnie stworzeniu i nawet się z nią nie pożegnałam. Nie chciałam żeby się to tak skończyło. Zraniłam też Filipa i mi z tym źle, ale przecież to nie tylko moja wina. Nie byliśmy parą i go nie zostawiłam dla innego. Harry po prostu pierwszy przyznał się do uczucia którym mnie darzy. Otrząsnęłam się, otarłam oczy i ruszyłam do szkoły, nie chcę się spóźnić w ostatni dzień testów. '' laskę do wyruchania '' te słowa przewijały mi się przez głowę. Harry wcale taki nie jest. Pewnie nawet nie wie który to jest z tej piątki, a tak podle ocenia. Co prawda ja też nie znam go idealnie, prawie w ogóle, ale intuicja podpowiada mi że to co mówił w WB było czystą prawdą, że w tedy był sobą. Filip ? Trudno za późno mnie zauważył.
- Hej Kornelia ! Co się stało Filipowi ? Jakiś wkurzony jest. Nic się nie odezwał do nas. Po prostu poszedł od razu na salę. - z przemyśleń wyrwała mnie Justyna, Majka i Maciek.
- Nie wiem... Znaczy wiem. Pokłóciłam się z nim. Przyszedł po mnie i prosto w twarz powiedział mi co myśli na temat zajścia w Niemczech - powiedziałam obojętnie i przyśpieszyłam kroku. Chwilę przystanęli, rzucili sobie pytające spojrzenia i ruszyli za mną. Do sali weszliśmy w milczeniu. Zajęliśmy odpowiednie miejsca i dyrektor rozdał nam karty z pytaniami. Nie mogłam w ogóle się skupić. Co jakiś czas zerkałam na siedzącego zaraz obok mnie blondyna (Filipa). Robił wrażenie jakby zaraz miał eksplodować. Trzepnęłam się lekko w twarz. Dość tego, trzeba się skupić i napisać jak najlepiej. Każde pytanie czytałam po kilka razy i dokładnie analizowałam wszystkie możliwe odpowiedźzi
- 10 minut do końca. Kto skończył może oddać prace i wyjść. - poinformował dyrektor.
- Kornelia, psyt, jak ci poszło ? Styles dał ci wykład ? - zaczepiła mnie wścibsko siedząca za mną Kaja. Nie zwróciłam na to uwagi zbyt bardzo. Zaznaczałam ostatnią odpowiedź i trzask. Filip nie wytrzymał. Zerwał się z miejsca i z szybkością rakiety wypadł z sali. Straciłam przyjaciela, z resztą tak zawsze kończy się przyjaźń damsko-męska. Odstawiłam na bok testy wsadzone już do teczki i wyszłam jako druga (po Filipie). Miałam nadzieję, że zastanę go w szatni, bo zawsze czekał na Maćka, ale tym razem go nie było. Zabrałam sweterek i poszłam do domu. Nie miałam ochoty z nikim gadać. Włożyłam słuchawki do uszów, wsłuchałam się w słowa piosenek i szłam w stronę domu. Starałam się nie myśleć o niczym. W rekordowym tempie doszłam do domu, gdzie czekała na mnie mama z obiadem.
- Cześć i jak tam poszły testy ? Choć jeść. - zagadała obojętnie i siadłyśmy do stołu.
- Dobrze, strasznie łatwe były, a gdzie tata ? Nie je ? - zdziwiłam się bo zawsze był pierwszy do jedzenia.
- Pojechał na magazyny - odpowiedziała strasznie przybita. Coś jest nie tak.
- Dobrze wiem, że nie może teraz jeździć, widzę że coś nie gra ! Mamo nie mam już pięciu lat, nie musisz przede mną nic ukrywać - naciskałam. Za wszelką cenę chce się dowiedzieć prawdy.
- No dobrze, prędzej czy później i tak byś się dowiedziała. Tata ma prawdopodobnie nowotwora mózgu. Ale spokojnie to tylko takie gdybanie. Jest teraz w szpitalu, przechodzi masę badań. - wytłumaczyła mi spokojnie. Schowała twarz w rękach i głęboko oddychała. Sparaliżowało mnie ? Co jeszcze mnie spotka ?! Ale jeżeli nic jeszcze nie jest pewne to nie ma co panikować. Przytuliłam się do mamy, ona odwdzięczyła się mocnym uściskiem. Dumałyśmy tak z dobre 2 godziny.
