czwartek, 11 kwietnia 2013

Rozdział 7

*Ja-Kornelia*
Szłam przed siebie. Dalej nie wierzyłam w to co się stało. Nie dość że jestem na ich koncercie to w dodatku poznałam ich osobiście ! Cudowne przeżycie. Czułam motylki w brzuchu. Ale chyba nie tylko z tego że stałam z nimi oko w oko. Głównym powodem było to co zaszło między mną a Stylesem. Pytanie czy w ogóle coś zaszło ? Na chwile nie myślałam o nim jak o gwieździe z sławnego boys bandu tylko jak o normalnym chłopaku o którym nie marzą miliardy dziewczyn z całego świata. Ale czy choćby nawet udało nam się zbliżyć to miałoby to jakikolwiek sens. Ja w Polsce on w Londynie, zresztą nie tylko w Londynie. Trasy, koncerty. I przede wszystkim język. Ciężko byłoby się dogadać, a chodzenie non stop w słuchawkach nie byłoby takie łatwe przecież. Nie no co ja gadam, przecież douczyłabym się jeszcze troche angielsiego i byłoby dobrze. Nie, stop ! W ogóle o czym ja myślę ! On tylko zachował się jak należało. Pomógł mi bo z jego winy ucierpiałam. Tylko tyle. Nawet pewnie nie pamięta już jak mam na imię. Ocknęłam się z transu i przeciskając się przez rzędy dotarłam do dziewczyn. - Hej gdzie ty tyle byłaś ? Co ci się w głowe stało ? - zapytała zdziwiona Patrycja. - Nie nic strasznego, poślizgnęłam się na podłodze i rozwaliłam sobie czoło. Pielęgniarka się mną zajęła. Już jest ok. - Nie chciałam mówić co dokładnie zaszło. - Monika się znalazła ? - zapytałam by jak najszybciej zmienić temat. - Taak, jestem. Dobrze że nic poważnego ci się nie stało. - odparła. Ustawiłam się na swoim miejscu pod sceną. Przyglądałam się Harremu. Nie wrzeszczałam już jak wcześniej. Po prostu kiwałam się na boki jak balon w powietrzu udając że chociaż trochę umiem tańczyć. Horan zbliżył się ku kraju sceny. Zauważył mnie i posłał mi szeroki uśmiech. Patrycja i reszta zaczęły piszczeć jak opętane. Ukratkiem odwzajemniłam się tym samym (uśmiechem) i dalej wygłupiałam się z towarzyszkami. 'I wish' , 'Gotta be you' i 'What makes you beautyful'. Cały czas czułam na sobie wzrok Stylesa. Dziwne uczucie. Dziwne ale wspaniałe. Kiedy zbliżał się słynny momęt piosenki chłopaki ustawili się tak jak zawsze w tym momencie. Harry stał teraz naprzeciwko mnie. Z nowu. Tak jak na korytarzu. Kilka razy na mnie zerkał. Ale tak jak na resztę szalejących fanów. Gdy kończył swoją część nachylił się nade mną i prosto w twarz wykrzyczał mi - You don't know, You're beautyful ! - Odskoczył z zadziornym uśmieszkiem, patrząc się na mnie, tak jakby czekał na moją reakcję. Zrobiłam się czerwona. Motyle w brzuchu zaczęły wariować. Dziewczyny popatrzyły się na mnie pytającym wzrokiem. - Ej, co to było ? Widziałaś jak się na ciebie popatrzył ?! - Krzykneła z radością w głosie Mariola. Patrycja i Kaja popatrzyły się tylko buro, ale chwile potem już nie zwracały na to uwagi i krzyczały dalej w strone chłopaków. 'C'mon,C'mon' i na zakończenie 'Last first kiss'. Chłopaki usiedli na kolumnach ustawionych na kraju sceny. - I jak się bawiliście ? - Zayn. - Byliście niesamowici ! - Liam. - Dziękujemy wam bardzo że mogliśmy dla was śpiewać ! Niesamowite. Sprawiamy wam wielką radość, a wy nam ! - Louis. - To wszystko jest takie szalone ! Kochamy was ! - Zayn. - Na koniec zapraszam na scenę Kornelie, której o mało nie zabiłem dziś drzwiami. Widzę że siedzi o tutaj w pierwszym rzędzie. - Harry. Co on powiedział że co ? On, on... on... woła mnie na scene ! Oniemiałam. Serce wariowało jak szalone. Dziewczyny dosłownie przeskanowały mnie wzrokiem. Monika i Eva się tylko cieszyły. Reszta miała bardzo zdziwione miny. Wokalista podszedł ku zamkniętej bramce przy schodkach na scenę. Otworzył ją i z uśmiechem czekał aż do niego w końcu dojdę. Objął mnie ramieniem i prowadził ku chłopakom. Czułam że muszę wyglądać jak burak. Paliłam się z radości. - Tak, patrzcie jak ją nasz Hazza urządził ! - zaśmiał się Lou. Łzy szczęścia napływały mi do oczu ale nie pozwoliłam im się wydostać na zewnątrz. Tłum wrzeszczał, krzyczał, piszczał. Pati i Kaja stały tylko jak wryte przyglądając się nam. Lokaty cały czas mnie obejmował. Przepowiedzieli jeszcze kilka zdań. Nie wiem już co bo byłam tak oszołomiona że słyszałam tylko jeden wielki szum. - Jeszcze raz dziękujemy bardzo ! Widzimy się jutro przed tym wspaniałym budynkiem ! Kochamy was ! - tylko tyle zdołałam usłyszeć. Większość reflektorów została wyłączona. Ekipa stała jeszcze chwile na środku czekając na to aż mnie Harry z powrotem odprowadzi na widownię. - Czekaj przy dużym czarnym busie jak zrobi się troche raźniej. - Szepnął mi do ucha i puścił przed schodkami. Zdążyłam tylko kiwnąć głową. Zgasły wszystkie światła nad sceną a zaświeciły się te nad widownią. Tłum jeszcze krzyczał długo po tym jak chłopaki zeszli ze sceny. - Dla czego nam nie powiedziałaś że to Harry Styles walnął cię drzwiami ?? - dopytywały. Kaja się tylko nie odzywała. Widziałam u niej zazdrość. Wydawało się że zaraz wybuchnie. - Nie wiem tak jakoś. Nie chciałam żebyście się poczuły tak jak Kaja teraz. - Popatrzyłyśmy się wszystkie na nią. - Co, co a jak ja się czuję ? Normalnie przecież ! - wymusiła sztuczny śmiech, ale tylko ja to dostrzegłam. - Dobra dziewczyny my musimy spadać tata na nas już czeka - powiedziała Eva. Wyściskałyśmy się nawzajem. - Spiszemy się na facebooku i smski. paa - Zostałyśmy we trzy (ja,Kaja i Pati). Jakoś wydostałyśmy się z sali na dwór. Dostrzegłam czarnego busa i niebieskie BMW wujka. Znowu nie chciałam mówić dziewczyną co planowałam zrobić. Doszłyśmy do samochodu. Wujek czekał przed nim. - I jak było ? Kornelia ! co ci się stało w głowę ? - zapytał wystraszony. - świetnie ! genialnie ! - wykrzyknęły dziewczyny jednocześnie. - Potknęłam się i upadłam, nic strasznego. - Towarzyszki dziwnie się na mnie popatrzyły. Wytłumaczyłam się i udałam że ktoś do mnie zadzwonił. - Wujkuu, bo zadzwoniła do mnie koleżanka, Natalia. Mówi że była też tutaj i czeka na rodziców. Prosi żebym do niej przyszła, bo ma jeszcze godzine czekania a jest sama. Mogę iść ?? Potem mnie odwiozą bo wiedzą gdzie mieszkacie. Proszę ! - zrobiłam maślane oczka i zaczęłam kołysać się na boki. - Na pewno ? Nie wymyślasz ? - wujek drążył. - A co ja bym mogła kombinować ? Tutaj ? Przecież ja nie znam tych okolic nawet - zbulwersowałam się troche. - Dobrze, ale jak tylko będzie się coś działo dzwoń, przyjadę po ciebie - uległ w końcu. - To my pojedziemy z panem, jesteśmy zbyt zmęczone. - odparła Kaja. - O tam stoi, idę. Pa nie bójcie się ! - obróciłam się i poszłam w strone zupełnie obcej mi dziewczyny. - Zadzwoń za jakiś czas. - Krzyknął wujek i odjechali. Okej, zniknęli z widoku. Zbiegłam ze schodów i udałam się w kierunku busa. Byłam troche zdenerwowana i wystraszona całą tą sytuacją, a mrok dorzucał swoje dwa grosze. Nie wiedziałam co ja tak dokładnie robię. Działałam pod wpływem impulsu. Nie myślałam racjonalnie. Przecież oni mogli mnie olać. Zostałabym sama w tych ciemnościach. Nie znałam nawet drogi do wujka. No cóż, już za późno na cokolwiek. Tyłem stanęłam przy czarnym pojeździe. Obserwowałam okolice. Po kilku sekundach drzwi za mną się rozsunęły i zostałam wciągnięta do busa. Wystraszyłam się troche ale jak usłyszałam głos Louisa uspokoiłam się. Chociaż serce i tak waliło mi sto razy mocniej. Wnętrze mega wypasione. Panował nieziemski zapach. Wręczyli mi słuchawki (te co na koncercie), sami mieli je już w uszach. Zostałam posadzona na bardzo wygodnym siedzeniu i poczęstowana gorącą kawą. Na przeciwko siedział tylko pan pasiasty i Harry. - Nom to o co chodzi ? - zapytałam z uśmiechem. - Bo wiesz bo Harry ... - czas, Loui oberwał łokciem w brzuch od loczka. - Chciałem się upewnić że jest wszystko ok, że się dobrze czujesz po tym wypadku - zakłopotał się trochę i kontem oka spojrzał na przyjaciela. Zabawnie to wyglądało. Zaczęłam się śmiać. - I tylko po to mnie tu ściągnąłeś ? - śmiałam się dalej. - Właśnie nie tylko po to ale on się bo... - pasiastemu kolejny raz się oberwało. - W sumie to tak. ... Albo raczej nie. - momentalnie spoważniał (Harry). Aż mi się słabo zrobiło. Co oni sugerowali ? Nie, ja nie wierzyłam dalej. Może to jakiś sen ? Nie, nie jednak nie sen. - Dowiem się w końcu o co chodzi ? - zapytałam niecierpliwiąc się. Styles i Tomlinson wymienili się tajemniczymi spojrzeniami. - To ja was zostawiam gołąbeczki. - Powiedział z szyderczym uśmiechem pasiasty i przedostał się do drugiej części busa, przegrodzonej ciemnym tworzywem (plastik, aluminium, nie wiem). Byłam cała czerwona, tak samo z resztą jak loczek. - Noo wal śmiało. Ty taka gwiazda nie umiesz się wysłowić ? - zaśmiałam się, on tylko prychną krótko i wbił swój wzrok w podłogę. Zrobiło się bardzo poważnie. - Bo wiesz.. ja.. Ja chyba coś.. - gwałtownie popatrzył się na mnie. Wyprostował się, pobłądził wzrokiem i wyprostowany poczochrał swoje włosy. - Chyba coś ? - naciskałam. On przysunął się bliżej mnie i ...

___________________________________________________________________________
pomyślałam że dodam jeszcze dziś bo jutro mogę nie mieć czasu na dodanie jakoś wcześniej niż przed 21. pozdrawiam i mam nadzieję że się podoba ;]
+ komentujcie,oceniajcie :d

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz