...podobno najlepszej restauracji w Niemczech, a potem jak będziesz grzeczna to wezmę cię do Heide Parku.- Oo, zabrzmiało ciekawie, ale przecież nie będę na nim pasożytować. - Ale za to co zjem płacę sama - zaprotestowałam, a on automatycznie - nie ma takiej opcji moja droga. Idź się przebrać bo czeka nas dość długa droga. - Próbowałam nie ulegać ale jakoś mi nie szło. Wstałam niby obrażona z jego kolan i poszłam do łazienki się przygotować do wyjazdu. Po 30 minutach byłam gotowa. Weszłam do swojego pokoju, był pusty. Wzięłam ze szafy grubą bluzę, bo nie było zbyt ciepło i zeszłam na dół. Harry i kuzyn o czymś dyskutują. Nie wiedziałam że Sebek umie tak biegle mówić po angielsku. Oznajmiłam, że jestem gotowa. Mój opiekun na dziś wykonał jeden telefon i po kilku minutach podjechał czarny range rover. Pożegnaliśmy się z blondynem (moim kuzynem) i wyszliśmy z domu. Samochód wyglądał jeszcze lepiej niż zza szyby. Otworzył mi drzwi. Weszłam i on zaraz za mną. Ruszyliśmy. Z przodu siedziało dwóch gości, chyba tych z którymi przyjechał. Patrzyłam przez szybę. Nie mogłam jakoś uwierzyć, że jadę jednym samochodem z wielką gwiazdą, Harrym Stylesem, który jak dla mnie w tej chwili był normalnym chłopakiem starającym się o względy dziewczyny. - Hej, o czym tak myślisz - wybudził mnie z transu. - Co ? Ja ? A nie o niczym konkretnym, w sumie. Myślę jaka jestem w tej chwili szczęśliwa - uśmiechnęłam się najmilej jak mogłam. - To ciekaw jestem jaka będziesz gdy powiesz 'tak'. Ja byłbym w tedy najszczęśliwszym chłopakiem na świecie i robiłbym wszystko żebyś ty była najszczęśliwszą dziewczyną. - Patrzył się na mnie z takim wielkim uczuciem, bo nie wiem jak to inaczej nazwać. Dołeczki w jego policzkach i zielone, szklące się oczy doprowadzały mnie do szału. Miałam w tedy wielką ochotę, rzucić mu się na szyję i całować z taką namiętnością na jaką mnie tylko stać, wykrzyczeć to przeklęte 'tak'. Ale nie, musze poczekać. Musze wytrwać jeszcze jakiś czas. Musze dowiedzieć się czy to co mówi jest prawdą, czy jego uczucia są prawdziwe, szczere, trwałe, poważne czy tylko jestem kolejną panienką do zabawy. Przed nami jeszcze jakaś godzina jazdy, jak nie więcej. Samochód wyposażony był w malutki telewizorek. Włączyliśmy jakąś grę w którą wcześniej grał Liam. Bieganie, strzelanie, lubię takie. Śmialiśmy się przy tym dużo. Czas mijał i mijał, aż w końcu dojechaliśmy. Wyszliśmy z pojazdu. Przeleciał mnie dreszcz. Duża, pięknie wyglądająca restauracja. W około pełno kwiatów. Schowałam ręce do kieszeń, Harry zrobił zaraz to samo i pewnym krokiem ruszył do wejścia. Uśmiechnęłam się do siebie i poszłam za nim. Kolejny raz otworzył mi drzwi i wpuścił pierwszą. Ale tam pachniało. Zapachy różnych potraw mieszały się ze sobą tworząc idealną kompozycję. Nie było w niej dużo gości. Może dla tego że są dni robocze i większość ludzi pracuje, a nie siedzi po restauracjach. Mniejsza o to. Hazza zamknął za nami drzwi, chwycił mnie za ręke i prowadził do stolika, który najwyraźniej był już dla nas zarezerwowany. Już miał podsuwać mi krzesło - nie słódź mi tyle to po pierwsze, a po drugie dam sobie radę. - uśmiechnęłam się i usiadłam bez jego pomocy. Zdezorientował się troche, ale zaraz po tym siadł na przeciwko mnie. Dziwnie się czułam. Przecież to nie była randka, chyba ?! A co jeśli on właśnie brał to za nią ? Zrobiło mi się gorąco na myśl o tym. Pomedytowaliśmy troche nad menu. Ktoś pomyślał bo było też tłumaczenie na Polski. Podszedł kelner. Wybrałam pierwszy lepszy zestaw. Frytki, kurczak i jakieś sałatki które polecił pan w białej marynarce (kelner). Loczek przepowiedział jakąś nazwę dania, nie mam pojęcia co to. - Bierzemy wino ? - zapytał z szyderczym uśmiechem. - Ja dziękuję, ale ty jak chcesz to się nie krępuj - odpowiedziałam stanowczo. Zrezygnował z wina, poprosił o dwie cole. Kelner przeczytał jeszcze to co zanotował żeby się upewnić, gdy dostał potwierdzenie uśmiechnął się i odszedł. Między nami zapanowała cisza. Bawiłam się serwetką, a mój towarzysz przyglądał mi się jakby pierwszy raz widział na oczy człowieka. - No więc ? Opowiedz mi coś o sobie - zaczął w momencie, na co ja - nie umiem tak o sobie opowiadać, musisz mi powiedzieć co konkretnie chcesz wiedzieć. - Uśmiechy nie schodziły nam z twarzy. - To mam pomysł. Najpierw ja zadam ci pięć pytań potem ty mi, co ty na to ? - dobry pomysł - okej to dawaj pytania. - Chwile myślał, ale zaraz posypały się jak deszcz z nieba. Pytał głównie o dzieciństwo. O szkołę, rodzine, przyjaciół. Odpowiadałam najbardziej wyczerpująco jak tylko mogłam. Miałam teraz ja zadawać ale przynieśli nam to co zamówiliśmy. W ciszy zaczęliśmy pochłaniać te pyszności...
______________________________________________________________________
stwierdziłam że dodam w dwóch częściach. drugą dodam może wieczorem. nie mam teraz zbytnio czasu na pisanie. szkoła i te sprawy ;/
boskiii
OdpowiedzUsuń