- Choć mamo. Położysz się. Wszystko będzie dobrze. Lekarze się pewnie pomylili, a jak nie to na pewno go wyleczą. - sama chciałabym w to wierzyć, ale jakoś kiepsko szło. Miałam ochotę zamknąć się w swoim pokoju, walnąć się na łóżko i rozpłakać. Wylać wszystkie żale do poduszki. Zaprowadziłam mamę do sypialni. Położyła się i przykryłam ją kołdrą. Jest godzina 15:30. Nie mam co ze sobą zrobić. Plątam się jak widmo po kuchni. Tu myje garnki, tu je wycieram, bijąc się z myślami, a co będzie jeśli... Nie, nie dopuszczałam tej myśli do siebie. Godzina 16:00, dzwoni telefon.
- Halo, kto mówi ? - zapytałam.
- Majka, czemu nie czekałaś na nas ? - zapytała lekko podirytowana.
- Przepraszam, śpieszyłam się do domu. Sprawy rodzinne, wiesz... - wytłumaczyłam się szybko.
- Eh, zakochańcu. A tak w ogóle to ja dzwonie w innej sprawie. Dyrektor mówił dziś zaraz jak wyszliście, że mamy już wakacje i mamy nie przychodzić od jutra do szkoły. Dopiero za tydzień w środę o 9:00 tylko na rozdanie dyplomów mamy przyjść. - powiadomiła mnie już normalnym tonem.
- Oo ale fajnie ! W sumie to należy nam się. Tyle testów. A tak w ogóle to może byśmy zrobili jakieś ognisko przez ten wolny czas przed wakacjami ? Bo potem wyjeżdżam na miesiąc i dopiero w sierpniu się zobaczymy - chwilę nie odpowiadała. Jakoś wydawało mi się że jest zaskoczona tym co powiedziałam.
- Coooo ? Nie będzie cię połowę wakacji ? Gdzie wyjeżdżasz ? Chyba nie do Londynu ? - tak, miałam racje była zdziwiona.
- Nie, nie do Londynu, do Niemiec - zaśmiałam się.
- Przecież już byłaś ! Dobra nieważne, muszę kończyć Maciek przyszedł, spiszemy się na to ognisko. Pa - rzuciła na szybkiego a ja zdążyłam tylko wydukać :
- Pozdrów go, pa - rozłączyła się. Odłożyłam telefon i stwierdziłam, że oglądnę coś w tv. Skakałam kanał po kanale, aż natrafiłam na wywiad z 1D. Nie włączyłam już nawet tłumaczenia. Wszystko rozumiałam. Blondynka pytała chłopaków głównie o trasy, utwory a potem zaczęła wypytywać bardziej o życie prywatne :
- Harry czy to prawda, że łączy cię coś z tą dziewczyną ze zdjęcia ? - i na ekranie pojawiło się to samo zdjęcie co wczoraj na Twitterze. Serce zabiło mi mocniej. Rany w sercu gwałtownie zaczęły się goić. Z niecierpliwością czekałam na odpowiedź Hazzy, która szybko nastąpiła :
- Czy mnie coś z nią łączy ? Poza blizną na jej czole ? Myślę, że... - chwila zamyślenia - tak. A co tak naprawdę jest między nami dowiem się niebawem. - powiedział i pokazał rząd białych zębów Zapomniałam o wszystkim co się dziś wydarzyło. Czułam się taka szczęśliwa. Do czasu kiedy na ekranie nie pojawiło się kolejne zdjęcie i nie zabrzmiało kolejne pytanie...
______________________________________________________________________________
i jest druga część. jeszcze jedna i waakaacjee ! :d troche dramatu nie zaszkodzi.
komentujcie,oceniajcie,polecajcie innym i w ogóle ;) eh ciężko tu o opinie, ale mam nadzieję, że się podoba. miłego czytania życzę, pozdrawiam i zapraszam też na https://www.facebook.com/KorneliaOlson
HEJ HEJ. jeżeli są tu osoby czytające to opowiadanie to oznajmiam że zapodziało mi się hasło do tego bloga i założyłam nowy ! nie mam jak inaczej podać tej informacji więc musze po prostu skomentować :P
OdpowiedzUsuńa więc nowy blog http://onedirectionandi.blogspot.com/ < - opowiadanie troszkę zmienione więc polecam przeczytać od początku :) pozdrawiam :*