... Harry z bukietem róż. Sebek podśmiewywał się tylko. Nie miałam pojęcia co robić. Przecież on miał być w całkiem innym miejscu. Serce zaczęło mi bić jak przy każdym spotkaniu z nim. Przecież on przyszedł do mnie do domu, a tak właściwie do domu mojego wujka. Schowałam twarz w rękach. Hazza stał wyprostowany, bukiet pięknych, czerwono-białych róż trzymał przed sobą i szeroko się uśmiechał. Oglądnęłam się za niego i w aucie którym przyjechał siedziało dwóch kolesi, zapewne ochroniarzy i Louis, który gdy tylko zobaczył że się patrze pomachał do mnie. Dobra, Korek czas się ogarnąć, nie będziemy przecież tak stali. Uf, no to trzeba go zaprosić do środka. - Come on - wysiliłam się po angielsku. Wytarł buty o wycieraczkę i ucieszony wszedł do środka. Gdy zamykałam za nim drzwi zobaczyłam jak czarna mini limuzyna odjeżdża. No pięknie to wszystko zaplanowane, wiedziałam że nie przyszedł mi dać tylko kwiatów. Sebastian kiwnął głową żebym wzięła go na górę. Ale... Sama nie wiem. Sięgnęłam po słuchawki na półkę i założyłam je. Popatrzyłam na gościa i zauważyłam że on je już ma. Ee, to po co ja gadałam po angielsku ? Ruszyłam po schodach na górę i on zaraz za mną. Weszliśmy do mojego tymczasowego pokoju. - Weźmiesz już te róże ode mnie ? - zaczął loczek. Trzepnęłam się w głowę. Ale ze mnie głupek. Zaśmialiśmy się. Odebrałam od niego podarunek, wyciągnęłam uschnięte tulipany z wazonu i włożyłam nowe, piękne kwiaty. - Dziękuję - szeroko się uśmiechnęłam i wskazałam na łóżko. Tylko na nim mogliśmy siedzieć, bo nie było nic innego. Zaczęliśmy rozmawiać o różnych rzeczach. Strasznie nam się rozmowa kleiła. Zawsze o czymś zagadał. Zawsze wynalazł jakiś temat. Siedzieliśmy tak, śmiejąc się, opowiadając sobie różne historie, zadawając sobie głupie pytania, nie brakowało też chwil powagi. Godzina 00:30. Nie chciało mi się spać. Harremu też najwyraźniej nie śpieszyło się a powrót. - Nie musisz już wracać. Jutro przecież znowu gracie koncert i z tego co wiem to na drugim końcu Niemiec. - zaczęłam po chwili ciszy. - Koncert mamy przełożony na następny dzień. Chłopaki chcieli odpocząć i ja skorzystałem z okazji i pomyślałem, że troche z tobą pobędę. Przecież nie będziemy się widzieć dwa miesiące ? - wykręcił się i spoważniał. - Chciałabym żeby tylko dwa. - posmutniałam i siadłam po turecku. Nagle zachciało mi się spać. Oczy same mi się zamykały. - Spać ci się chce co maleńka ? - zapytał rozbawiony. Maleńka, o a co to nowe moje przezwisko ? - Nie.. Tak. Do 2 jeszcze okej, ale 3 to już za długo jak dla mnie - uśmiechnął się, wstał z jednego końca łóżka i podszedł do mnie. O nie. Chyba się przeliczyłam. Czasu tak ? A on już sobie nie wiadomo co wyobraża. Zrobiło mi się gorąco. Już myślałam że będe musiała dać mu w twarz i wywalić za drzwi ale nie. Chwycił mnie za ramiona, przyciągnął ku sobie, przytulił i w takiej pozycji legliśmy. Jak on cudownie pachniał. Jeszcze bardziej zachciało mi się spać. Odpłynęłam i nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Ale nie tak po prostu. Zasnęłam w ramionach Harrego, chłopaka w którym się chyba zakochałam.
Budzę się. Śniło mi się że przyszedł do mnie Styles z bukietem róż. Potem siedział ze mną bardzo długo. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się a potem usnęłam w jego ramionach. Rozespana, przeciągająca się szeroko się uśmiechnęłam do siebie. Fajny sen. Otwieram oczy, podnoszę się, a tu sen kolejny raz okazuje się być rzeczywistością. Nie wiem kiedy przyzwyczaję się do tego że to mnie Hazza wybrał. Siedzi na kraju łóżka z tacą ze śniadaniem. Tosty z dżemem truskawkowym i kakao. - Pierwszy raz dostaje śniadanie do łóżka - mniaam. Zielonooki cały czas się uśmiechał i patrzył jak pochłaniam tost po toście. - Sebastian pomógł mi przygotować i kazał przekazać, że dziś też jesteście sami w domu bo reszta za bardzo zabalowała i zostają do jutra. - Odłożyłam tackę, talerzyk i kubek na bok. Nie wiem co mną pokierowało ale siadłam Hazzie na kolanach i pocałowałam go w policzek. Chciał przekręcić głową żebym trafiła w usta ale mu się nie udało. Wtuliłam się w jego tors. Objął mnie i powiedział - Sebastian mówił też że zaprasza kolegów. Więc mam się tobą cały dzień zaopiekować. Nie ma że nie. Zabieram cię do...
_______________________________________________________________________
hehe postanowiałam że tak będę kończyć rozdziały, napięcie i te sprawy zawsze bardziej przyciągają :p komentujcie,oceniajcie,polecajcie innym :) dziekuję za te opinie do tej pory :* nie jest ich dużo, ale co poradzisz. wasze zdanie bardzo jest dla mnie ważne ! pozdrawiam i zapraszam do dalszego czytania :]
cudowneeeeeeeeeeeee!
OdpowiedzUsuńmiło, dziękuję ;]
UsuńO jakie to romantyczne, lubie czytac takie blogi.
OdpowiedzUsuń:)
Super piszesz opowiadańa będę czytała :) i wpadała :P
OdpowiedzUsuńZapraszamm do mnie mam nadzieje że zaobserwujesz http://karolinagauszka.blogspot.com/
super , dawaj następny ;d
OdpowiedzUsuń