środa, 17 kwietnia 2013

Rozdział 12

...sms. '' Wchodź szybko na Twittera, wysłałam ci link do wczorajszego wywiadu z One Direction ! Nie uwierzysz ! Harry na tym koncercie co byłyście podobno poznał jakąś dziewczynę. Ty mi mówiłaś, że wpadł na ciebie :D Ale przecież to raczej nie o tobie mówił, chyba no nie ? '' Była to wiadomość od Justyny. Ludzie, tak wczas. Ale co ? O rany, napisała coś o koncercie. Zgramoliłam się jakoś z łóżka po laptopa. Włączyłam go i wystukałam w wyszukiwarce 'Twitter', zalogowałam się i włączyłam ten link. Dałam na tłumaczenie. Mówią o trasie, fanach, piosenkach, nowym albumie. Nic specjalnego, już miałam wyłączać gdy prowadząca zapytała się - A co z waszym życiem prywatnym ? Z waszymi związkami ? Loui jesteś z Eleanor, Liam ty z Daniell, chociaż ostatnio chodziły plotki że zerwaliście, Zayn podobno zbliża się koniec związku z Perrie lub koniec z 1D ? - Hm, zaciekawiło mnie to. Rozbawieni chłopacy zaczęli jednocześnie dogadywać że to są bzdury i że nigdy się tak nie stanie. Gdy skończyli zapewniać, Zayn z całkowitą powagą powiedział - mamy problemy, ale to nie znaczy, że zaraz się musimy rozstać. Staramy się jak najlepiej pokonywać wszystkie przeciwności. A co do odejścia z 1D ? To jest niemożliwe. Ten zespół jest całym moim życiem, nie wspominając już o tych czterech przystojniakach - zaśmiali się wszyscy. Prowadząca skomentowała to krótkim uśmiechem wypytując dalej - a ty Harry ? Po porażce z Taylor jak się pozbierałeś ? Masz już kogoś nowego na oku ? - Taylor, zapomniałam o tym że byli razem. Zatrzymałam wideo żeby przyjrzeć się zdziwionej i lekko zirytowanej minie Harrego. Uśmiech zszedł mu z ust, pochylił głowę, ale zaraz podniósł ją, sztucznie się uśmiechając. - Tak właściwie, nie była to porażka. Było to kolejne ważne doświadczenie. Taylor to świetna dziewczyna. Cieszę się że mogłem ją aż tak poznać. Życzę jej wszystkiego najlepszego. - cisza, nikt nic nie pytał, nic nie mówił. Blondynka (prowadząca) wyraźnie dawała znać, że czeka na odpowiedź na ostatnie pytanie. Zakłopotany i czerwony już loczek wydusił z siebie - Tak, mam kogoś na oku. Dziwna sytuacja. Jest z całkiem innego kraju. Jest niesamowita. Poznałem ją na wczorajszym koncercie. - Coo ? Zamarłam. Serce waliło mi jak podczas pierwszego spotkania z nim. Nie miałam w sumie pewności czy to o mnie chodzi ale po kolejnym pytaniu Jessici (bo tak miała na imię prowadząca) - Wyznałeś jej już swoje uczucia ? Co to w ogóle za pytanie ? Przecież ty Harry Styles jesteś największym podrywaczem ! - i odpowiedzi Hazzy - Tak powiedziałem jej. Powiedziała 'nie', ale nie było to ostateczne 'nie'. Potrzeba czasu. - byłam pewna że chodzi o mnie. W głośnikach zapadła cisza. Ciche 'łał' Jessici przerwało ją. Miała strasznie zdziwioną minę. - Jak to jest ? Po raz pierwszy ty musisz starać się o względy u dziewczyny, a nie ona u ciebie. - W studiu zrobiła się poważna atmosfera. Wszyscy czekali na to co powie zupełnie speszony Styles. - Tak, dziwne uczucie, ale dzięki niej zszedłem na ziemię. Ha Ha a co z tobą Niall ? - zaśmiał się i kradnąc kwestię prowadzącej skutecznie zmienił temat. Wszyscy zaczęli się śmiać. Rzuciłam się na łóżko. Rozmawiali jeszcze chwilę. Nie słuchałam. Wpatrywałam się w sufit. Jaką ja jestem szczęściarą. Kilka słonych łez szczęścia pociekło mi po skroniach. Z wielkim uśmiechem wstałam z łóżka. Zamknęłam laptopa. Poszłam do łazienki przygotować się do normalnego funkcjonowania. Przypomniałam sobie jeszcze że nie odpisałam Justynie. Wzięłam telefon i wysłałam zwykłego buziaka. Nie miałam pojęcia co napisać. Przyszedł raport, wsadziłam moją nokie do kieszeni i zeszłam na śniadanie. Byłam totalnie odcięta od świata żywych. Mówili coś do mnie. Ja im krótko odpowiadałam. Tak było aż do obiadu. Po obiedzie zostałam poinformowana że zostaje z Sebkiem w domu a reszta jedzie do jakichś znajomych. Prawdopodobnie wrócą bardzo późno. Gdy tylko wyjechali rzuciliśmy się na kanape, włączyliśmy playstation i graliśmy w jakieś gry. Strzelanie, zabijanie, uciekanie, dużo śmiechu. Tego mi trzeba było. Chwilowej odskoczni od szczęścia związanego z Harrym. Godzina grania...Dwie... Trzy... Aż zgłodnieliśmy. Poszliśmy zrobić sobie tosty. Zjadłam chyba z sześć. Kuchnia była praktycznie cała w keczupie po naszej zabawie, o ile można było to nazwać zabawą. Powierzchownie ogarnęliśmy wszystko i poszliśmy dalej grać, ale ktoś zadzwonił do drzwi. 21:30, kogo niesie tak późno. Sebek poszedł otworzyć a ja już włączałam kolejną gre. - Kornelia, ktoś do ciebie - zawołał kuzyn. Do mnie ? Kto to może być ? Przecież ja nikogo tu nie znam. Właśnie, a może to Monika albo Eva ? Podeszłam ku drzwiom i o mało nie zemdlałam. W drzwiach stał...


________________________________________________________________________
późno, ale jest ;) i troszke krótki ale chciałam to jakoś fajni rozdzielić :p eh.. ciężko u was o komentarz xd
mam nadzieję że się podoba. proszę o ocenianie w komentarzach i przesyłanie dalej mojego bloga jeżeli tylko uważacie że jest godny polecenia :) pozdrawiam :* + jutro nastąpi zmiana wystroju, także jeżeli komuś nie pasuje ten, niech się nie zniechęca do czytania :) dziś już po prostu nie mam czasu na zabawe z tym ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz