piątek, 7 czerwca 2013

Rozdział 20 cz2

Godzina 7:00. Zwlekam się z łóżka. Za dwie godziny czekają mnie ostatnie testy z angielskiego. Chyba jedyna część, której się nie boje. Uwielbiam ten przedmiot. Tak, uwielbiam bo zaczęłam się go uczyć odkąd poznałam chłopaków. Nie mam zamiaru cały czas chodzić w słuchawkach i ciągle poprawiać żeby nie wypadały, żaden komfort. Codziennie poświęcałam przynajmniej 2 godziny na naukę i całe szczęście w tym że szybko wszystko wchodzi mi do głowy. Cztery razy w tygodniu miałam i mam zamiar jeszcze do wakacji mieć korepetycje. Strasznie mi pomogły. Mniejsza o to. A więc zabrałam ubrania i poszłam do łazienki. Szybki prysznic, podstawowe czynności i gotowa do szkoły. Jeszcze tylko zabrać kanapki i mogę iść. Weszłam do kuchni i zobaczyłam karteczkę na stole, była od mamy : '' pojechaliśmy z tatą do lekarza. O nic się nie martw, wszystko jest w porządku. Kanapki masz w lodówce. Całuję mama ''. Tak wszystko w porządku, na pewno. To ciekawe po co wczoraj zrobiła taką awanturę. Wyciągnęłam dwie bułki z lodówki, zapakowałam do torby zabrałam klucze od domu i miałam już zamykać, kiedy ktoś złapał mnie w tali. Wystraszyłam się i klucze z wielkim hukiem spadły na przypalone garnki, które były wystawiona dla złomiarzy.
- Czego się boisz maleńka ? - powiedział do mnie bandyta, którym jak się okazało był Filip.
- Kurde, co ty tu robisz ? Nie mogłeś normalnie podejść ? - powiedziałam i obróciłam się zła w jego stroną, ale jak tylko zobaczyłam jego pokorną minę od razu zaczęłam się śmiać.
- Przyszedłem po ciebie - uśmiechną się i podniósł mi klucze.
- Dzięki, ale przecież nigdy nie przychodziłeś ? Co cię tak nagle odmieniło i zachciało ci się minąć szkołę i iść jeszcze 20 minut po mnie ? - zamknęłam dom i ruszyliśmy w stronę szkoły. Ma strasznie podstępną minę. O co mu chodzi ?
- Nie co tylko kto. Ty. Chciałem spędzić z tobą trochę więcej czasu. Nie mamy go zbyt dużo odkąd przyjechałaś. - nagle spoważniał. Chyba czas na poważną rozmowę.
- Filip, bo wiesz.. trochę się pozmieniało u mnie i ... - nie dokończyłam. Ze złością wtrącił się :
- Bo co ?! Bo jakiś picuś walnął cię drzwiami i sypną ci w oczy swoją pięknością ?? Zapisał cię na listę lasek do wyruchania ? Nie poznaję cię. Przypomnieć ci jak goniłaś za mną. Jak zarzekałaś się że ci na mnie zależy ! Drzwi nie tylko rozwaliły ci czoło ale chyba też coś przewróciły w głowie. Nawet nie zauważyłaś że Jagode sprzedali. Idź jedź do tego gwiazdora co nawet nie wie ile ma kasy na koncie, haa żeby tylko jednym ! Piepsz się Kornelia. - machnął ręką i pobiegł przed siebie. Stanęłam jak kołek, nie wiedziałam co mam robić. Czułam jak pęka mi serce. Łzy napłynęły do oczu. Zapomniałam o kiedyś najważniejszym dla mnie stworzeniu i nawet się z nią nie pożegnałam. Nie chciałam żeby się to tak skończyło. Zraniłam też Filipa i mi z tym źle, ale przecież to nie tylko moja wina. Nie byliśmy parą i go nie zostawiłam dla innego. Harry po prostu pierwszy przyznał się do uczucia którym mnie darzy. Otrząsnęłam się, otarłam oczy i ruszyłam do szkoły, nie chcę się spóźnić w ostatni dzień testów. '' laskę do wyruchania '' te słowa przewijały mi się przez głowę. Harry wcale taki nie jest. Pewnie nawet nie wie który to jest z tej piątki, a tak podle ocenia. Co prawda ja też nie znam go idealnie, prawie w ogóle, ale intuicja podpowiada mi że to co mówił w WB było czystą prawdą, że w tedy był sobą. Filip ? Trudno za późno mnie zauważył.
- Hej Kornelia ! Co się stało Filipowi ? Jakiś wkurzony jest. Nic się nie odezwał do nas. Po prostu poszedł od razu na salę. - z przemyśleń wyrwała mnie Justyna, Majka i Maciek.
- Nie wiem... Znaczy wiem. Pokłóciłam się z nim. Przyszedł po mnie i prosto w twarz powiedział mi co myśli na temat zajścia w Niemczech - powiedziałam obojętnie i przyśpieszyłam kroku. Chwilę przystanęli, rzucili sobie pytające spojrzenia i ruszyli za mną. Do sali weszliśmy w milczeniu. Zajęliśmy odpowiednie miejsca i dyrektor rozdał nam karty z pytaniami. Nie mogłam w ogóle się skupić. Co jakiś czas zerkałam na siedzącego zaraz obok mnie blondyna (Filipa). Robił wrażenie jakby zaraz miał eksplodować. Trzepnęłam się lekko w twarz. Dość tego, trzeba się skupić i napisać jak najlepiej. Każde pytanie czytałam po kilka razy i dokładnie analizowałam wszystkie możliwe odpowiedźzi
- 10 minut do końca. Kto skończył może oddać prace i wyjść. - poinformował dyrektor.
- Kornelia, psyt, jak ci poszło ? Styles dał ci wykład ? - zaczepiła mnie wścibsko siedząca za mną Kaja. Nie zwróciłam na to uwagi zbyt bardzo. Zaznaczałam ostatnią odpowiedź i trzask. Filip nie wytrzymał. Zerwał się z miejsca i z szybkością rakiety wypadł z sali. Straciłam przyjaciela, z resztą tak zawsze kończy się przyjaźń damsko-męska. Odstawiłam na bok testy wsadzone już do teczki i wyszłam jako druga (po Filipie). Miałam nadzieję, że zastanę go w szatni, bo zawsze czekał na Maćka, ale tym razem go nie było. Zabrałam sweterek i poszłam do domu. Nie miałam ochoty z nikim gadać. Włożyłam słuchawki do uszów, wsłuchałam się w słowa piosenek i szłam w stronę domu. Starałam się nie myśleć o niczym. W rekordowym tempie doszłam do domu, gdzie czekała na mnie mama z obiadem.
- Cześć i jak tam poszły testy ? Choć jeść. - zagadała obojętnie i siadłyśmy do stołu.
- Dobrze, strasznie łatwe były, a gdzie tata ? Nie je ? - zdziwiłam się bo zawsze był pierwszy do jedzenia.
- Pojechał na magazyny - odpowiedziała strasznie przybita. Coś jest nie tak.
- Dobrze wiem, że nie może teraz jeździć, widzę że coś nie gra ! Mamo nie mam już pięciu lat, nie musisz przede mną nic ukrywać - naciskałam. Za wszelką cenę chce się dowiedzieć prawdy.
- No dobrze, prędzej czy później i tak byś się dowiedziała. Tata ma prawdopodobnie nowotwora mózgu. Ale spokojnie to tylko takie gdybanie. Jest teraz w szpitalu, przechodzi masę badań. - wytłumaczyła mi spokojnie. Schowała twarz w rękach i głęboko oddychała. Sparaliżowało mnie ? Co jeszcze mnie spotka ?! Ale jeżeli nic jeszcze nie jest pewne to nie ma co panikować. Przytuliłam się do mamy, ona odwdzięczyła się mocnym uściskiem. Dumałyśmy tak z dobre 2 godziny.
- Choć mamo. Położysz się. Wszystko będzie dobrze. Lekarze się pewnie pomylili, a jak nie to na pewno go wyleczą. - sama chciałabym w to wierzyć, ale jakoś kiepsko szło. Miałam ochotę zamknąć się w swoim pokoju, walnąć się na łóżko i rozpłakać. Wylać wszystkie żale do poduszki. Zaprowadziłam mamę do sypialni. Położyła się i przykryłam ją kołdrą. Jest godzina 15:30. Nie mam co ze sobą zrobić. Plątam się jak widmo po kuchni. Tu myje garnki, tu je wycieram, bijąc się z myślami, a co będzie jeśli... Nie, nie dopuszczałam tej myśli do siebie. Godzina 16:00, dzwoni telefon.
- Halo, kto mówi ? - zapytałam.
- Majka, czemu nie czekałaś na nas ? - zapytała lekko podirytowana.
- Przepraszam, śpieszyłam się do domu. Sprawy rodzinne, wiesz... - wytłumaczyłam się szybko.
- Eh, zakochańcu. A tak w ogóle to ja dzwonie w innej sprawie. Dyrektor mówił dziś zaraz jak wyszliście, że mamy już wakacje i mamy nie przychodzić od jutra do szkoły. Dopiero za tydzień w środę o 9:00 tylko na rozdanie dyplomów mamy przyjść. - powiadomiła mnie już normalnym tonem.
- Oo ale fajnie ! W sumie to należy nam się. Tyle testów. A tak w ogóle to może byśmy zrobili jakieś ognisko przez ten wolny czas przed wakacjami ? Bo potem wyjeżdżam na miesiąc i dopiero w sierpniu się zobaczymy - chwilę nie odpowiadała. Jakoś wydawało mi się że jest zaskoczona tym co powiedziałam.
- Coooo ? Nie będzie cię połowę wakacji ? Gdzie wyjeżdżasz ? Chyba nie do Londynu ? - tak, miałam racje była zdziwiona.
- Nie, nie do Londynu, do Niemiec - zaśmiałam się.
- Przecież już byłaś ! Dobra nieważne, muszę kończyć Maciek przyszedł, spiszemy się na to ognisko. Pa - rzuciła na szybkiego a ja zdążyłam tylko wydukać :
- Pozdrów go, pa - rozłączyła się. Odłożyłam telefon i stwierdziłam, że oglądnę coś w tv. Skakałam kanał po kanale, aż natrafiłam na wywiad z 1D. Nie włączyłam już nawet tłumaczenia. Wszystko rozumiałam. Blondynka pytała chłopaków głównie o trasy, utwory a potem zaczęła wypytywać bardziej o życie prywatne :
- Harry czy to prawda, że łączy cię coś z tą dziewczyną ze zdjęcia ? - i na ekranie pojawiło się to samo zdjęcie co wczoraj na Twitterze. Serce zabiło mi mocniej. Rany w sercu gwałtownie zaczęły się goić. Z niecierpliwością czekałam na odpowiedź Hazzy, która szybko nastąpiła :
- Czy mnie coś z nią łączy ? Poza blizną na jej czole ? Myślę, że... - chwila zamyślenia - tak. A co tak naprawdę jest między nami dowiem się niebawem. - powiedział i pokazał rząd białych zębów Zapomniałam o wszystkim co się dziś wydarzyło. Czułam się taka szczęśliwa. Do czasu kiedy na ekranie nie pojawiło się kolejne zdjęcie i nie zabrzmiało kolejne pytanie...




______________________________________________________________________________
i jest druga część. jeszcze jedna i waakaacjee ! :d troche dramatu nie zaszkodzi.
komentujcie,oceniajcie,polecajcie innym i w ogóle ;)  eh ciężko tu o opinie, ale mam nadzieję, że się podoba. miłego czytania życzę, pozdrawiam i zapraszam też na https://www.facebook.com/KorneliaOlson

środa, 5 czerwca 2013

Rozdział 20 cz1

...stres. Odetchnęłyśmy z mamą. Dobrze, że to nic poważniejszego. Mama jeszcze raz dokładnie przejrzała list, a ja poszłam do taty, który prawdopodobnie spał w sypialni.
- Hej, wyniki przyszły - podeszłam i usiadłam na fotelu obok łóżka. Rozciągną się i usiadł.
- Tak ? To muszę iść zobaczyć - wstał i wyszedł, a ja za nim.
- Tatoo, to przez stres. Mówiłam, że ta praca nie jest odpowiednia dla ciebie, zawsze miałeś słabe serce - powiedziałam zanim doszliśmy do kuchni. Przystaną i odwrócił się w moją stronę mówiąc :
- Musimy z czegoś żyć córciu - sztuczny uśmiech i z powrotem ruszyliśmy do kuchni. Mama siedziała przy stole z tymi wynikami i miała dziwną, przerażoną minę. Tata usiadł obok niej i zaczął czytać, a ona prawie płacząc powiedziała :
- Mówiłam, żebyś uważał - patrzyła pusto w okno. Musiałam chyba coś przeoczyć jak czytałam, tu o coś poważnego chodziło niż tylko o stres. Wyszłam z pomieszczenia i poszłam do swojego pokoju, bo nie chciałam słuchać ich kłótni na którą się zanosiło. Zamknęłam za sobą drzwi i usłyszałam tylko krzyk taty. Nawet nie zrozumiałam co powiedział, a raczej wykrzyczał. Założyłam słuchawki. The wanted, Grubson i... One Direction ! Boshe ja dalej myślałam, że to wszystko to był sen, ale gdy usłyszałam ich głosy oprzytomniałam i skapnęłam się, że to było na prawdę. Włączyłam laptopa. Weszłam na Twittera, facebooka i aska. Twitter - 1 000 nowych follow, łał zdziwiłam się, na facebooku w sumie nic się nie zmieniło i na asku 106 pytań. Jak to wszystko zobaczyłam to buzia mi się szeroko otworzyła i nie chciała zamknąć, a oczy o mało mi nie wypadły. Przeczytałam kilka pytań i miałam dość, brzmiały mniej więcej tak : ,, jak to jest być z gwiazdą ? , spałaś już z Hazzusiem ? -,- , dziewczyno ale masz szczęście. Powodzenia życzę ! ;) , odpier*ol się od niego, nie masz nawet najmniejszej szansy być z nim !! , pozdrowisz ich ode mnie ? , przedstawisz mnie kiedyś im ? szczęścia :* ''. Dość, bo popadnę w depresje. Dobra może nie aż w depresje ale serce boli jak czyta się niektóre chamskie komentarze. Kolejny przykład ludzkiej zazdrości. Bez długiego namysłu usunęłam konto. Twitter. Follow back od Louisa, Liama, Zayna, Nialla i Harrego chyba najbardziej mnie ucieszyły. Wchodzę na tablice i posypały się nowe twitty oczywiście chłopaków, bo praktycznie nikogo innego nie miałam w obserwowanych. Pisali coś o trasie koncertowej. Harry napisał też, że nie może doczekać się już wakacji. Uśmiech od razu pokazał się na mojej twarzy. Jadę w dół i nagle pewno zdjęcia wbiło mnie w fotel jak młotek gwoździa do deski. Było to zdjęcie dodane przez pewną fankę z Niemiec i podane dalej przez Harrego, a na nim ja w objęciach loczka idziemy do WB. Bardzo dobrze było widać moją twarz i każdy kto znał mnie osobiście na pewno wiedział już, że to na 100 % ja jestem tą poszkodowaną dziewczyną. Na początku były same miłe komentarze, ale potem zaczęły sypać się coraz gorsze. Wyłączyłam, nie czytałam. Odetchnęłam głęboko i postanowiłam odczytać prywatne wiadomości bo też ich nie było mało. Głównie były to prośby o follow back. Zaczęły mnie już boleć oczy. Wyłączyłam laptopa i poszłam na dół coś zjeść. Rodziców już tam nie było. Pewnie poszli spać. Postanowiłam skorzystać z okazji i dowiedzieć co tak na prawdę jest tacie, ale nigdzie nie mogłam znaleźć listu. Trudno zapytam się mamy jutro. Musi mi powiedzieć. Wyciągnęłam serek z lodówki, zjadłam i poszłam się umyć. Stanęłam przed lustrem i wyobraziłam sobie Harrego, stoi obok i mnie obejmuje. Przeleciał mnie przyjemny dreszcz. Otrząsnęłam się i poszłam położyć się w końcu. Chwile poleżałam i stwierdziłam, że nie jest jeszcze późno i nie chce mi się spać. Sięgnęłam po lapopa i włączyłam Twittera. 10 nowych wiadomości. Loui, Zayn i Harry. Loui : '' kiedy się zobaczymy ? Harry już wytrzymać nie może ! x'', '' co tam u Ciebie w ogóle ? '', Zayn : '' przyjeżdżaj szybko do tych Niemiec ! '', '' Harry nas tu zanudzi na śmierć ! '' i 6 od samego loczka : '' hej maleńka, jeszcze tylko 2 tygodnie xxx '' , '' już nie mogę się doczekać '' , '' przyjedziesz prawda ? '' , '' masz pozdrowienia od wszystkich, nawet od naszego menadżera '' , '' tęsknie xxxxxxx '' , '' odpisz jak tylko przeczytasz, chyba że już masz mnie dość :( ''. Śmiałam się do siebie. Nie możliwe ! A jednak. Odpisałam płacząc ze szczęścia : '' dokładnie za 17 dni się zobaczymy. Nie dużo, szybko zleci. Jak mogłabym mieć Cię dość ?! żartujesz chyba .x Miłej zabawy bo znając was właśnie wybieracie się na jakąś imprezę. Ja idę spać. Dobranoc xo ''. Żeby to napisać nie potrzebowałam słownika. Nauka angielskiego idzie mi coraz lepiej. Jestem z siebie dumna. Haha. Dobra wyłączam komputer i idę spać, bo jutro prawdopodobnie czeka mnie ciężki dzień, rozmowa z mamą i ostatnie testy.



__________________________________________________________________________
Jest pierwsza część 20 rozdziału, prawdopodobnie będą 3 części ale nie wiem jeszcze, może wyrobię się w 2 :p hehe, komentujcie,oceniajcie,polecajcie innym i w ogóle ;) + dziękuję za dotychczasowe komentarze i za wejścia oczywiście też dziękuję :D pozdrawiam i mam nadzieję, że się podoba ;) + https://www.facebook.com/KorneliaOlson <--- zapraszam czytelników do lajkowania ;)

niedziela, 2 czerwca 2013

UWAGA !

postanowiłam, że spróbuję 'wypromować' tego Bloga tworząc mu fun page ;) czytelników zapraszam do lajkowania https://www.facebook.com/KorneliaOlson 

czwartek, 30 maja 2013

Rozdział 19

Pobudka 6:00.
- Kornelia wstawaj ! Dość tego dobrego. Zbieraj się to cię podwiozę do tej szkoły. - wpada tata to pokoju i zdziera ze mnie kołudrę.
- Zaaraaz, a muszę w ogóle iść ? Piątek jest, ostatni dzień, normalnie jakbyśmy wrócili to nie byłoby mnie też dziś. - przykrywam się z powrotem, tym razem po same oczy.
- Wstawaj, nawet byś nie miała z kim zostać w domu, bo my z mamą jedziemy na ten pogrzeb, jest jednak dziś, a potem jedziemy z towarem. A właśnie. Nie będzie nas do niedzieli. Koło 14 przyjedzie tu do ciebie ciotka Anka i będzie z tobą do naszego przyjazdu. - oznajmił siedzący na kraju łóżka tata. Nie powiem zdziwiona byłam. Jak zwykle dowiaduję się w ostatniej chwili. Ale co na to poradzę ? Nic, no właśnie.
- Przecież nie mam pięciu lat żebym nie mogła sama w domu zostać kilka godzin. Umiem już o siebie zadbać tato. W szkole i tak teraz pewnie nic nie robią. Oceny już dawno wystawione. - przewróciłam się na plecy i usiłowałam udobruchać siedzącego obok czterdziestolatka.
- Dobrze nie chodź już do tej szkoły dziś. Ale masz siedzieć w domu i nikogo nie spraszać. My za godzinę wychodzimy. To śpij jeszcze. - poczochrał mnie i wyszedł. Uff, udało się. Zawinęłam się w kłębek i usnęłam.
- Kornelia, Kornelia, wstawaj, obiad. - otworzyłam oczy i zobaczyłam stojącą nade mną ciocię.
- Oo, cześć ciociu. Obiad ? Która jest godzina ? - popatrzyłam się na zegarek. Była już 15 ! Ale sobie pospałam. Ale co tam dość się jeszcze wczas nawstaje. Ciocia wyszła z pokoju. Przeciągnęłam się kilka razy i hop. Wstałam na równe nogi. Wyciągnęłam z szafki dresy, jakąś koszulke, bieliznę i poszłam do łazienki. Zimna woda dobrze działa na rozespany organizm. Włosy w kok i gotowe. Zeszłam na dół i od razu skierowałam się do kuchni. Obiad był już na stole, ziemniaczki, jakaś surówka i kotleciki z kurczaka. Lubię dania cioci, są smakiem zbliżone do tych z restauracji, a są dużo zdrowsze. Zjadłyśmy, porozmawiałyśmy. Oczywiście i do niej już dotarło co przydarzyło mi się w Niemczech. Kazała opowiadać ze szczegółami. Mam do niej duże zaufanie i w ogóle traktuję ją jak najlepszą przyjaciółkę. Dogadujemy się wręcz idealnie. Ona zwierza się mi, a ja jej. Nie szczędziłam niczego. Tym razem opowiadałam kropka w kropkę o tym co tam się działo, a ona słuchała, czasami o coś zapytała. Uśmiech nie schodził nam z twarzy. Tak minęło nam popołudnie. Wieczór przed telewizorem. Dobre komedie, horrory, popcorn, cola i chipsy. Spać poszłyśmy o północy. Praktycznie tak zleciał weekend. Rodzice wrócili bardzo późno nawet nie wiem dokładnie o której. Przed 23 ich jeszcze nie było.

- Wstawaj ! teraz już nie ma żartów. Idziesz do szkoły ! - jak zwykle tata urządził mi pobudkę. Dosłownie na śpiącku popatrzyłam na zegarek. 6:30, o rany już późno. Zerwałam się na równe nogi. Chociaż w sumie, nie było to dosłowne zerwanie się tylko coś w podobnie do ruchów leniwca wdrapującego się na drzewo. Podstawowe czynności w łazience. Schodzę na dół. Mama oczywiście od razu zapakowała mi cztery kanapki do torby, choć zawsze prosiłam o dwie. Jedną wręczyła mi do rąk, żebym, mogła zjeść w samochodzie, ponieważ po drodze do pracy tata podrzuci mnie pod szkołę. Łyk herbaty i jedziemy. Zasypiałam w aucie. Nie mogłam wygrać z zamykającymi się powiekami.
- Jesteśmy - potrząsnął mną tata. Przetarłam oczy, podziękowałam i wyszłam z pojazdu. Odzwyczaiłam się już od tego budynku. Pewnym krokiem idę przed siebie, błądząc wzrokiem po reszcie młodzieży. Mam dziwne wrażenie, że wszyscy się na mnie patrzą. Okej, nie ważne. Idę dalej. Co jakiś czas słyszę skierowane w moją stronę ''cześć, hej, siema''. Dziwne bo nigdy nie zwracało na mnie uwagi tyle ludzi. Zamyśliłam się i już nie zwracając uwagi na innych kierowałam się do klasy w której miała odbyć się matematyka. Już miałam otwierać do niej drzwi gdy ktoś złapał mnie za rękę. Była to Kaja, która najwyraźniej znalazła sobie już nową paczkę.
- Przespałaś się już z gwiazdeczką ? - zapytała wścibsko, a jej nowe psiapsióły tylko chichotały pod nosem.
- Yyy słucham ?! - zapytałam zdziwiona i nie od razu załapałam o co chodzi.
- To co słyszałaś - prychnęła i poszły. Dla tego tak dziwnie się zachowała w Niemczech. Przeraża mnie to jak bardzo zazdrości może zniszczyć człowieka. Kiwnęłam tylko bezwładnie ramionami i weszłam do klasy. Siedziała tam już Majka z Maćkiem. Jak zwykle spisywali zadania. Przywitałam się z nimi, usiadłam na swoim miejscu i rozpakowałam książki, niby już sie mieliśmy nie uczyć ale pani jak to pani jeszcze znalazła jakieś nie do końca przerobione tematy. Minęło pięć minut i zaczęli się schodzić wszyscy do klasy. Kolejne pięć i wszyscy już po dzwonku czekaliśmy na panią. Lekcje szybko zleciały. Jak zawsze po szkole poszliśmy na lody i wzajemnie się odprowadzaliśmy. W domu przywitała mnie ciocia. Byłam zdziwiona bo nie było moich rodziców, a mówili że będą na mnie czekać i pojedziemy do galerii.
- Cześć ciociu - przywitałam się z nią. Nie odpowiedziała. Miała minę jakby zobaczyła ducha.
- Co się stało ? - zaczęłam wypytywać, bo chciałam się jak najszybciej dowiedzieć o co chodzi.
- Bo.. bo... twój tata miał wypadek. Prawdopodobnie z jakiegoś powodu stracił przytomność gdy wracał z magazynów i zderzył się z innym samochodem. Jest w szpitalu. Nie mam pojęcia w jakim jest stanie. Mama jest tam przy nim. - powiedziała i czekała na moją reakcję. Że co proszę ? Nie, nie mogę w to uwierzyć. Mój tata ? Wypadek ? Zakuło mnie coś w sercu. Oczy zaszły mi łzami. Wszystko wirowała w okół mnie. Oparłam się o ścianę i modliłam żeby to był sen. Ale nie, to się działo na prawdę. Ciocia przytuliła mnie i prowadziła na sofę. Zaczęłam płakać. Nie wiem czy miałam powód czy to tylko jakieś niegroźne uszkodzenia ciała. Siedziałyśmy w objęciach, dość długi czas. Z transu wyrwał nas telefon. Ciocia poszła odebrać. Nie słyszę nic. Siedzę i patrzę się pusto przed siebie. Minęło kilka sekund. Podchodzi ciocia :
- Nic się poważnego nie stało. Twój tata za niedługo powinien być w domu. - oznajmiła. Aż mi ulżyło. Padłam na poduszki wypuszczając z siebie powietrze. Całe szczęście. Ogarnęłam się i pomogłam cioci robić obiad. Po czterech godzinach wrócili rodzice. Tata miał tylko kilka plastrów. Uściskałam go i zaprosiłam do stołu. Tata miał zakaz jeżdżenia samochodem do czasu kiedy lekarze dowiedzą się co było przyczyną utraty przytomności, czyli jakieś dwa tygodnie.

Szybko zleciał ten czas. Poza niecierpliwym czekaniem na wyniki, chodzeniem do szkoły i pisaniem co dziennie jakichś testów, które potem miały pomóc nam wybrać odpowiednią szkołę, nic się nie działo. Poniedziałek dwa tygodnie później. Godzina 15:00 przyszły wyniki. Mama bała się je otworzyć więc poprosiła o to mnie. Otworzyłam kopertę i zaczęłam czytać. Okazało się że tata stracił przytomność przez...



_______________________________________________________
nom i jest dość długi 19 ;) wtrąciłam nowy wątek o tacie. mam nadzieję że się spodoba. + to nie koniec omdleń, tyle wam powiem. hehe.. komentujcie,oceniajcie,polecajcie innym i w ogóle ! jest to bardzo dla mnie ważne ! dziękuję za dotychczasowe opinie i wejśćia :* życzę miłego czytaniaa :d

piątek, 24 maja 2013

Rozdział 18

...Patrycji ? Co ona tu robi ? A gdzie się podziała Ula ? Może nie dała radę przyjść. Zdarza się przecież. Podeszłam do nich. Na szyję rzuciła mi się Justyna i Majka, reszta pomachała tylko ręką z uśmiechem.
Co tu robi Patrycja ? - wyszeptałam zdziwiona do Majki podczas uścisku.
- Aaaa bo jak ciebie nie było, to ona się chyba pokłóciła z Kają i jakoś zaczęła z nami siedzieć na przerwach, gadać i w ogóle. Kaja też na ciebie podobno ostro najeżdżała i o to głównie chyba poszło. - tłumaczy mi przyjaciółka. Okej, ale dziwnie. Przecież zawsze były takimi wielkimi przyjaciółkami. No cóż, różnie to bywa. Mam nadzieję, że nie będzie z tego jakichś problemów.
- Hej, co ty tak wcześniej jesteś ? - zagadała Patrycja gdy tylko weszłyśmy do altanki.
- Na pogrzeb pana Marka przyjechaliśmy - wytłumaczyłam i usiadłam na ławce obok Filipa i Majki. Siedziało nas tam siedmiu. Ja, Justyna, Majka, Patrycja, Filip, Jeremiasz i Maciek.
- No to opowiadaj jak tam było ? - przybliżył się do mnie blondyn (Filip) i objął mnie ramieniem. Poczułam się niezręcznie. Wydawało mi się jak bym zdradzała kogoś. Ale kogo ? Harrego ? Przecież nawet nie byliśmy razem. Jednak to poczucie było silniejsze, wysunęłam się z jego objęć i przesiadłam się na drugą ławeczkę, ku Majce i Maćku. Zrobił dziwną minę, bo przecież jeszcze dwa tygodnie temu wtuliłabym się w niego zadowolona.Justyna też była zaskoczona, jako jedyna wiedziała, że podoba, a raczej podobał mi się Filip, a ja jemu. Cóż, pozmieniało się dużo. Wracając do tematu. Uśmiechnęłam się jak gdyby nigdy nic i zaczęłam opowiadać wszystko, no prawie wszystko. Niektóre szczegóły pomijałam, np to że Harry u mnie spał. Nie warto wzbudzać zazdrości, bo wiem, że niektórym nie było by miło. I tu mam na myśli blondyna, który i tak już za pewne wiedział co się święci. Słuchali z wielkimi uśmiechami od czasu do czasu dopowiadając '' ale fajnie, ale czad'' i różne inny tego typu słówka. Minęło tak około 2 godzin. Pierwsza poszła nasza zakochana para, Majka i Maciek, potem Jeremiasz z Filipem, który wydawał się być zły. Zostałyśmy we trzy. Dziewczyny jeszcze poopowiadały mi jak tam w szkole, a mnie aż przetrzepało jak pomyślałam o tym że jutro sama się dowiem. Wybiła już 20:00. Poszłyśmy z Just odprowadzić Patrycję. Przedtem nie mogłam się przyzwyczaić do towarzystwa Stylesa, a teraz dziwnie się bez niego czułam. Miałam wrażenie, że to właśnie tu, w Warszawie spędzam wakacje i że za kilka dni z powrotem wrócę do tej piątki oszołomów. Bo w sumie wrócę ale nie za kilka tylko kilkanaście dni, półtora miesiąca, dwa miesiące ? Zobaczymy. Nie znam ich długo ale już zdążyłam pokochać, a jednego z nich szczególnie. Wróćmy do teraźniejszości, chociaż to jest teraźniejszość, ale nie o to chodzi. Więc już jestem sama, kilka minut i będę w domu. Nie lubię chodzić sama bo ciemnych ulicach. Nigdy nie wiadomo co wyskoczy zza rogu. Takie są już zalety miasta. Nigdy nie chciałam w nim mieszkać ale niestety najbliższa rodzina tutaj jest i nie ma opcji o wyprowadzce. Tyle dobrze że mamy jeszcze swój własny dom, a nie mieszkanko w bloku. Weszłam już do naszego ogródka i nagle przypomniałam sobie o Ulce. Ciekawe dla czego jej nie było ? Szkoda, ale jutro się na pewno w szkole zobaczymy.
- Gdzie ty byłaś ? - woła mama z kuchni nie odrywając się od ucierania masy do ciasta.
- Przywitać się ze znajomymi. Mówiłam, że wychodzę. - tak po prostu odpowiedziałam i poszłam do swojego pokoju. Jestem wykończona. Nie wiem czym, przecież nic takiego wyczerpującego nie robiłam. Przygotowałam szybko zeszyty na jutro do szkoły, wzięłam szybki prysznic i położyłam się spać, jednak sen nie przyszedł mi tak szybko jak myślałam. Wzięłam telefon do rąk i weszłam na Twittera. W oczy od razu rzucił mi się twitt Harrego '' I miss her .xx '' . Czyżby to o mnie chodziło ? Uśmiechnęłam się i stwierdziłam że odpowiem. Po chwili namysły napisałam '' she too x ''. Nie czekałam na odpowiedź z jego strony. Wyszłam z aplikacji, nastawiłam budzić na 6:00, odłożyłam telefon na stolik, wtuliłam się w poduszkę i usnęłam.




_____________________________________________________________________________
jest 18 ! :) krótki, wiem, postanowiłam, że inaczej niż planowałam podzielę akcję.
19, 20 i już w 21 będą WAKACJE ! :D
komentujcie, oceniajcie, polecajcie innym !! :D z góry dziękuję :*

sobota, 11 maja 2013

Rozdział 17

Tata budzi mnie o 8:00 rano i mówi, że wracamy do domu. Nie ucieszyłam się tak bardzo z tego powodu, ale może szybciej minie mi czas do wakacji. Wstałam, ogarnęłam się i zaczęłam się pakować. Godzina i jestem gotowa. Zeszłam z walizkami na dół. Wszyscy jak zwykle siedzieli przy stole. Dosiadłam się bo jakoś nikt nie krzepił się do innej czynności niż gadanie. Słuch mi się wyłączył. Sparłam się na rękach, wpatrzyłam w kwiatki na stole i myślałam o wakacjach. Gdy Harry mówił, że nie może się doczekać ja udawałam, że jest mi to obojętne i zupełnie mi się do tego nie śpieszy, ale było na odwrót. Pragnęłam tego najbardziej na świecie.
- Kornelia, haloo ! Kwiatki cię zachipnotyzowały czy jak ? - macha mi ręką przed oczami kuzyn.
- Co, co ? Jak ? Gdzie ? Niee ! Tak tylko zamyśliłam się - udawałam, że nic się nie stało. Posiedzieliśmy tak jeszcze z godzinę. Pogadaliśmy o wszystkim i o niczym.
- Nom to zbierajmy się, bo nigdy nie wyjedziemy - tata zarządził i wstaje od stołu.
- A tak właściwie to czemu wracamy dziś ? - opamiętałam się że przecież mieliśmy wyjeżdżać za 2 dzni dopiero.
- Znajomy miał wypadek, niestety nie wyszedł z niego żywy i trzeba iść na pogrzeb - odpowiedziała mama. Zdziwiłam się. Zrobiło mi się smutno jak zobaczyłam minę taty. Domyślam się, że był to bardzo bliski znajomy. Śmierć. To co wzmacnia każdego człowieka. Wzmacnia raniąc. Trudno żyjemy by potem umrzeć. Taki los człowieka. Ale nie teraz o tym. Wakacje ! Wakacje mi siedzą w głowie. Ja chce już wakacje ! Chce do Harrego ! Wytrzymam. Nie ma, że nie. Im dłużej będę czekać tym bardziej potem będę się cieszyć. Tak, nie myślmy na razie o tym. Pomyślmy o hm... o szkole. Wrócę, pewnie wszyscy będą już wiedzieć o tym, że osobiście poznałam One Direction i w ogóle. Znając życie albo będę miała milion fałszywych przyjaciółek koło siebie albo będą mi tak zazdrościć że aż nienawidzić. Ciekawe, ale już niebawem się dowiem.
- No to mam nadzieję, że przyjedziecie do nas w wakacje. Weźcie się zbierzcie to u nas teraz coś pozwiedzamy - zagadywał tata. Wujek zapewnił, że przyjadą. Oke, wyściskaliśmy się. Śmialiśmy się z byle czego. Przekżykiwanie na pożegnanie. Nie lubie pożegnań.
- To pisz jak tam z tym lokatym - ostatni raz uściskałam się z Sebkiem.
- No przecież, jak bym mogła ci nic nie mówić ?! - śmiech, walizki do rąk i idziemy do samochodu. Wsiadamy, odpalamy i oczywiście przy odjeździe tatuś musiał pokazać jaki ma donośny klakson. Machali nam my im. Dobra, już straciliśmy ich z oczów. Włożyłam słuchawki i rozłożyłam się na tylnym siedzeniu. Lubie tak jechać, a przed nami długa droga. Róźne klimaty w głośniczkach. Avici, JLS, The Black Eyed Peace, hous, electro, pop, rap, wszystkiego po trochu. Nie zabrakło One Direction. To przy ich piosenkach robi mi się ciepło na sercu i szeroki uśmiech pojawia się na twarzy. Co jakiś czas robiliśmy przystanki na stacjach. Jechaliśmy, jechaliśmy i jechaliśmy.
- Tatoo, daleko jeszcze ? - zapytałam znudzona już tą jazdą.
- Jeszcze z 3 godziny - odpowiedział po chwili namysłu. Ległam z powrotem. No to już nie tak dużo. Tego wyjazdu nie zapomne chyba do końca życia. Warto było pomylić drzwi. Warto było mieć rozwalone czoło. Ale się cieszę. Jestem już świadoma tego wszystkiego, ale dalej nie mogę się do tego przyzwyczaić. Dla czego akurat ja ? Ani ładna nie jestem, ani nic. Dobra coś musi być, że zwrócił na mnie szczególną uwagę. To teraz pozostaje się douczyć angielskiego, bo ciągłe chodzenie w tych słuchawkach nie jest przyjemne.
- Kornelia, obudź się jesteśmy - potrząsa mną mama.
- Co już ? Tak szybko ? - zdziwiłam się. Musiałam twardo usnąć. Wyszłam z samochodu, chwyciłam za telefon i wykręciłam numer do Justyny.
- Halo, Justyna ? - odezwałam się gdy usłyszałam dziwny głos.
- Nie ale już daję - to chyba jej brat.
- Halo ? Korek ! Hej, jak tam ? - ucieszyła się dość wyraźnie.
- Spotkamy się za godzine ? Wróciłam wcześniej - równie ucieszona zapytałam.
- Ale fajnie, na reszcie się zobaczymy ! To za godzinę w altance. Zadzwonie po resztę - potwierdziła i się rozłączyłyśmy. Chwyciłam za walizki i pobiegłam do domu rozpakować się i przygotować na spotkanie. Godzina minęła szybko. Wbiegłam jeszcze na górę żeby powiedzieć rodzicom, że wychodzę. Porwałam jeszcze szybko wielką paczkę żelek i wybiegłam z domu. W 10 minut dotarłam na miejsce, gdzie zdziwił mnie widok...



_____________________________________________________________________________
no dodałam he. Chyba jest ok, ale nie wiem, wy oceńcie. No to zaczyna się rozkręcać ^^ dziękuję za wejścia, komentarze (nie wiele bo nie wiele ale zawsze coś) to życzę miłego czytania dalszych rozdziałówi w ogóle myśle że się podobają. Komentujcie,oceniajcie,polecajcie innym :*

środa, 8 maja 2013

Rozdział 16

O 7:00 obudził mnie budzik. Tak strasznie nie chciało mi się wstawać. W domu było zbyt cicho na to żeby ktokolwiek wstał, czyli że wszyscy jeszcze śpią. Przestawiłam budzik na 8:30, ale pewnie i tak zaraz mnie ktoś obudzi. No i nie pomyliłam się. 8:00 do pokoju weszła mama i kazała mi się zbierać bo śniadanie i jedziemy do HP. Zgramoliłam się jakoś z łóżka. Wyciągnęłam z szafy moje ulubione rurki, zieloną koszulke, bielizne i poszłam do łazienki się przygotować. Zimna woda dobrze robi rano. Pobudza wszystkie komórki do pracy i aż chce się żyć. Włosy spięłam w nieogarniętego koka, umyłam zęby, popatrzyłam się ostatni raz do lustra, szeroki uśmiech do najszczęśliwszej dziewczyny (mnie w lustrze) i na dół na śniadanie.
- Dzień doobry - zadowolona weszłam do salonu gdzie wszyscy już siedzieli przy stole i zajadali się jejecznicą. Nikt nie odpowiedział. Pokiwali tylko głowami nie odrywając się od jedzenia. Usiadłam między tatą a Sebastianem, wzięłam talerz i nałożyłam sobie jajecznicy. Ciągle kogoś mi brakowało koło siebie. Zastanawiał się tylko kogo, ale nie mogłam skojarzyć, aż wreszcie zawibrował mi telefon w kieszeni. Dostałam sms-a od Harrego ! Tak ! To własnie jego mi brakuje. Znamy się już kilka dni i dużo ze sobą przebywaliśmy, a ja wciąż zapominam że go aż tak blisko znam. Trzeba sobie mózg naoliwić bo szwankuje. No cóż. Wracając do sms-a, otworzyłam go, włączyłam na tłumaczenie i automatycznie przestałam jeść. ''Hej :* mam nadzieję że Cię nie obudziłem. Masz pozdrowienia od chłopaków. Zaraz mamy wywiad, potem zdjęcia i koncert, więc pewnie nie będę się odzywać aż do wieczora ;(( Chciałbym się z tobą jeszcze spotkać przed wyjazdem do Włoch ale to niestety nie możliwe. Che już wakacje. Tęsknie xxxxx'', tak brzmiała wiadomość. Uśmiechnęłam się do telefonu i chwile patrząc w ekranik zdecydowałam się w końcu odpisać : ''hej, nie obudziłeś mnie. hehe dziękuję :* nic nie szkodzi, nie przejmuj się tak mną, przeżyje bez kilku smsów od Ciebie. Wystarczy mi świadomość, że myślisz o mnie :p Nie jest źle, nie przesadzaj. Zobaczymy się JUŻ przez wakacje. A teraz skupiaj się tam nad One Direction. Powodzenia i udanego dnia, z resztą u was każdy dzień jest udany. xo''. Tłumacz i wyślij. Uśmiech nie schodził mi z twarzy. Wsunęłam telefon z powrotem do kieszeni i zaczęłam jeść resztki śniadania.
- Co ? Kochaś napisał ? - zapytał wyśmiewczo Sebek.
- Tak ! I co zazdrościsz, że do ciebie nikt nie pisze ? - pokazałam mu język, zaśmiałam się i wstałam odnieść talerze. Była moja kolej więc musiałam je jeszcze pozmywć. Szybko w sumie poszło. Poszłam na górę, ledwo włączyłam laptopa kiedy :
- Kornelia zbieraj się jedziemy ! - woła mama z przedpokoju. Eh, wstałam, ubrałam trampki i zeszłam na dół. Wszyscy byli gotowi prócz Kamila i Michała, którzy nie jadą. Zapakowaliśmy się do auta i pojechaliśmy. Długo się jechało. Tata siedział z wujkiem z przodu, mama z ciocią w środku, a my z Sebkiem w samym tyle. Dyskutowaliśmy na rozmaite tematy, śmialiśmy się ze wszystkiego praktycznie. Strasznie lubie się z nim wygłupiać. No, na reszcie dojechaliśmy. Los chciał, że kolejka po bilety była krótka. Genialnie tam jest ! Kolejki, karuzele i różne inne. Byliśmy z kuzynem prawie na wszystkich. Niesamowita zabawa. Na pewno tam jeszcze kiedyś pojadę. Do domu wróciliśmy koło 10:15. Byłam tak zmęczona że ledwie wzięłam szybki prysznic, wskoczyłam w piżamę i w okamgnieniu usnęłam.



_______________________________________________________________________
krótki bo krótki. nie będe się teraz rozpisywać bo za bardzo nie mam o czym, dopiero jak Kornelia pojedzie na wakacje zaczną się długie rozdziały :) a to już niebawem :p pozdrawiam, komentujcie, oceniajcie, polecajcie innym ! bardzo ważna jest dla mnie wasza opinia :) i dziękuję za te kilka komentrzy :*

piątek, 3 maja 2013

Rozdział 15

...Harry chwycił mnie za rękę, przyciągnął ku sobie i pocałował. Delikatnie, z wielkim uczuciem. To było niesamowite, rozpłynęłam się na siedzeniu. Miałam ochotę pogłębić ten pocałunek, żeby nigdy się nie skończył, ale nie, jeszcze nie czas. Odsunęłam się od niego i z lekkim uśmieszkiem powiedziałam - nie. - Puścił moją rękę i uśmiechnięty odpowiedział - nie szkodzi, ja poczekam. A to na przypieczętowanie znajomości i pożegnanie. - Serce biło mi jak szalone. Nie wiedziałam co robić. Wyjść z auta czy zostać ? Wyjść czy zostać ? Wyjdę, tak, wychodzę. Zanim zamknęłam drzwi nachyliłam się jeszcze do środka. - no to widzimy się przez wakacje ?! - On posmutniał, ja się uśmiechałam. - Dopiero przez wakacje - rzucił smutnie, a ja na to - JUŻ przez wakacje. Powodzenia na koncertach. Pozdrów chłopaków. I jeszcze raz dzięki za te chwile spędzone razem. Ciesze się że cię poznałam. - No nareszcie, rozpromieniał ! - To ja dziękuję. Trzymaj się. Pamiętaj o mnie dobrze ? - Zaśmiałam się - Mam słabą pamięć.. - chwila ciszy i udawanego smutku - ale o tobie na pewno nie zapomnę. Paa i pamiętaj na przyszłość żeby powoli otwierać drzwi - Zaśmialiśmy się po czym zamknęłam drzwi i pomachałam mu. Odjeżdżając mrugnął światłami. Stałam jeszcze tak chwile zanim znikł mi z oczu. To na prawdę moje życie ?! Myślałam że będę skakać z radości. Byłam tak szczęśliwa. Jedyne co mnie przygnębiało to, to że zobaczę tego chłopaka dopiero przez wakacje. Ale przecież to tylko około półtora miesiąca ! Szybko zleci. Odwróciłam się i ruszyłam do domu. Wsadziłam klucz do zamka. Już miałam przekręcać gdy drzwi się otworzyły. Dziwne, zawsze są zamknięte. Pewnym krokiem przekroczyłam próg i udałam się do salonu gdzie wszyscy siedzieli. Zawzięcie o czymś dyskutowali, nie wiem o czym bo przekrzykiwali się jak to zawsze w takich sytuacjach i nic nie szło zrozumieć. Przywitałam się, siadłam obok Sebastiana który grał na konsoli i zwinęłam słuchawki (te tłumaczące) do kieszeni bluzy. - Grasz ze mną ? - zagadał kuzyn na co ja - no pewnie i tak nie ma nic ciekawszego do roboty. - Podpiął mnie, poszperał w ustawieniach i graliśmy w gre, która polegała na chodzeniu człowieczkami, zdobywaniu jak najwięcej diamentów i zabijaniu różnych, dziwnych stworzeń. Nie szło mi za dobrze. Cały czas myślałam o Harrym. Wyobrażałam sobie nasze spotkania przez wakacje. Tak bardzo w tej chwili pragnęłam jego spojrzenia, głosu, zapachu, dotyku. - Ej, bo cie zabiją za chwile ! - krzyknął Sebek i zabrzmiał charakterystyczny dźwięk oznaczający koniec gry. - Eeeee, zepsułaś ! - udawał złego ale zaraz zaczął się śmiać. - Oj taam, raz możemy przegrać - machnęłam ręką i odłożyłam dżojstika. Zachciało mi się spać. Coo ? Tak wczas ? Popatrzyłam na zegarek. Nie, jednak nie wczas, 22:45. Już miałam wstawać kiedy ciocia zapytała - Co dziś robiłaś ? Słyszałam że ten piosenkarz był u ciebie - uwaga wszystkich skupiła się na mnie. O rany, jak ja nie lubie takich sytuacji. No ale cóż - taak, zdziwiłam się bardzo jak przyjechał. Chciał mnie wziąć do Haid Parku. Nie chciałam z początku ale potem Sebastian powiedział że zaprasza kolegów i że będzie mi się nudziło. To stwierdziłam ostatecznie że pojadę z nim. Najpierw byliśmy na obiedzie, potem mieliśmy jechać do tego parku ale chłopaki grali jakiś koncert i musieliśmy wracać. Chciałam jechać już do domu, ale Harry uparł się że weźmie mnie do nich. Posiedziałam tam troche, posłuchałam ich, pogadałam i odwiózł mnie z powrotem - streszczałam jak tylko mogłam. Chciałam iść już spać. Sebek zaczął się śmiać. Zaraz zorientowałam się o co chodzi. Tak, nie powiedziałam im że Harry u mnie spał. Wole nie. Potem by było wielkie dochodzenie, przeżywanie co myśmy mogli robić. - Ooo to ten chłopak chyba cię polubił i to tak strasznie - zrobiłam się czerwona, przy najmniej tak mi się wydawało. Zaśmiałam się i wstałam. - Ide się położyć jestem zmęczona - zrobiłam krok i wujek zatrzymał mnie na chwile - namyśl się co chcesz jutro robić. - Oo, nie mam pojęcia. Nie mam nawet siły myśleć no ale co poradzę, od kąd przyjechałam tutaj nie spędziłam z nimi więcej czasu niż tylko przy posiłkach. Powiedziała tylko krótkie - okej. Dobranoc - i udałam się na górę do łazienki. Szybki prysznic, wskoczyłam w piżamę, udałam się jeszcze do spiżarki po butelkę wody i potem już do pokoju. Kilka łyków i do miękkiego łóżka. Nie mogłam usnąć przez dobre półtorej godziny. Cały czas myślałam o Harrym. Nie mogę doczekać się już wakacji. Dobra, czas spać bo jutro wymyśliłam że pojedziemy do tego Haid Parku i muszę być wypoczęta. Obracam się z boku na bok. Nie, dalej nie mogę spać. Wzięłam telefon do ręki, wyszukałam numer do loczka i napisałam mu smsa 'Już tęsknie. Dobranoc owieczko, chociaż pewnie i tak wybierasz się teraz na jakąś impreze. :*' Wahałam się czy to wysłać czy nie. Jak już stwierdziłam że wyśle przetłumaczyłam na angielski i wcisnęłam zieloną strzałeczkę. Poszło. Zrobiło mi się gorąco, Zrzuciłam z siebie kołdrę. Nie czekałam na odpowiedź bo wiedziałam że nie odpisze teraz, ale się myliłam, odpisał i to bardzo szybko 'też tęsknie kochana. Masz racje nie będę teraz spać. Idziemy z chłopakami do klubu. Szkoda że nie ma Cię z nami :( Kolorowych snów maleńka xxxx'. Uśmiechnęłam się do siebie, wtuliłam w podusze i na reszcie usnęłam.


_________________________________________________________________
nom to troche sobie poczekaliście. Jakoś nie miałam zbytnio czasu ani weny. Starałam się żeby to (jak w komentarzu pod poprzednim wpisem) miało ręce i nogi. Mam nadzieje że się udało. Komentujcie, oceniajcie, polecajcie innym, pliiss :* he pozdraawiam :)

wtorek, 23 kwietnia 2013

Rozdział 14 cz.2

Zjadłam pierwsza i z szerokim uśmiechem wpatrywałam się w siedzącego naprzeciwko chłopaka, który kończył swoje danie, prawdopodobnie były to krewetki w jakimś sosie, sałatka z jakimś serem topionym i czymś czego nazwy nie znam. Skończył. Odłożyliśmy talerze na bok i szklanki po coli. Chwila ciszy. Postanowiłam ją przerwać - nom to co byłam grzeczna ? - zapytałam pewne siebie. Podrapał się po brodzie, popatrzył w sufit i zrobił zamyśloną minę. Po chwili udawanego namysłu stwierdził - nie, nie pozwoliłaś mi się zachowywać jak dżentelmen. Ale i tak biorę cię do tego parku. - Zerwaliśmy się na równe nogi. Poszedł płacić, a ja udałam się ku wyjściu. Zaczepiła mnie jakaś dziewczyna. Mówiła po niemiecku, tłumacz w słuchawkach cały czas powtarzał 'nie znam takiego słowa,nie znam takiego słowa'. Mogłam tylko wywnioskować że komplementów od niej to ja na pewno nie słyszę. Kręciłam przerażona głową. Zaczęłam się śmiać gdy Harry stanął za tą dziewczyną i zrobił dziwną. Ona się odwróciła i dosłownie rzuciła mu się na szyje. Wyciągnęła telefon i zaczęła nagrywać. Nie będę przecież zazdrosna, bo o co ? Śmiałam się z jego przerażonej miny i bezsilności. Mówiła coś non stop, ale ani ja ani on nie rozumieliśmy nic. Wyciągnął z kieszeni czarny pisak, ona automatycznie wystawiła mu swoją rękę. Na jego twarzy zawidniało zdziwienie, a nawet można by powiedzieć że złość. Machnął ręką i podpisał się niestarannie na ręce fanki. Ona zaczęła piszczeć jak opętana. Odsunął się od niej, objął mnie w pasie i prowadził ku drzwiom. Szarpała go za koszulę ale jego to jakoś zbytnio nie ruszało więc dziewczyna odpuściła i wróciła do środka. Patrzyłam na niego pytającym wzrokiem. - Nie lubie takich fanek. To znaczy kocham je wszystkie, ale niektóre, na przykład ta, mocno przesadzają. Podpisać się ? Na ręce ? Nie, to jest dziwne - odezwał się zgadując o co chciałam zapytać. Samochód już na nas czekał. Stanęliśmy przed nim. Nikt z nas jakoś nie szarpał się do tego żeby otworzyć drzwi. - Teraz możesz mi drzwi otworzyć - zaśmiałam się i udałam damę pierwszego stopnia. Hazza pokazał bialutkie zęby i otworzył drzwi. Weszłam pierwsza, potem on. Już miał coś do mnie mówić, ale zadzwonił mu telefon. Prawdopodobnie dzwonił Niall. Jego akcent jest jego cechą charakterystyczną. Długo nie czekałam na potwierdzenie. - Dzwonił Niall i powiedział że za dwie godziny gramy mini koncert - oznajmił z rozczarowaniem i nachylił się ku kierowcy powiedzieć o zmianie planów. Zdziwiłam się, bo nie wymienił mojego adresu. Stwierdziłam, że zapytam co jest grane - odwieziecie mnie do domu czy mam wracać pieszo ? - na to drugie na pewno by nie pozwolił, a z resztą nawet bym się nie zgodziła. Przecież bym się zgubiła. - Jak do domu. Obiecałem, że się tobą zajmę i dotrzymam słowa. A nawet jakbym nie obiecywał to bym cię nie odwiózł. Każda chwila z tobą to jak złoto, a poza tym chłopaki cię też polubili - zaśmiał się i runął na siedzenie. Teraz mogę się zgodzić ze wszystkimi że Harry to wielki podrywacz. Po raz pierwszy rozmowa się nam nie kleiła. Postanowiłam że zaproponuje granie w grę Liama. Nie było sprzeciwu. Włączył ją i graliśmy. Śmialiśmy się z każdego wykonanego ruchu. Niecałe półtorej godziny szybko minęło. Dojechaliśmy pod duży hotel gdzie nocował zespół i miał się odbyć koncert jak się okazało na rzecz dzieci z sierocińca. Ochroniarze prowadzili nas do tylnego wejścia, a potem do pokoju w którym wszyscy na nas czekali. Gdy do niego weszliśmy Lou i Liam rzucili się na mnie jak lwy na antylopę. Byli strasznie weseli. Długo nie musiałam się zastanawiać z jakiego powodu - Zayn im ziółek do herbaty podrzucił. Nie przejmuj się zaraz im przejdzie - usprawiedliwił przyjaciół Niall. Obydwaj próbowali się złościć ale im nie wychodziło i śmiali się jak opętani, a my z nich. - I oni mają zaraz wyjść na scenę i śpiewać - zapytałam i popatrzyłam na Harrego żeby im przetłumaczył. Zayn kład się ze śmiechu z przyjaciół i wyjąkał - jeszcze ich dziesięć minut będzie trzymało - i śmiech. Są jeszcze bardziej zakręceni niż jak do tej pory słyszałam. Siadłam gdzieś na boku z Harrym i przyglądałam się całemu temu cyrkowi. Jak chłopakom już przeszło to był jeszcze większy polew. Darli się na Zayna, rzucali w niego poduszkami i co im tylko w ręce wpadło. To było jeszcze śmieszniejsze. Po chwili przyszedł menadżer i zabrał nas na mini scenę w holu, to znaczy chłopaków ja stałam za zasłonami. Ich piosenki, głosy wprawiały mnie w trans. Wyłącza mi się myślenie. Słysze tylko ich życiowe teksty. Kilka piosenek zaśpiewali. Chwile jeszcze rozmawiali z dziećmi , tłumacz pomijał niektóre słowa bo nie nadarzał tłumaczyć im z angielskiego na niemiecki. Pożegnali się, zbiegli z podestu i ruszyli w moją stronę. Kilka słów zamieniłam z gwiazdami i zadzwonił mi telefon. Dzwonił tata, pytał gdzie jestem i kazał mi szybko wracać do domu. Harry oczywiście że mnie odwiezie, to okej. Pożegnałam się i pojechaliśmy. Śpiewaliśmy, a może lepiej mówiąc wyliśmy ich piosenki. Dużo śmiechu. Ale musieliśmy się tamować bo loczek tym razem prowadził. Dojechaliśmy. Podziękowałam i już miałam wysiadać gdy...


_______________________________________________________________________
i jest druga część ;) mam nadzieję że się podoba. licze na opinie/komentarze :*

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Rozdział 14 cz.1

...podobno najlepszej restauracji w Niemczech, a potem jak będziesz grzeczna to wezmę cię do Heide Parku.- Oo, zabrzmiało ciekawie, ale przecież nie będę na nim pasożytować. - Ale za to co zjem płacę sama - zaprotestowałam, a on automatycznie - nie ma takiej opcji moja droga. Idź się przebrać bo czeka nas dość długa droga. - Próbowałam nie ulegać ale jakoś mi nie szło. Wstałam niby obrażona z jego kolan i poszłam do łazienki się przygotować do wyjazdu. Po 30 minutach byłam gotowa. Weszłam do swojego pokoju, był pusty. Wzięłam ze szafy grubą bluzę, bo nie było zbyt ciepło i zeszłam na dół. Harry i kuzyn o czymś dyskutują. Nie wiedziałam że Sebek umie tak biegle mówić po angielsku. Oznajmiłam, że jestem gotowa. Mój opiekun na dziś wykonał jeden telefon i po kilku minutach podjechał czarny range rover. Pożegnaliśmy się z blondynem (moim kuzynem) i wyszliśmy z domu. Samochód wyglądał jeszcze lepiej niż zza szyby. Otworzył mi drzwi. Weszłam i on zaraz za mną. Ruszyliśmy. Z przodu siedziało dwóch gości, chyba tych z którymi przyjechał. Patrzyłam przez szybę. Nie mogłam jakoś uwierzyć, że jadę jednym samochodem z wielką gwiazdą, Harrym Stylesem, który jak dla mnie w tej chwili był normalnym chłopakiem starającym się o względy dziewczyny. - Hej, o czym tak myślisz - wybudził mnie z transu. - Co ? Ja ? A nie o niczym konkretnym, w sumie. Myślę jaka jestem w tej chwili szczęśliwa - uśmiechnęłam się najmilej jak mogłam. - To ciekaw jestem jaka będziesz gdy powiesz 'tak'. Ja byłbym w tedy najszczęśliwszym chłopakiem na świecie i robiłbym wszystko żebyś ty była najszczęśliwszą dziewczyną. - Patrzył się na mnie z takim wielkim uczuciem, bo nie wiem jak to inaczej nazwać. Dołeczki w jego policzkach i zielone, szklące się oczy doprowadzały mnie do szału. Miałam w tedy wielką ochotę, rzucić mu się na szyję i całować z taką namiętnością na jaką mnie tylko stać, wykrzyczeć to przeklęte 'tak'. Ale nie, musze poczekać. Musze wytrwać jeszcze jakiś czas. Musze dowiedzieć się czy to co mówi jest prawdą, czy jego uczucia są prawdziwe, szczere, trwałe, poważne czy tylko jestem kolejną panienką do zabawy. Przed nami jeszcze jakaś godzina jazdy, jak nie więcej. Samochód wyposażony był w malutki telewizorek. Włączyliśmy jakąś grę w którą wcześniej grał Liam. Bieganie, strzelanie, lubię takie. Śmialiśmy się przy tym dużo. Czas mijał i mijał, aż w końcu dojechaliśmy. Wyszliśmy z pojazdu. Przeleciał mnie dreszcz. Duża, pięknie wyglądająca restauracja. W około pełno kwiatów. Schowałam ręce do kieszeń, Harry zrobił zaraz to samo i pewnym krokiem ruszył do wejścia. Uśmiechnęłam się do siebie i poszłam za nim. Kolejny raz otworzył mi drzwi i wpuścił pierwszą. Ale tam pachniało. Zapachy różnych potraw mieszały się ze sobą tworząc idealną kompozycję. Nie było w niej dużo gości. Może dla tego że są dni robocze i większość ludzi pracuje, a nie siedzi po restauracjach. Mniejsza o to. Hazza zamknął za nami drzwi, chwycił mnie za ręke i prowadził do stolika, który najwyraźniej był już dla nas zarezerwowany. Już miał podsuwać mi krzesło - nie słódź mi tyle to po pierwsze, a po drugie dam sobie radę. - uśmiechnęłam się i usiadłam bez jego pomocy. Zdezorientował się troche, ale zaraz po tym siadł na przeciwko mnie. Dziwnie się czułam. Przecież to nie była randka, chyba ?! A co jeśli on właśnie brał to za nią ? Zrobiło mi się gorąco na myśl o tym. Pomedytowaliśmy troche nad menu. Ktoś pomyślał bo było też tłumaczenie na Polski. Podszedł kelner. Wybrałam pierwszy lepszy zestaw. Frytki, kurczak i jakieś sałatki które polecił pan w białej marynarce (kelner). Loczek przepowiedział jakąś nazwę dania, nie mam pojęcia co to. - Bierzemy wino ? - zapytał z szyderczym uśmiechem. - Ja dziękuję, ale ty jak chcesz to się nie krępuj - odpowiedziałam stanowczo. Zrezygnował z wina, poprosił o dwie cole. Kelner przeczytał jeszcze to co zanotował żeby się upewnić, gdy dostał potwierdzenie uśmiechnął się i odszedł. Między nami zapanowała cisza. Bawiłam się serwetką, a mój towarzysz przyglądał mi się jakby pierwszy raz widział na oczy człowieka. - No więc ? Opowiedz mi coś o sobie - zaczął w momencie, na co ja - nie umiem tak o sobie opowiadać, musisz mi powiedzieć co konkretnie chcesz wiedzieć. - Uśmiechy nie schodziły nam z twarzy. - To mam pomysł. Najpierw ja zadam ci pięć pytań potem ty mi, co ty na to ? - dobry pomysł - okej to dawaj pytania. - Chwile myślał, ale zaraz posypały się jak deszcz z nieba. Pytał głównie o dzieciństwo. O szkołę, rodzine, przyjaciół. Odpowiadałam najbardziej wyczerpująco jak tylko mogłam. Miałam teraz ja zadawać ale przynieśli nam to co zamówiliśmy. W ciszy zaczęliśmy pochłaniać te pyszności...


______________________________________________________________________
stwierdziłam że dodam w dwóch częściach. drugą dodam może wieczorem. nie mam teraz zbytnio czasu na pisanie. szkoła i te sprawy ;/

niedziela, 21 kwietnia 2013

!!

Przepraszam że nie ma jeszcze 14, ale jakoś nie miałam kiedy siąść i go napisać. Wynagrodzę wam to tym że będzie on dłuuugi, bo mam fajny pomysł :D nie gwarantuje jeszcze czy będzie on jutro czy  po jutrze.. musicie uzbroić się w cierpliwość. pozdrawiam :*

czwartek, 18 kwietnia 2013

Rozdział 13

... Harry z bukietem róż. Sebek podśmiewywał się tylko. Nie miałam pojęcia co robić. Przecież on miał być w całkiem innym miejscu. Serce zaczęło mi bić jak przy każdym spotkaniu z nim. Przecież on przyszedł do mnie do domu, a tak właściwie do domu mojego wujka. Schowałam twarz w rękach. Hazza stał wyprostowany, bukiet pięknych, czerwono-białych róż trzymał przed sobą i szeroko się uśmiechał. Oglądnęłam się za niego i w aucie którym przyjechał siedziało dwóch kolesi, zapewne ochroniarzy i Louis, który gdy tylko zobaczył że się patrze pomachał do mnie. Dobra, Korek czas się ogarnąć, nie będziemy przecież tak stali. Uf, no to trzeba go zaprosić do środka. - Come on - wysiliłam się po angielsku. Wytarł buty o wycieraczkę i ucieszony wszedł do środka. Gdy zamykałam za nim drzwi zobaczyłam jak czarna mini limuzyna odjeżdża. No pięknie to wszystko zaplanowane, wiedziałam że nie przyszedł mi dać tylko kwiatów. Sebastian kiwnął głową żebym wzięła go na górę. Ale... Sama nie wiem. Sięgnęłam po słuchawki na półkę i założyłam je. Popatrzyłam na gościa i zauważyłam że on je już ma. Ee, to po co ja gadałam po angielsku ? Ruszyłam po schodach na górę i on zaraz za mną. Weszliśmy do mojego tymczasowego pokoju. - Weźmiesz już te róże ode mnie ? - zaczął loczek. Trzepnęłam się w głowę. Ale ze mnie głupek. Zaśmialiśmy się. Odebrałam od niego podarunek, wyciągnęłam uschnięte tulipany z wazonu i włożyłam nowe, piękne kwiaty. - Dziękuję - szeroko się uśmiechnęłam i wskazałam na łóżko. Tylko na nim mogliśmy siedzieć, bo nie było nic innego. Zaczęliśmy rozmawiać o różnych rzeczach. Strasznie nam się rozmowa kleiła. Zawsze o czymś zagadał. Zawsze wynalazł jakiś temat. Siedzieliśmy tak, śmiejąc się, opowiadając sobie różne historie, zadawając sobie głupie pytania, nie brakowało też chwil powagi. Godzina 00:30. Nie chciało mi się spać. Harremu też najwyraźniej nie śpieszyło się a powrót. - Nie musisz już wracać. Jutro przecież znowu gracie koncert i z tego co wiem to na drugim końcu Niemiec. - zaczęłam po chwili ciszy. - Koncert mamy przełożony na następny dzień. Chłopaki chcieli odpocząć i ja skorzystałem z okazji i pomyślałem, że troche z tobą pobędę. Przecież nie będziemy się widzieć dwa miesiące ? - wykręcił się i spoważniał. - Chciałabym żeby tylko dwa. - posmutniałam i siadłam po turecku. Nagle zachciało mi się spać. Oczy same mi się zamykały. - Spać ci się chce co maleńka ? - zapytał rozbawiony. Maleńka, o a co to nowe moje przezwisko ? - Nie.. Tak. Do 2 jeszcze okej, ale 3 to już za długo jak dla mnie - uśmiechnął się, wstał z jednego końca łóżka i podszedł do mnie. O nie. Chyba się przeliczyłam. Czasu tak ? A on już sobie nie wiadomo co wyobraża. Zrobiło mi się gorąco. Już myślałam że będe musiała dać mu w twarz i wywalić za drzwi ale nie. Chwycił mnie za ramiona, przyciągnął ku sobie, przytulił i w takiej pozycji legliśmy. Jak on cudownie pachniał. Jeszcze bardziej zachciało mi się spać. Odpłynęłam i nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Ale nie tak po prostu. Zasnęłam w ramionach Harrego, chłopaka w którym się chyba zakochałam.      
Budzę się. Śniło mi się że przyszedł do mnie Styles z bukietem róż. Potem siedział ze mną bardzo długo. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się a potem usnęłam w jego ramionach. Rozespana, przeciągająca się szeroko się uśmiechnęłam do siebie. Fajny sen. Otwieram oczy, podnoszę się, a tu sen kolejny raz okazuje się być rzeczywistością. Nie wiem kiedy przyzwyczaję się do tego że to mnie Hazza wybrał. Siedzi na kraju łóżka z tacą ze śniadaniem. Tosty z dżemem truskawkowym i kakao. - Pierwszy raz dostaje śniadanie do łóżka - mniaam. Zielonooki cały czas się uśmiechał i patrzył jak pochłaniam tost po toście. - Sebastian pomógł mi przygotować i kazał przekazać, że dziś też jesteście sami w domu bo reszta za bardzo zabalowała i zostają do jutra. - Odłożyłam tackę, talerzyk i kubek na bok. Nie wiem co mną pokierowało ale siadłam Hazzie na kolanach i pocałowałam go w policzek. Chciał przekręcić głową żebym trafiła w usta ale mu się nie udało. Wtuliłam się w jego tors. Objął mnie i powiedział - Sebastian mówił też że zaprasza kolegów. Więc mam się tobą cały dzień zaopiekować. Nie ma że nie. Zabieram cię do...


_______________________________________________________________________
hehe postanowiałam że tak będę kończyć rozdziały, napięcie i te sprawy zawsze bardziej przyciągają :p komentujcie,oceniajcie,polecajcie innym :) dziekuję za te opinie do tej pory :* nie jest ich dużo, ale co poradzisz. wasze zdanie bardzo jest dla mnie ważne ! pozdrawiam i zapraszam do dalszego czytania :]

środa, 17 kwietnia 2013

Rozdział 12

...sms. '' Wchodź szybko na Twittera, wysłałam ci link do wczorajszego wywiadu z One Direction ! Nie uwierzysz ! Harry na tym koncercie co byłyście podobno poznał jakąś dziewczynę. Ty mi mówiłaś, że wpadł na ciebie :D Ale przecież to raczej nie o tobie mówił, chyba no nie ? '' Była to wiadomość od Justyny. Ludzie, tak wczas. Ale co ? O rany, napisała coś o koncercie. Zgramoliłam się jakoś z łóżka po laptopa. Włączyłam go i wystukałam w wyszukiwarce 'Twitter', zalogowałam się i włączyłam ten link. Dałam na tłumaczenie. Mówią o trasie, fanach, piosenkach, nowym albumie. Nic specjalnego, już miałam wyłączać gdy prowadząca zapytała się - A co z waszym życiem prywatnym ? Z waszymi związkami ? Loui jesteś z Eleanor, Liam ty z Daniell, chociaż ostatnio chodziły plotki że zerwaliście, Zayn podobno zbliża się koniec związku z Perrie lub koniec z 1D ? - Hm, zaciekawiło mnie to. Rozbawieni chłopacy zaczęli jednocześnie dogadywać że to są bzdury i że nigdy się tak nie stanie. Gdy skończyli zapewniać, Zayn z całkowitą powagą powiedział - mamy problemy, ale to nie znaczy, że zaraz się musimy rozstać. Staramy się jak najlepiej pokonywać wszystkie przeciwności. A co do odejścia z 1D ? To jest niemożliwe. Ten zespół jest całym moim życiem, nie wspominając już o tych czterech przystojniakach - zaśmiali się wszyscy. Prowadząca skomentowała to krótkim uśmiechem wypytując dalej - a ty Harry ? Po porażce z Taylor jak się pozbierałeś ? Masz już kogoś nowego na oku ? - Taylor, zapomniałam o tym że byli razem. Zatrzymałam wideo żeby przyjrzeć się zdziwionej i lekko zirytowanej minie Harrego. Uśmiech zszedł mu z ust, pochylił głowę, ale zaraz podniósł ją, sztucznie się uśmiechając. - Tak właściwie, nie była to porażka. Było to kolejne ważne doświadczenie. Taylor to świetna dziewczyna. Cieszę się że mogłem ją aż tak poznać. Życzę jej wszystkiego najlepszego. - cisza, nikt nic nie pytał, nic nie mówił. Blondynka (prowadząca) wyraźnie dawała znać, że czeka na odpowiedź na ostatnie pytanie. Zakłopotany i czerwony już loczek wydusił z siebie - Tak, mam kogoś na oku. Dziwna sytuacja. Jest z całkiem innego kraju. Jest niesamowita. Poznałem ją na wczorajszym koncercie. - Coo ? Zamarłam. Serce waliło mi jak podczas pierwszego spotkania z nim. Nie miałam w sumie pewności czy to o mnie chodzi ale po kolejnym pytaniu Jessici (bo tak miała na imię prowadząca) - Wyznałeś jej już swoje uczucia ? Co to w ogóle za pytanie ? Przecież ty Harry Styles jesteś największym podrywaczem ! - i odpowiedzi Hazzy - Tak powiedziałem jej. Powiedziała 'nie', ale nie było to ostateczne 'nie'. Potrzeba czasu. - byłam pewna że chodzi o mnie. W głośnikach zapadła cisza. Ciche 'łał' Jessici przerwało ją. Miała strasznie zdziwioną minę. - Jak to jest ? Po raz pierwszy ty musisz starać się o względy u dziewczyny, a nie ona u ciebie. - W studiu zrobiła się poważna atmosfera. Wszyscy czekali na to co powie zupełnie speszony Styles. - Tak, dziwne uczucie, ale dzięki niej zszedłem na ziemię. Ha Ha a co z tobą Niall ? - zaśmiał się i kradnąc kwestię prowadzącej skutecznie zmienił temat. Wszyscy zaczęli się śmiać. Rzuciłam się na łóżko. Rozmawiali jeszcze chwilę. Nie słuchałam. Wpatrywałam się w sufit. Jaką ja jestem szczęściarą. Kilka słonych łez szczęścia pociekło mi po skroniach. Z wielkim uśmiechem wstałam z łóżka. Zamknęłam laptopa. Poszłam do łazienki przygotować się do normalnego funkcjonowania. Przypomniałam sobie jeszcze że nie odpisałam Justynie. Wzięłam telefon i wysłałam zwykłego buziaka. Nie miałam pojęcia co napisać. Przyszedł raport, wsadziłam moją nokie do kieszeni i zeszłam na śniadanie. Byłam totalnie odcięta od świata żywych. Mówili coś do mnie. Ja im krótko odpowiadałam. Tak było aż do obiadu. Po obiedzie zostałam poinformowana że zostaje z Sebkiem w domu a reszta jedzie do jakichś znajomych. Prawdopodobnie wrócą bardzo późno. Gdy tylko wyjechali rzuciliśmy się na kanape, włączyliśmy playstation i graliśmy w jakieś gry. Strzelanie, zabijanie, uciekanie, dużo śmiechu. Tego mi trzeba było. Chwilowej odskoczni od szczęścia związanego z Harrym. Godzina grania...Dwie... Trzy... Aż zgłodnieliśmy. Poszliśmy zrobić sobie tosty. Zjadłam chyba z sześć. Kuchnia była praktycznie cała w keczupie po naszej zabawie, o ile można było to nazwać zabawą. Powierzchownie ogarnęliśmy wszystko i poszliśmy dalej grać, ale ktoś zadzwonił do drzwi. 21:30, kogo niesie tak późno. Sebek poszedł otworzyć a ja już włączałam kolejną gre. - Kornelia, ktoś do ciebie - zawołał kuzyn. Do mnie ? Kto to może być ? Przecież ja nikogo tu nie znam. Właśnie, a może to Monika albo Eva ? Podeszłam ku drzwiom i o mało nie zemdlałam. W drzwiach stał...


________________________________________________________________________
późno, ale jest ;) i troszke krótki ale chciałam to jakoś fajni rozdzielić :p eh.. ciężko u was o komentarz xd
mam nadzieję że się podoba. proszę o ocenianie w komentarzach i przesyłanie dalej mojego bloga jeżeli tylko uważacie że jest godny polecenia :) pozdrawiam :* + jutro nastąpi zmiana wystroju, także jeżeli komuś nie pasuje ten, niech się nie zniechęca do czytania :) dziś już po prostu nie mam czasu na zabawe z tym ;)

wtorek, 16 kwietnia 2013

Rozdział 11

...rzuciły mi się na szyję. Co ? Skąd ta zmiana ? Zdziwiłam się ale odwzajemniłam uścisk. - Jeju w życiu nie przypuszczałam, że będę nich tak blisko - mówiła Kaja z łzami w oczach. Patrycja się tylko uśmiechała i dziwnie patrzyła w ziemię. - A ty jak z Harrym ? - odezwała się w końcu. -hmm.. w sumie to nic. Na chwile pogadaliśmy - nie wiedziałam co powiedzieć. Przecież one nie wiedziały, że on się we mnie zakochał. - Kurcze szkoda że to nie ja dostałam od niego drzwiami. A no i dzięki że nas wzięłaś ze sobą ku chłopakom - zaśmiała się Kaja. - To trzeba było iść z Moniką. Nie ma sprawy przecież. Ej dobra zbierajmy się. O której macie pociąg ? A musicie już w ogóle jechać ? - udawałam że pytam ze smutkiem. Tak na prawdę to trochę cieszyłam się, że wyjeżdżają. Miałam już dość humorków Patrycji. Dobrze wiedziałam, że źle jej było z tą moją znajomością z Stylesem. No ale nie dziwię się. - Zostałybyśmy dłużej ale mnie rodzice zabierają jeszcze do dziadków po jutrze, a poza tym 1D już wyjeżdża. - burknęła Patrycja i udałyśmy się w stronę parkingu. Oglądałam się co jakiś czas za siebie, by jeszcze raz zobaczyć loczka, ale ani razu go nie dostrzegłam. Za dużo ludzi. Tłum. Wszyscy się na siebie pchają. Bez problemu znalazłyśmy BMW wujka. Wsiadłyśmy i od razu pytania : jak było ? macie autografy ? zrobiłyście sobie z nimi zdjęcia ? - Tak i nawet byłyśmy z nimi na przerwie w budynku, żeby potem nie było że dowiecie się o tym z telewizji - rzuciłam na początku z ironią a potem z śmiechem. - Na prawde ? Pamiętał cię jeszcze ? Taki gwiazdor, to musiał cię konkretnie uderzyć że tak o tobie myśli - śmiali się wszyscy prócz mnie. - on wcale nie jest jak jakaś typowa gwiazdeczka widząca tylko czubek własnego nosa - powiedziałam, włożyłam słuchawki do uszów i ruszyliśmy do domu. Pusto patrzyłam w migające za szybą budynki, ogrody itp. Wiedziałam, że pozostali o czymś intensywnie dyskutują ale nie miałam ochoty się przyłączać. Dojechaliśmy. Pośpiesznie wyszłam z auta i udałam się prosto do domu. W Kuchni mama z ciocią przygotowywały już spóźniony obiad. Kurcze, zauważyły mnie. - Hej i jak było ? Mm... - jeszcze nie dokończyły a ja już odpowiedziałam - fajnie, tak dziewczyny mają autografy i zdjęcia pewnie też. Chociaż powiem wam że ja też pewnie mam zdjęcia. Dziewczyna idąca w uścisku Harrego Stylesa do budynku podczas ich przerwy jest na pewno ciekawym obiektem paparazzich. Także nom. - uśmiechnęłam się sztucznie i pochwyciłam kawałek ogórka. Nie wiem czemu ale jakoś nie miałam ochoty na rozmowę z kimkolwiek o tym. Po prostu drażniło mnie też to że niektórzy ludzie robią zdjęcia. Po co ? Żeby komuś zaszkodzić. Nie dają innym żyć, ale taki już los 'gwiazdy'. - Co ? Na prawde znowu cię wyróżnili ? Popatrz, nie przypuszczałam, że będziesz miała z nimi taki kontakt. Jak ty się z nim w ogóle dogadujesz, tak dobrze znasz angielski ? - dopytywała ciocia. - Też się tego nie spodziewałam, ale cieszę się, że tak wyszło. Są takie słuchawki co tłumaczą mi z angielskiego na polski, a jemu z mojego na angielski - wytłumaczyłam. - To super. Ile jeszcze tu będą ? Może będziesz miała okazję się z nim jeszcze spotkać. - odezwała się mama. O nie, przecież oni za 3 dni wyjeżdżają. Nie ! Dziwnie mi się zrobiło i uśmiech zszedł mi z ust. - Za trzy dni wyjeżdżają z Niemiec. Nie, wątpię żebym się z nim jeszcze widziała. Jutro przenoszą się do innej części tego kraju, także to już jest tak jakby wyjechali - odparłam ze smutkiem, ale zaraz się opamiętałam i sztucznie uśmiechnęłam. Trach, wyłączył mi się słuch. Pogrążyłam się w myślach. Nawet nie zauważyłam kiedy wszyscy siedzieli już przy stole. Ja stałam i jak zahipnotyzowana patrzyłam się w wazę z owocami. - Korneliaa, idziesz jeść ? - zawołał Kamil. - A no już idę - wybudziłam się z transu. Nie miałam ochoty jeść, ale jakoś wcisnęłam te pyszności. - Idź się przespać. Wyglądasz jakbyś maraton przebiegła - trafnie stwierdził tata. - Dobry pomysł - odłożyłam talerz na tackę z resztą brudnych naczyń, wstałam od stołu zasuwając za sobą krzesło i poszłam na górę. Położyłam się na wygodnym łóżku i zamknęłam oczy. Co ja tu robię ? Czy to się na prawdę dzieje ? A co będzie jak zaraz się obudzę w moim małym pokoiku w Warszawie i to wszystko okaże się snem ? Nie raczej nie. Niesamowite. Leżałam i wpatrywałam się w sufit. Nie upłynęło może więcej niż 20 minut. Zadzwonił mi telefon. Justyna. Zdziwiłam się. Mówiły że nie będą dzwonić bo za drogo. Odebrałam z ucieszonym głosem - hej ! - podekscytowana dosłownie wykrzyknęła - No siema. Ty ! My tutaj harujemy w szkole a ty się z chłopakami z One Direction zabawiasz ?? Ładnie to tak - Justyna. O rany. Już dotarło to do Polski. - Hahaha skąd wiesz ? - ja. - Po necie pełno waszych zdjęć jest. Plotki nie lepsze z resztą. Banda Pati taka wkurzona z zazdrości łazi, że o mało ścian nie rozwalają. A właśnie jak tam z nimi ? - Justyna. - Hahaha, już wyobrażam sobie ich miny. - Aż się zaśmiałam. - A całkiem w porządku. Patrycja miewa humorki ale da się wytrzymać, a Kaja jest spoko. Jeszcze się nie pogryzłyśmy i raczej nie pogryziemy. Jeszcze dzisiaj wracają - ja. Zdałam jej relacje z koncertu i ze spotkania z chłopakami dzisiaj. Nie dowierzała. Była bardzo zaskoczona tym wszystkim. Opowiedziała mi jeszcze co się u nich działo i tak po godzinie skończyłyśmy naszą konwersację. Fajnie było z nią pogadać. Miło, że jednak zadzwoniła. Leżałam jeszcze chwile na łóżku. Czekałam aż ktoś przypomni sobie o moim istnieniu. Nie musiałam długo czekać, z dołu woła mnie Kaja - jedzieemy, nie zejdziesz się pożegnać ?? - Zerwałam się z łóżka i pobiegłam na dół. Stały już w drzwiach z walizkami. Uściskałam je i pożyczyłam bezpiecznego powrotu. - Pozdrów chłopaków jak się z nimi jutro zobaczysz - rzuciła dziwnie Patrycja. Zdziwiłam się. Co ? Przecież się już z nimi jutro nie zobaczę. Bo jak niby ? No nic. Pomachałam im i poszłam się umyć. Po drodze do łazienki zamieniłam kilka zdań z resztą mieszkańców siedzących w salonie. Przeszło mi. Mogłam normalnie rozmawiać o tym co wydarzyło się od przyjazdu tutaj. Dotarłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic. Wskoczyłam w piżamę i wróciłam do pokoju. Pusto się zrobiło. Chociaż plusem było to że mogłam w końcu spokojnie pomyśleć. A na prawdę jest o czym. Teraz moje życie, o ile Harry tak po prostu o mnie nie zapomni, odwróci się o 180 stopni. Mam nadzieję, że dotrwamy do tego momentu kiedy powiem mu 'tak'. Chce zobaczyć czy tak na prawdę mu zależy. Myślałam że szybciej usnę, ale nie jednak nie. W krainę snów odpłynęłam dopiero o 23:00.
Godzina 6:00. Obudził mnie...




_____________________________________________________________

skończyły się te rozdziały które miałam już napisane, teraz będe pisać na bierząco co wiąże się z tym, że rozdziały mogą być niesystematycznie. wasze komentarze pomogłyby mi w pisaniu i to nawet bardzo. Bo tak to ja nie wiem czy pisze to tylko dla siebie (i pewnej dziewczyny) czy też są jakieś osoby które to czytają i z niecierpliwością czekają na kolejne rozdziały ;) z anonima, z prywatnych kąt, z czego kolwiek piszcie i oceniajcie, bądź po prostu napiszcie że jesteście ze mną :D tak ładnie proszę ;>

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Rozdział 10

Kolejny raz zapomniałam że tą fanką wciąganą do auta byłam ja ! '' haha Eva. a tak na prawdę to Harry, myślałem że już się nie odezwiesz. Widzimy się za godzine pod WB, prawda ? xx ''. Tak brzmiała odpowiedź. Serce waliło mi jak oszalałe. Myślałam że się zaraz popłaczę ze szczęścia. Po opamiętaniu się i przeczytaniu kilkukrotnie tej wiadomości odpisałam '' a ja nie myślałam, że ty dalej o mnie pamiętasz. No cóż skoro dalej się ciebie nie pozbyłam to wychodzi na to że się widzimy. :* ''. Wymieniliśmy jeszcze kilka sms-ów, po czym oznajmił że musi kończy bo jadą już pod WB (World Berlin). Pośpieszyłam, już chyba nie złoszczące ale nie odzywające się wciąż dziewczyny i zeszłyśmy na dół. Tata z wujkiem byli już gotowi więc zapakowaliśmy się do samochodu i ruszyliśmy. Nie wiem jakie miałam ciśnienie ale chyba nie niskie. Denerwowałam się i to nawet bardzo. Nie myślałam w sumie o niczym. Patrzyłam po prostu w szybę i czekałam tylko na chwilę kiedy zobaczę się z lokatym. Ani się obejrzałam a już byliśmy na miejscu. Wyszłyśmy z BMki i chwile stałyśmy żeby zobaczyć gdzie zaparkowali. Tłum ludzi. Z trudnością przepychałyśmy się ku stolikowi przy którym już siedział zespół. Uśmiechali się, podpisywali kartki, plakaty, robili sobie zdjęcia z fanami i przy najmniej starali się z kimś normalnie porozmawiać. Dopchałyśmy się jakoś do środka kolejki. Dziewczyny nie zwracały na mnie uwagi i coś między sobą plotkowały, podśmiewując się cały czas. Chociaż w sumie i tak nie miałam ochoty na gadanie z nimi. Bacznie przyglądałam się jak inne dziewczyny próbują dobrać się do Harrego. Z resztą nie tylko do niego, ale mój wzrok opierał się cały czas na nim. Zamyślona co jakiś czas robiłam krok do przodu. Byłyśmy, byłam coraz bliżej swojego dzisiejszego celu. Serce z każdym metrem biło coraz szybciej. Po ok 35 minutach ochroniarze zarządzili przerwę chłopakom. Wszystkim oczekującym zrzedły miny. Wbiłam wzrok w puste miejsce na ziemi gdy nagle usłyszałam - Oo Korny (Korni). Hay, come here. - Harry mnie zauważył i z wielkim bananem na twarzy kazał ochroniarzowi mnie przyprowadzić. No nie wieże. Ale się ucieszyłam. Patrycja i Kaja miały miny jakby mnie zaraz miały zabić wzrokiem. Wielki koleś przepychając się za mną u boku nagle się zatrzymał i skinął głową bym zawołała koleżanki. Tak też zrobiła. Z zaskoczonymi minami podbiegły ku nam i we czwórkę pchaliśmy się do budynku w którym odpoczywały nasze sławy. Inne dziewczyny piszczały i aż były czerwone z zazdrości. Po chwili mordęgi nastąpiła wielka ulga. Uff, luźno się zrobiło. Odetchnęłam z ulgą ale nie na długo. Zaraz po wydostaniu się z tego tłumu zostałam złapana w silny uścisk Hazzy. Jego zapach po prostu sprawił że się rozpłynęłam. Niewyraźnie dostrzegłam jak reszta chłopaków macha do mnie na przywitanie i zagaduje dziewczyny, które były chyba w siódmym niebie ja z resztą też. Gdy w końcu mnie wypuścił powiedziałam tylko krótkie 'hej'. Chwycił mnie za ramiona i prowadził z wielkim uśmiechem do budynku. Weszliśmy do jakiegoś pomieszczenia gdzie czekał już stolik pełen różnych łakoci. Goryle, bo tak nazywali ochroniarzy, zamknęli za nami drzwi. Miałam mieszane uczucia. Szczerze powiedziawszy trochę się uspokoiłam. Przestałam patrzeć na Stylesa jak na gwiazdora tylko po prostu jak na zwykłego chłopaka, który nie ma nic do czynienia ze światem sceny,fleszy i nie wiadomo jeszcze czego. Usadowiliśmy się na miękkiej kanapie. Chłopak podał mi słuchawki, domyśliłam się że to te które służą za tłumacza, po czym sam je założył. - No to teraz już możemy porozmawiać - odparł. Jego uśmiech i szklące, zielone oczy sprawiały że zapominałam o wszystkim i skupiłam się tylko na tej trwającej chwili. - Trafne spostrzeżenie - prychnęłam, ale utrzymanie poważnej miny nie powiodło się gdy zobaczyłam jak uśmiech schodzi z twarzy mojego towarzysza. Roześmiałam się po czym trąciłam Herrego w ramie. Jego rząd białych zębów znów się ukazał. - Chciałam udawać niedostępną ale mi nie wyszło - zaśmialiśmy się. - Zmieniłaś już zdanie ? - zapytał zmieszany. - Nie - odpowiedziałam krótko z podstępnym uśmiechem. Trochę posmutniał, ale dalej się uśmiechał. - Ale przecież nie powiedziałam tego ostatecznego nie. - podskoczyłam i siadłam bokiem podkurczając nogi. Loczek po chwili zadumania skręcił się tak że siedzieliśmy na wprost siebie. Oparł się o moje kolana i powiedział - Ale powiesz w kiedyś tak ? - Wzdrygnęłam ramionami. - Jeszcze w życiu żadna dziewczyna nie powiedziała mi nie. - Jego mina była nagle bardzo poważna. - To masz nowość. - też spoważniałam. - Doprowadzasz mnie do szału. Pokazujesz mi że jednak nie mogę mieć wszystkiego. Z taką łatwością mówisz mi nie. Traktujesz jak zwykłego chłopaka. Sprawiasz że tracę pewność siebie. To mnie tak cholernie w tobie pociąga. - Nic się nie odzywałam. Po prostu słuchałam i analizowałam to co do mnie mówi. - Czasami żałuję że nie moge być normalnie traktowany. Każda dziewczyna oddałaby wiele, jak nie wszystko, by ze mną być, albo chociaż się przespać. To wszystko tylko dla tego że jestem sławny, że umiem śpiewać. Zastanawiam się ile z nich zostałoby przy mnie gdybym przestał śpiewać. Gdybym skończył z tym wszystkim, wrócił do Holmes Chapel i żył jak dawniej, przed pójściem do X-factora i powstaniem One Direction. Dla czego tacy ludzie jak my (1D) nie możemy być traktowani jak każdy przeciętny człowiek ? - widziałam w jego oczach iskierki. Sprawiał wrażenie jakby miał się zaraz rozpłakać. Coś we mnie pękło. On jest taki wrażliwy. Chwyciłam go za ręce, wyprostowałam nogi. Patrzył na mnie zdezorientowany. Tak po prostu przytuliłam się do niego pozwalając żeby mnie objął. Siedzieliśmy tak w ciszy przez około 10 minut, aż nagle nie wpadł jak torpeda Louis - Harry bo musimy iść, fanki czekaa...ją. Oł, przepraszam nie wiedziałem że jeszcze jesteś. Twoje koleżanki poszły i pomyślałem że ty też. Ale nie, nie poszłaś. - Chwycił się za kark i wyraźnie było widać że jest mu głupio. Oderwaliśmy się od siebie. Machnęliśmy do niego jednocześnie rękami, dając mu do zrozumienia że nic się nie stało. On automatycznie się roześmiał i wskoczył między nas obejmując mnie jedną ręką,a Hazzę drugą. - Nom to co gołąbeczki. Udało się ? - skierował to do lokatego. - What ? - zdziwiłam się i zaszpanowałam troche angielskim bo Loui po Polsku by nie zrozumiał. - No to żee... jesteście razem ? - szczerzył kły do mnie. Cisza, nikt nie odpowiada. Nie chowając zębów przestał się uśmiechać, popatrzył w ścianę przed nami i wypuścił nas z objęcia. - Trzeba czasu. - rzekł w końcu uśmiechnięty Harry. Poklepał przyjaciela po plecach i wstał. - Idziemy, dziewczyny które na pewno powiedzą mi tak czekają - rzucił w moją strone z wystawionym językiem. Rzuciłam w niego poduszkę. Troche zmieszany Loui wzdrygnął ramionami po czym wstając pociągnął mnie za sobą i wziął na barana. Mijając loczka wystawiłam mu język mocno obejmując pasiastego. Wyszliśmy na korytarz, gdzie czekali pozostali członkowie 1D. Tomo puścił mnie na ziemie. Zaraz do mnie podeszli z wielkimi zacieszami. Odwzajemniłam uśmiech. Jeden z goryli zadeklarował że odprowadzi mnie do moich towarzyszek. Każdy przytulił mnie po kolei na pożegnanie. Jejku, jacy oni są mili i w ogóle. Przy Harrym przystanęłam dłużej. - Zobaczymy się jeszcze prawda ? - zapytał. - Myśle że tak. Jestem tu jeszcze tydzień a wy ? - szczerzę się uśmiechnęłam. - jeszcze trzy dni - odpowiedział ze smutkiem. Coś mnie zabolało w sercu. Dopiero się poznaliśmy a już musimy się żegnać. Co gorsza nie wiem czy się jeszcze kiedyś zobaczymy. Czy po prostu o mnie zapomni i znajdzie inną, bo przecież on może mieć każdą. - hej, za niedługo wakacje. Damy radę. - chwycił mnie za podbródek i skierował moją głowę tak że patrzyłam mu prosto w oczy. Uśmiechał się ale w jego oczach widziałam smutek i ... strach. - Byłoby fajnie. Bo być może miałabym ci coś w tedy bardzo ważnego do powiedzenia - on na to pokazał tylko rząd zębów. - panie Styles, fani zaczynają się niecierpliwić. - burknął ochroniarz. - zadzwonię - i pobiegł za wychodzącymi już na pole chłopakami. Ten wielkolud który wcześniej bezpiecznie doprowadził mnie do loczka teraz odprowadził mnie ku Patrycji i Kai. Zapomniałam oddać słuchawki. Zwinęłam je delikatnie i włożyłam do kieszeni bluzy. - no hej jak tam po spotkaniu z chłopakami ? - podeszłam już bez goryla ku nim. Ich reakcja mnie zaskoczyła. Natomiast...


____________________________________________________________________________
i dobrneliśmy do 10 ;) miśki komentować, oceniać ! :d baardzo ważne dla mnie.

niedziela, 14 kwietnia 2013

Rozdział 9

Obudziła mnie cicha ale dość donośna kłótnia. Otworzyłam oczy i podniosłam się z grymasem. Podparłam się na rękach i rozglądnęłam się po pokoju. Patrycja i Kaja siedziały na jednym łóżku wpatrując się w laptopa. Umilkły jak tylko zorientowały się że już nie śpie. Miały bardzo dziwne miny. - Hej. co tam macie ? - rozciągałam i jednocześnie uśmiechałam się do nich. Dziwnie się na mnie popatrzyły i nic nie powiedziały. No trudno może się nie wyspały. Próbowałam dalej. - Ale miałam fajny sen. Śniło mi się że na tym koncercie co wczoraj byłyśmy Harry walnął mnie drzwiami i miałam rozwalone czoło, a potem jeszcze wywołał mnie na scene i kazał przyjśc do czarnego busa jak się wszyscy rozejdą i wyznał mi tam... - przerwała mi Patrycja zanim dokończyłam. - No co ty nie powiesz ?! - skierowały laptopa w moją stronę. Zamarłam. Na najbardziej plotkarskiej stronie 'gwiazdunie.pl' było zdjęcie jak do czarnego busa wciągana jest dziewczyna ubrana identycznie jak ja wczoraj. Otworzyłam tylko szeroko usta. Oczy miałam pewnie jak spodki. To nie był sen ?! To się stało na prawdę. Odruchowo sięgnęłam ręką do czoła. Wyczułam plaster. Kolejny dowód że to była rzeczywistość a nie sen. O matko, przeszły mnie ciarki. Zrobiło mi się słabo. Poczułam jakby świat zaczął wirować. Pokręciłam głową i podczołgałam się bliżej laptopa żeby przeczytać co tam piszą. Patrycja wyraźnie zła złapała za niego i porwała mi go sprzed nosa. - Czyż by jakaś fanka wpadła w oko któremuś z zespołu ? A może chłopakom zachciało się uprowadzić fanke i trzymać w piwnicy ich wielkiej willi ? - czytała Kaja. - Coo, co ? że co ? - nie mogłam uwierzyć. Wyrwałam im komputer z rąk. Przeleciałam oczami po stronie. - Tylko nie mów że nie pamiętasz. Prosze cie fajnie nas potraktowałaś. Myślałaś że gwiazdę z siebie zrobisz ? - odgryzła się Kaja. Ale ja nic takiego nie chciałam przecież. Nie powiedziałam im bo nie chciałam żeby były zazdrosne. Z resztą może faktycznie. Mają rację mogłam im powiedzieć. - Jeju, przepraszam. Nie złośćcie się. - tak po prostu rzuciłam. Nie myślałam teraz o tym co sobie myślą. Tylko co będzie jak dowiedzą się rodzice. I co w ogóle z tym wszystkim będzie. Jeżeli to było prawdą to to że Harry.. wyznał mi miłość też ! Runęłam na łóżko. Czułam się taka szczęśliwa a zarazem przerażona. - Fajną tą koleżankę masz.. Czekaj jak jej tam ? Natalia ? - burknęła Patrycja. Prawie tego nie usłyszałam. Byłam zbyt bardzo pogrążona w myślach. Prychnęły i coś tam jeszcze powiedziały. Nie wiem ile czasu minęło, ale na pewno nie mało. Z rozmyślania wybiła mnie mama wołająca na dół. Pewnie o śniadanie chodziło. W pokoju nie było już dziewczyn. Kurcze, ale są złe. Powolnym, niepewnym krokiem weszłam do jadalni. Telewizor był włączony. Szły wiadomości. Usiadłam koło taty. - Co ci się stało w czoło ? - zapytał zdziwiony. - Nic takiego. Przewróciłam się wczoraj u Natali. - kolejny raz skłamałam. - U Natali ? Gdzie ty w końcu byłaś ? Wczoraj mówiłaś że u jakiejś Evy - wtrącił. Serce mi podskoczyło. - Taak, no bo to jej przezwisko takie. Eva. Tak ją przezywają - wymruczałam spontanicznie. Popatrzyłam na dziewczyny. Strasznie się na mnie patrzyły. Ich zimny wzrok przeszył mnie na wylot. Oddychnęłam głośno i zabrałam się za jedzenie naleśników. Po chwili ciszy odezwał się wujek - o patrzcie reportaż z wczorajszego koncertu - wszyscy skierowali wzrok na telewizor. Aż mnie zakuło w klatce pierwsiowej. Oby nie mówili nic o tym wypadku. Poczułam że zaczęły mi się pocić ręce. Kamil zmienił język na Polski, więc wszyscy rozumieli co mówią. Z początku nic na ten temat nie było ale potem... - Gwiazdy wieczoru zaprosiły na scenę dziewczyną którą wcześniej Harry Styles przypadkowo uderzył drzwiami - mówiła dziennikarka. Pokazali urywek jak wychodzę na scenę. Schowałam twarz w rękach. Dosłownie poczułam jak wszyscy się na mnie patrzą. - Przewróciłaś się tak ? - zaśmiał się Michał. Nie odpowiedziałam. - Dla czego się nie przyznałaś ? Przecież powinnaś się cieszyć i pochwalić - mówi ciocia. Zrobiłam się czerwona jak burak. - No tak, ale jakoś nie chciałam bo... - przerwał mi Sebastian wskazujący na telewizor. - Po koncercie boys band nie udał się do domu. Ku zaskoczeniu wszystkich stali jeszcze przez najbliższą godzinę pod World Berlin. Rozpoznał ich jeden z paparazzi. Ale nie stali jednak bez powodu. - pokazali to samo zdjęcie co na gwiazduniach. - Na zdjęciu wyraźnie widać jak chłopaki wciągają do pojazdu prawdopodobnie jedną z fanek - kontynuował dziennikarz. - Bo nie chciałam żeby dziewczyny mi zazdrościły - palnęłam byle co, żeby tylko nie zorientowali się że to ja. Po minach dziewczyn wiedziałam że one bardzo dobrze wiedzą o co chodzi. Uśmiechały się tylko podstępnie, ale miło. Co się stało, że tak nagle im przeszło ? Dla mojego szczęścia na śmiechu, kręceniu głowami z niedowierzaniem i kilkoma zdaniami skierowanymi w moją stronę, których i tak nie słuchałam, skończył się cały temat wczorajszego dnia. W sumie to prędzej czy później i tak by się dowiedzieli. Posiedzieliśmy jeszcze chwile w pełnym składzie, po czym zaczęliśmy się rozchodzić. Pomogłyśmy z dziewczynami sprzątać po śniadaniu i poszłyśmy na góre przyszykować się do ponownego wyjazdu pod World Berlin, ponieważ dziś chłopaki mieli czas dla fanów. Po około 35 minutach do naszego pokoju przyszła mama sprawdzić czy nie mamy jakichś ciuchów do prania. Dałam jej moje granatowe spodnie które wczoraj troche pobrudziłam krwią z czoła, ale jeszcze za nim to zrobiłam sprawdziłam kieszenie. W tylnej znalazłam karteczke z jakimś numerem. Małymi literkami napisane było jeszcze '' napisz lub zadzwoń :* ''. Pomyślałam że to może którejś z dziewczyn poznanych na koncercie. Bez zastanowienia napisałam '' no hej, tu Kornelia, której to numer ? :D '' Nie musiałam długo czekać na odpowiedź. Gdy ją przeczytałam zamurowało mnie...
________________________________________________________________________
nom to macie 9 :d przepraszam że nie dodałam wczoraj ale nie miałam czasu ;x  oceniajcie :]

piątek, 12 kwietnia 2013

Rozdział 8

...już miał coś mówić, gdy Liam wychylił się zza przedziałki i powiedział szybko i pewnie - Bo on się w tobie zakochał ! - Harry wzdrygnął się momentalnie. Był cały czerwony z małym uśmieszkiem i szeroko rozdziabionymi oczami - Liiiiaaaam ! - tylko tyle z siebie wydusił. Chłopaki z przodu zaczeli się śmiać i z powrotem zasunęli otwór. Że co proszę ? Co zrobił ? Że się zakochał ? Że we mnie ? Nie, to na prawde musi być sen ! To jest nie możliwe. Myślałam że tam umrę na zawał. Tysiące myśli przewijało mi się przez głowę. Byłam bardzo zdziwiona. - Że co proszę ? - wydusiłam z siebie z niedowierzaniem. - Tak, to co słyszałaś. - Speszony z lekkim uśmiechem błądził głową, oczami w te i we w te. - Dobra to będzie tak. Nie wiem co we mnie wstąpiło. Na ogół nie zakochuje się w fankach, a tym bardziej nie od pierwszego wejrzenie. Po prostu.. Stało się i koniec. Nie przestałem o tobie myśleć aż do teraz. Z resztą dalej myślę... Brak mi słów. - Popatrzył mi się głęboko w oczy. To co przed chwilą powiedział totalnie mnie zatkało. Nie wiedziałam co powiedzieć. - Nie spodziewałam się tego. Nigdy nie pomyślałabym że może mnie coś takiego spotkać. Ale wiesz... - musiałam to powiedzieć nie miałam wyjścia - dużo przeszkód stoi nam na drodze. Praktycznie się nie znamy, jesteśmy z innych krajów, ty gwiazda ja zwykła prosta dziewczyna ze wsi... - zatkał moje usta dłonią. - Nie ważne. Chociaż spróbujmy. Za niedługo wakacje. Trasa nam się kończy. Moglibyśmy.. mógłbym przyjechać tu. Mieszka tu twój wujek prawda ? Przyjechała byś do niego. - Zabrał rękę. Te słuchawki źle tłumaczą czy on na prawde tak mówi ? Patrzyłam na niego zdziwiona. Skąd on wie o wujku ? Ale nie o tym teraz. Przechodziłam chyba kryzys wieku średniego. Weźcie mnie uszczypnijcie bo nie wierzę ! - A co z językiem, przecież nie będziemy wiecznie chodzić w słuchawkach. Ja.. ja nie wierzę. uszczypnij mnie. - skoczył na siedzenie obok mnie i już miał szczypać kiedy chwyciłam go za ręce. - Słuchawki to nie problem. Znasz przecież jakieś słowa po angielsku zauważyłem. Damy rade, ale proszę nie zostawiaj mnie. - Popatrzył na mnie bardzo poważnie. Jego dłonie zaciskały się na moich. Jego wzrok przeszywał mnie całą wraz z towarzyszącymi mu ciarkami. On był niesamowity. W cale nie zachowywał się jak jakaś rozpuszczona gwiazdeczka. To mi się najbardziej w nim podobało, zachowywał się normalnie. Cisze po raz kolejny przerwał Liam - To tak czy nie ? - zapytał zaciekawiony. Obydwaj popatrzyli się na mnie. - Nie.. - odparłam krótko. Uścisk jego dłoni się poluzował. Liam szeroko otworzył oczy. W całym samochodzie zapanowała grobowa cisza. - Ale to nie jest ostateczny werdykt. Teraz mówie nie ale może za jakiś czas powiem tak. Liam zostawisz nas ? - po raz pierwszy poczułam się w ich towarzystwie tak swobodnie. Harry miał załamaną mine, ale pełną nadziei po tym co przed chwilą powiedziałam. Liam z grymasem zamknął okienko. - Czyli że jest jakaś szansa żebyśmy byli razem ? - zapytał unosząc jeden kącik ust. Uśmiechnęłam się szyderco i stwierdziłam - Nom zasadniczo tak. - W oka mgnieniu rozpromieniał. - Ale najpierw musisz mnie dobrze poznać, a ja ciebie. - Wymieniliśmy się uśmiechami. - Mogę cię pocałować ? - zdziwiłam się tym pytaniem. Puściły mi wszystkie nerwy. Odprężyłam się w końcu. - Nie - i szeroko się uśmiechnęłam. - Przepraszam, za szybko.. - zmizerniał. - Nie szkodzi. Ale przytulić możesz. - Podniósł głowę i promienny uśmiech z powrotem zagościł na jego twarzy. Przybliżył się i mocno uścisnął. Czułam się taka bezpieczna, szczęśliwa. Siedzieliśmy tak objęci dość długą chwile. Siedzielibyśmy tak pewnie jeszcze dłużej ale zaczął dzwonić mi telefon. Tata. Zapomniałam. Miałam przecież zadzwonić. - Halo ? - ja, - wiesz która jest godzina ? gdzie ty w ogóle jesteś ? - odparł zdenerwowany. - nie denerwuj się jestem u Evy. Zaraz mają mnie odwieźć. Przepraszam zasiedziałam się. - starałam się wytłumaczyć, kłamiąc, ale nie było innego wyjścia. - Nie zaraz tylko już. Zaraz to ja cię widzę w domu ! - krzyknął i się rozłączył.Popatrzyłam na zegarek i faktycznie była już 24:30. Oj będzie ciężko ale warto. - Tata ? To czekaj jak mam na imie ? Eva ? - zapytał wyśmiewczo i chwycił mnie w tali. - Oj przestań. Nie moge powiedzieć. Przy najmniej nie teraz. - udałam obrażoną. Zaczął mnie gilgotać. - Ejj, przestań !! - śmiałam się jak idiotka. - To gdzie jedziemy ? - zapytał po czym skończył tortury. - Jak gdzie jedziemy ? - zdziwiłam się. Nie skojarzyłam o co mu chodzi. - Gdzie mamy cię odwieźć ? - uświadomił mnie. - Aaa no skoro podjąłeś się tego to na ulicę nr 37 duży pomarańczowy dom z bronzowym ogrodzeniem, proszę. - Z uśmiechem skinęłam. - Nie mam pojęcia gdzie to ale kierowca na pewno będzie wiedział. - Zapukał w okienko. Jak zwykle wychylił się Liam - I co powiedziała tak ? - naciskali. - Nie, jeszcze nie powiedziała. - popatrzył na mnie i tajemniczo się uśmiechnął. Odwzajemniłam. - Ulica nr 37 duży pomarańczowy dom. przekaż kierowcy - powiedział do Zayna, a ten posłusznie wykonał polecenie. - Nie daj się tak łatwo ! Niech się pomęczy troche ! - śmiał się Horan. Loczek udając obrażonego na przyjaciela zasunął okienko. Wszyscy buchnęliśmy śmiechem. Rozmawialiśmy jeszcze, w sumie o niczym. Bezsensowne pytania typu czym się interesujesz ? co lubisz robić ? itp. Po dość krótkim czasie byliśmy już na miejscu. - No to co widzimy się jutro o 15 przy W.B. ? a właściwie to już dzisiaj, bo po dwunastej już jest. - Zaśmiał się i uścisnął mnie jeszcze raz baardzo mocno i czule. - Może.. (chwila napięcia) Tak - zaśmiałam się bo zrobił dziwną, ucieszoną mine. Zastukałam w okienko i powiedziałam - bajo boys. - Nie wiem czy poprawnie ale oj tam. Wyszłam z samochodu. Pomachałam im i zmierzałam w strone domu, zadzwoniłam na dzwonek i drzwi otwarła mi ciocia. - Kornelia ! co ci się stało w głowe ? gdzieś ty tyle czasu była ? - wypytywała wystraszona. - Nic wielkiego. To jeszcze na koncercie. Poślizgnęłam się i niefortunnie upadłam. Na prawde nic mi nie jest ! - uśmiechnęłam się. - Tata śpi już jakiś czas. Powiem że wróciłaś wcześniej. Strasznie zły był i pewnie jest. - to mnie pocieszyła. - Dziękuję, idę się położyć jestem wykończona. - bo na prawde byłam wykończona. Za dużo emocji jak na jeden dzień. Ciocia wyraźnie to zauważyła i dała mi spokuj, ale to pewnie nie koniec przesłuchania. Wygramoliłam się po schodach i weszłam po cichu do naszego pokoju. W kącie zobaczyłam spakowane walizki współlokatorek. Zdziwiłam się. Przecież mamy wyjechać dopiero za tydzień. Dziwne ale moja głowa była zajęta teraz myśleniem o tym co wydarzyło się niecałą godzinę temu. Harry Styles wyznał mi miłość ! Szok. Padłam plackiem na łóżku i ani się nie zorientowałam kiedy usnęłam.

_______________________________________________________________________
hehe, nom to  akcja się rozkręciła :D myślę że się podoba ;) komentujcie ! oceniajcie ! pliss :* to dla mnie ważne, chce poznać opinię innych :]

czwartek, 11 kwietnia 2013

Rozdział 7

*Ja-Kornelia*
Szłam przed siebie. Dalej nie wierzyłam w to co się stało. Nie dość że jestem na ich koncercie to w dodatku poznałam ich osobiście ! Cudowne przeżycie. Czułam motylki w brzuchu. Ale chyba nie tylko z tego że stałam z nimi oko w oko. Głównym powodem było to co zaszło między mną a Stylesem. Pytanie czy w ogóle coś zaszło ? Na chwile nie myślałam o nim jak o gwieździe z sławnego boys bandu tylko jak o normalnym chłopaku o którym nie marzą miliardy dziewczyn z całego świata. Ale czy choćby nawet udało nam się zbliżyć to miałoby to jakikolwiek sens. Ja w Polsce on w Londynie, zresztą nie tylko w Londynie. Trasy, koncerty. I przede wszystkim język. Ciężko byłoby się dogadać, a chodzenie non stop w słuchawkach nie byłoby takie łatwe przecież. Nie no co ja gadam, przecież douczyłabym się jeszcze troche angielsiego i byłoby dobrze. Nie, stop ! W ogóle o czym ja myślę ! On tylko zachował się jak należało. Pomógł mi bo z jego winy ucierpiałam. Tylko tyle. Nawet pewnie nie pamięta już jak mam na imię. Ocknęłam się z transu i przeciskając się przez rzędy dotarłam do dziewczyn. - Hej gdzie ty tyle byłaś ? Co ci się w głowe stało ? - zapytała zdziwiona Patrycja. - Nie nic strasznego, poślizgnęłam się na podłodze i rozwaliłam sobie czoło. Pielęgniarka się mną zajęła. Już jest ok. - Nie chciałam mówić co dokładnie zaszło. - Monika się znalazła ? - zapytałam by jak najszybciej zmienić temat. - Taak, jestem. Dobrze że nic poważnego ci się nie stało. - odparła. Ustawiłam się na swoim miejscu pod sceną. Przyglądałam się Harremu. Nie wrzeszczałam już jak wcześniej. Po prostu kiwałam się na boki jak balon w powietrzu udając że chociaż trochę umiem tańczyć. Horan zbliżył się ku kraju sceny. Zauważył mnie i posłał mi szeroki uśmiech. Patrycja i reszta zaczęły piszczeć jak opętane. Ukratkiem odwzajemniłam się tym samym (uśmiechem) i dalej wygłupiałam się z towarzyszkami. 'I wish' , 'Gotta be you' i 'What makes you beautyful'. Cały czas czułam na sobie wzrok Stylesa. Dziwne uczucie. Dziwne ale wspaniałe. Kiedy zbliżał się słynny momęt piosenki chłopaki ustawili się tak jak zawsze w tym momencie. Harry stał teraz naprzeciwko mnie. Z nowu. Tak jak na korytarzu. Kilka razy na mnie zerkał. Ale tak jak na resztę szalejących fanów. Gdy kończył swoją część nachylił się nade mną i prosto w twarz wykrzyczał mi - You don't know, You're beautyful ! - Odskoczył z zadziornym uśmieszkiem, patrząc się na mnie, tak jakby czekał na moją reakcję. Zrobiłam się czerwona. Motyle w brzuchu zaczęły wariować. Dziewczyny popatrzyły się na mnie pytającym wzrokiem. - Ej, co to było ? Widziałaś jak się na ciebie popatrzył ?! - Krzykneła z radością w głosie Mariola. Patrycja i Kaja popatrzyły się tylko buro, ale chwile potem już nie zwracały na to uwagi i krzyczały dalej w strone chłopaków. 'C'mon,C'mon' i na zakończenie 'Last first kiss'. Chłopaki usiedli na kolumnach ustawionych na kraju sceny. - I jak się bawiliście ? - Zayn. - Byliście niesamowici ! - Liam. - Dziękujemy wam bardzo że mogliśmy dla was śpiewać ! Niesamowite. Sprawiamy wam wielką radość, a wy nam ! - Louis. - To wszystko jest takie szalone ! Kochamy was ! - Zayn. - Na koniec zapraszam na scenę Kornelie, której o mało nie zabiłem dziś drzwiami. Widzę że siedzi o tutaj w pierwszym rzędzie. - Harry. Co on powiedział że co ? On, on... on... woła mnie na scene ! Oniemiałam. Serce wariowało jak szalone. Dziewczyny dosłownie przeskanowały mnie wzrokiem. Monika i Eva się tylko cieszyły. Reszta miała bardzo zdziwione miny. Wokalista podszedł ku zamkniętej bramce przy schodkach na scenę. Otworzył ją i z uśmiechem czekał aż do niego w końcu dojdę. Objął mnie ramieniem i prowadził ku chłopakom. Czułam że muszę wyglądać jak burak. Paliłam się z radości. - Tak, patrzcie jak ją nasz Hazza urządził ! - zaśmiał się Lou. Łzy szczęścia napływały mi do oczu ale nie pozwoliłam im się wydostać na zewnątrz. Tłum wrzeszczał, krzyczał, piszczał. Pati i Kaja stały tylko jak wryte przyglądając się nam. Lokaty cały czas mnie obejmował. Przepowiedzieli jeszcze kilka zdań. Nie wiem już co bo byłam tak oszołomiona że słyszałam tylko jeden wielki szum. - Jeszcze raz dziękujemy bardzo ! Widzimy się jutro przed tym wspaniałym budynkiem ! Kochamy was ! - tylko tyle zdołałam usłyszeć. Większość reflektorów została wyłączona. Ekipa stała jeszcze chwile na środku czekając na to aż mnie Harry z powrotem odprowadzi na widownię. - Czekaj przy dużym czarnym busie jak zrobi się troche raźniej. - Szepnął mi do ucha i puścił przed schodkami. Zdążyłam tylko kiwnąć głową. Zgasły wszystkie światła nad sceną a zaświeciły się te nad widownią. Tłum jeszcze krzyczał długo po tym jak chłopaki zeszli ze sceny. - Dla czego nam nie powiedziałaś że to Harry Styles walnął cię drzwiami ?? - dopytywały. Kaja się tylko nie odzywała. Widziałam u niej zazdrość. Wydawało się że zaraz wybuchnie. - Nie wiem tak jakoś. Nie chciałam żebyście się poczuły tak jak Kaja teraz. - Popatrzyłyśmy się wszystkie na nią. - Co, co a jak ja się czuję ? Normalnie przecież ! - wymusiła sztuczny śmiech, ale tylko ja to dostrzegłam. - Dobra dziewczyny my musimy spadać tata na nas już czeka - powiedziała Eva. Wyściskałyśmy się nawzajem. - Spiszemy się na facebooku i smski. paa - Zostałyśmy we trzy (ja,Kaja i Pati). Jakoś wydostałyśmy się z sali na dwór. Dostrzegłam czarnego busa i niebieskie BMW wujka. Znowu nie chciałam mówić dziewczyną co planowałam zrobić. Doszłyśmy do samochodu. Wujek czekał przed nim. - I jak było ? Kornelia ! co ci się stało w głowę ? - zapytał wystraszony. - świetnie ! genialnie ! - wykrzyknęły dziewczyny jednocześnie. - Potknęłam się i upadłam, nic strasznego. - Towarzyszki dziwnie się na mnie popatrzyły. Wytłumaczyłam się i udałam że ktoś do mnie zadzwonił. - Wujkuu, bo zadzwoniła do mnie koleżanka, Natalia. Mówi że była też tutaj i czeka na rodziców. Prosi żebym do niej przyszła, bo ma jeszcze godzine czekania a jest sama. Mogę iść ?? Potem mnie odwiozą bo wiedzą gdzie mieszkacie. Proszę ! - zrobiłam maślane oczka i zaczęłam kołysać się na boki. - Na pewno ? Nie wymyślasz ? - wujek drążył. - A co ja bym mogła kombinować ? Tutaj ? Przecież ja nie znam tych okolic nawet - zbulwersowałam się troche. - Dobrze, ale jak tylko będzie się coś działo dzwoń, przyjadę po ciebie - uległ w końcu. - To my pojedziemy z panem, jesteśmy zbyt zmęczone. - odparła Kaja. - O tam stoi, idę. Pa nie bójcie się ! - obróciłam się i poszłam w strone zupełnie obcej mi dziewczyny. - Zadzwoń za jakiś czas. - Krzyknął wujek i odjechali. Okej, zniknęli z widoku. Zbiegłam ze schodów i udałam się w kierunku busa. Byłam troche zdenerwowana i wystraszona całą tą sytuacją, a mrok dorzucał swoje dwa grosze. Nie wiedziałam co ja tak dokładnie robię. Działałam pod wpływem impulsu. Nie myślałam racjonalnie. Przecież oni mogli mnie olać. Zostałabym sama w tych ciemnościach. Nie znałam nawet drogi do wujka. No cóż, już za późno na cokolwiek. Tyłem stanęłam przy czarnym pojeździe. Obserwowałam okolice. Po kilku sekundach drzwi za mną się rozsunęły i zostałam wciągnięta do busa. Wystraszyłam się troche ale jak usłyszałam głos Louisa uspokoiłam się. Chociaż serce i tak waliło mi sto razy mocniej. Wnętrze mega wypasione. Panował nieziemski zapach. Wręczyli mi słuchawki (te co na koncercie), sami mieli je już w uszach. Zostałam posadzona na bardzo wygodnym siedzeniu i poczęstowana gorącą kawą. Na przeciwko siedział tylko pan pasiasty i Harry. - Nom to o co chodzi ? - zapytałam z uśmiechem. - Bo wiesz bo Harry ... - czas, Loui oberwał łokciem w brzuch od loczka. - Chciałem się upewnić że jest wszystko ok, że się dobrze czujesz po tym wypadku - zakłopotał się trochę i kontem oka spojrzał na przyjaciela. Zabawnie to wyglądało. Zaczęłam się śmiać. - I tylko po to mnie tu ściągnąłeś ? - śmiałam się dalej. - Właśnie nie tylko po to ale on się bo... - pasiastemu kolejny raz się oberwało. - W sumie to tak. ... Albo raczej nie. - momentalnie spoważniał (Harry). Aż mi się słabo zrobiło. Co oni sugerowali ? Nie, ja nie wierzyłam dalej. Może to jakiś sen ? Nie, nie jednak nie sen. - Dowiem się w końcu o co chodzi ? - zapytałam niecierpliwiąc się. Styles i Tomlinson wymienili się tajemniczymi spojrzeniami. - To ja was zostawiam gołąbeczki. - Powiedział z szyderczym uśmiechem pasiasty i przedostał się do drugiej części busa, przegrodzonej ciemnym tworzywem (plastik, aluminium, nie wiem). Byłam cała czerwona, tak samo z resztą jak loczek. - Noo wal śmiało. Ty taka gwiazda nie umiesz się wysłowić ? - zaśmiałam się, on tylko prychną krótko i wbił swój wzrok w podłogę. Zrobiło się bardzo poważnie. - Bo wiesz.. ja.. Ja chyba coś.. - gwałtownie popatrzył się na mnie. Wyprostował się, pobłądził wzrokiem i wyprostowany poczochrał swoje włosy. - Chyba coś ? - naciskałam. On przysunął się bliżej mnie i ...

___________________________________________________________________________
pomyślałam że dodam jeszcze dziś bo jutro mogę nie mieć czasu na dodanie jakoś wcześniej niż przed 21. pozdrawiam i mam nadzieję że się podoba ;]
+ komentujcie,oceniajcie :d